Listy od czytelników nr 22/2015

Listy od czytelników nr 22/2015

Linijka Trumana

Bardzo ciekawy artykuł Krzysztofa Wasilewskiego „Kiedy Stettin został Szczecinem” (PRZEGLĄD nr 21) pokazuje przepychanki Wielkiej Trójki w sprawie losów Szczecina po II wojnie światowej. To, co działo się między kwietniem a lipcem 1945 r., odbiło się na powojennym kształcie Polski. Stanowisko Związku Radzieckiego i osobiście Stalina przesądziło sprawę samego miasta. Ale podobne kontrowersje dotyczyły także terenów na zachód od Szczecina i przebiegu północno-zachodniej granicy państwa polskiego. Trzeba jednak przypomnieć i oddać sprawiedliwość prezydentowi USA Harry’emu Trumanowi, który na konferencji poczdamskiej (17 lipca-2 sierpnia 1945 r.), okazując zniecierpliwienie, bezceremonialnie nakreślił na mapie linię od Gryfina do Świnoujścia, przecinając wyspę Uznam, i dzięki temu 72 z 445 km kw. jej powierzchni przypadły Polsce. Termin „linijka Trumana” oznacza w historiografii właśnie takie rozwiązanie jednego z węzłów gordyjskich.

XX w. Jerzy Golański, Oława

Rola intelektualistów

Obecny charakter polskiej rzeczywistości w dużej mierze kształtuje sojusz klasy wyższej i średniej. Kluczowe pytanie brzmi: czy możliwe jest zapoczątkowanie procesu, w wyniku którego dojdzie do stworzenia nowego bloku? Klasa średnia i niższa mogą zjednoczyć się w walce o szeroki dostęp do wysokiej jakości usług publicznych bez względu na zasobność portfela oraz o przyzwoite płace pracowników zarówno w sektorze publicznym, jak i na rynku. A intelektualiści? Nie mogą zamykać się w złotej klatce, ale oprócz zakładania partii politycznej istnieją dla nich jeszcze inne możliwości oddziaływania na zmiany społeczne.

Bartosz Brzyski

Awans za każdą cenę

Sięganie po wspomagacze nie zawsze wynika z chęci awansu. W większości przypadków to kwestia utrzymania się na powierzchni. Wystarczy, że jedna czy dwie osoby zaczynają narzucać ostrą, wyczerpującą rywalizację w firmie, a reszta musi się dostosować, ponieważ szefowie mówią: O, pan X siedzi 12 godzin, więc dlaczego pan Y siedzi osiem? Przecież zarobimy więcej, jeśli też będzie pracował 12.

Tomasz Malonek

Wstydliwe tematy

Czasy, o których mówi dr Urszula Glensk („Wstydliwe sprawy II RP”, PRZEGLĄD nr 16), znam tylko z opowiadań dziadka, który był cieślą w dawnym województwie białostockim. Mówił o bezrobociu tak wielkim, że ludzie chcieli iść do roboty nawet za dniówkę 50 gr, ale nikt im tej pracy nie dawał. Opowiadał też o tym, że z braku paszy na przednówku krowy były tak chude, że aż odchodziła im skóra i chłopi nacinali ją, aby trzymała się na ranach. Myślę, że kontynuacją tej tematyki powinien być artykuł o tym, jak PRL próbowała podźwignąć cywilizacyjnie polską wieś (choć również wyzyskiwała ją ekonomicznie), o tym, co się udało, a co nie ze względu na brak pieniędzy. Należałoby przypomnieć, kiedy z domów zaczęły masowo znikać słomiane dachy i klepiska, o elektryfikacji wsi i płaczu chłopów, kiedy ich obejścia były niemal siłą podłączane do sieci elektrycznej. Także o tym, że renty rolnicze wprowadził dopiero Gierek. Albo jak po stworzeniu polskiego przemysłu nawozów sztucznych każdy chłop miał obowiązkowy przydział dotowanych nawozów, ale utyskiwał na przymus ich wykupienia za niewielkie pieniądze. Warto też cały czas pokazywać, jak trudny był awans wiejskich dzieci, które oprócz trudności materialnych miały przeciw sobie także ciemnotę rodziców. Moja matka, która była pielęgniarką na Białostocczyźnie, prowadziła w maju 1970 r. szczepienia we wsi Siemianówka i widziała dzieci idące do szkoły boso. A najbardziej mnie denerwuje przedstawianie przez zwycięską styropianową elitę w ramach bardzo głupiej polityki historycznej PRL jako czarnej dziury, zamiast podjęcia szerokiej dyskusji o tym, czy ten czas właściwie wykorzystaliśmy.

Cox

Wydanie: 22/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy