Listy od czytelników nr 15/2015

Listy od czytelników nr 15/2015

Kiedy pójdziemy po rozum do głowy?

Bardzo trafną diagnozę stawia prof. Jan Widacki w felietonie „Trzecia liga kandydatów” (PRZEGLĄD nr 11). Ale co z tego, skoro brakuje skutecznej terapii. Polska i Polacy nie wyciągają wniosków z historii. Zapomnieli o rozbiorach wojnach, utracie suwerenności. Najlepszym dowodem jest kierunek polskiej polityki zagranicznej i jej konsekwencje. Odpowiedzialni gracze europejscy ignorują udział Polski w rozwiązaniu konfliktu między Rosją a Ukrainą. Polscy rolnicy i producenci tracą kontrakty i miliony. Polscy dyplomaci są przyjmowani na „audiencjach korytarzowych”. Amerykanie traktują nasze terytorium jak poligon na pustyni w Nevadzie. Niech więc wygra PiS. Wyjdźmy z Unii Europejskiej. Niech dojdzie go kryzysu. Edukacja, szkolnictwo wyższe i nauka niech osiągną kompromitująco niski poziom. Niech dominuje jedynie słuszny światopogląd, a katechizacja niech będzie wszechobecna. Może wtedy Polacy pójdą po rozum do głowy, obudzą się z letargu i zaczną brać sprawy w swoje ręce? Rozpoczną nową erę obywatelskiej aktywności. Raz na zawsze pogonią z najważniejszych urzędów hipokrytów i faryzeuszy. Może wtedy zdadzą sobie sprawę z tego, co utracili? Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że odbudowa potrwa kilka pokoleń.

afstande

Brudna atmosfera

„Podłość, ubrana w gesty brutalne wobec słabych, w gesty służalcze wobec silnych”, cytuje prof. Bronisław Łagowski pewnego francuskiego publicystę oceniającego ducha publicznego w Polsce. Jakie to smutne i jakie trafne… Pamiętam trochę PRL, sporo też wiem z przekazu rodziców. Ówczesny egalitaryzm ekonomiczny przytłumił polskie piekło, którego wyrazem jest ów cytat. Dostępność pracy nie dawała szefom wszechwładzy nad pracownikami – z łatwością można sobie było szefa i pracę zmienić. Dziś przymus ekonomiczny zniewala i upokarza nieporównanie bardziej niż polityczny. Nie daje możliwości wyboru. Trzeba walczyć o przetrwanie, niszcząc konkurentów i podlizując się przełożonym. Od 25 lat wmawia się Polakom, że taka kultura pracy jest źródłem sukcesu, że motywuje, że promuje lepszych itd. Nic bardziej błędnego – niszczy relacje w zespole, nagradza kanalie, a nie ludzi uczciwych. Skutkiem tego jest rozpad normalnych relacji zawodowych, społecznych i kompletne zdziczenie życia politycznego – ludzie przyzwoici po prostu nie chcą w czymś takim uczestniczyć. Bez głębokiej, oddolnej odnowy życia społecznego nic się w Polsce nie zmieni. Potrzeba wielu lat pracy organicznej – ale jakoś nie widzę atmosfery temu sprzyjającej.

Radosław

Nowy powiew

Myśli o sprawach znanych i nowych, ale w dyskusjach i działaniu często pomijanych. Mówi rzeczowo, z rozwagą i kulturalnie. Nie obiecuje, raczej proponuje… Razem, młodzi przyjaciele, rozwiązujmy problemy. Tak odebrałem wywiad kandydata PSL na prezydenta RP Adama Jarubasa (PRZEGLĄD nr 13). Jarubas mówi, że „zwycięstwo kandydata ruchu ludowego (…) jest jedyną receptą na zakończenie tej bezsensownej PO-PiS-owej wojny”. W naszych warunkach jest to oczywiste. Polska ziemia uprawiana jest przez polskiego rolnika, a jego partia polityczna to ostoja polskości i patriotyzmu. Rolnictwo jest dziś jedynym rodzimym działem gospodarki. Czy zatem nieroztropne działania, które wnoszą do rolnictwa destrukcję, można uznać za patriotyczne? W naszym położeniu geopolitycznym – jak rzeczowo zauważa Jarubas – „zadaniem polityki zagranicznej jest zapewnienie możliwie jak najlepszych relacji z sąsiadami. To także zadanie prezydenta”. To dla naszego kraju kardynalny aksjomat, inspirujący działania patriotyczne, wynikający z doświadczeń przeszłości, ale ignorowany przez większość elit.

Eugeniusz Kuklis, Warszawa

Wydanie: 15/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy