Listy od czytelników nr 50/2016

Listy od czytelników nr 50/2016

Świeckość to normalność
Tak, świeckość to normalność, ale nie w Polsce. Po 1989 r. wszystkie ekipy rządowe flirtowały z Kościołem. Rezultaty są widoczne. Pokazaliśmy się chyba jako najbardziej zacofany naród Europy. Czy i jak można to odkręcić?

Jacek Nadzin

Po arabskiej – ukraińska wiosna?
Wyrazy szacunku dla PRZEGLĄDU za artykuł „Musimy z nim się układać” (nr 47), który był przekładem bloga Pata Buchanana. Zapewne Buchanan zapoznał się z książką prof. Rolfa-Dietera Müllera „Wróg jest na Wschodzie”. Autor dowodzi w niej, że idea generalnej rozprawy z Rosją zrodziła się w Niemczech na długo przed pojawieniem się Hitlera. Müller przypomina słowa kanclerza Bernharda von Bülowa z 1887 r.: „Być może będziemy musieli Rosjanom upuścić tyle krwi, aby przez 25 lat nie byli w stanie utrzymać się na nogach”. I dalej: „Musimy wreszcie odepchnąć Rosję od obu mórz: Bałtyku i Morza Czarnego, na którym opiera się jej światowa pozycja”.

No właśnie. Po obaleniu rządu Janukowycza nowa proamerykańska, a antyrosyjska ekipa w pierwszej kolejności mogłaby wprowadzić Ukrainę do NATO, a następnie do UE. Czy nam to się podoba, czy nie, trudno nie rozumieć Rosji, że nie pozwoliłaby na to, żeby w bazie jej czarnomorskiej floty w Sewastopolu powiewała flaga US Navy, odcinając ją od Morza Czarnego i możliwości wyjścia na Morze Śródziemne.

Po rozpadzie ZSRR Rosja zaczęła popadać w ruinę gospodarczą, rosło niezadowolenie społeczne z grabieżczej polityki prywatyzacyjnej. Faworyzowany przez Zachód prezydent Borys Jelcyn na skutek nieudolności w rządzeniu ustąpił z urzędu na przełomie 1999 i 2000 r. Na jego miejsce powołany został Władimir Putin. Już po paru latach Rosja osiągnęła zadowalające wyniki w gospodarce, wzmocniła potencjał militarny. I tego właśnie jastrzębie w USA, dla których Związek Radziecki i Rosja to jeden i ten sam wróg, nie mogą darować Putinowi. Prezydenci Rosji: Gorbaczow, Jelcyn i Putin zabiegali w USA i UE o pokojową i partnerską współpracę. Jednak Zachód, przy niemałej pomocy Polski, pod różnymi pretekstami, konsekwentnie do dziś odmawia tej współpracy, serwując Rosji różnorodne sankcje. A końca „ukraińskiej wiosny” jakoś nie widać.

W sytuacjach nadzwyczajnych, gdy następują nieprzewidywane wcześniej zmiany sojuszów i granic państwowych, czasem podejmuje się nadzwyczajne decyzje. Polska w imię własnej racji stanu w XX w. też nie zawsze przestrzegała międzynarodowych ustaleń granicznych – zajęliśmy przecież Wilno i Zaolzie.

Jacek Owczarski

Wydanie: 50/2016

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy