Listy od czytelników nr 23/2018

Listy od czytelników nr 23/2018

Podawałem tylko cegłę
Jestem pod wrażeniem artykułu „Ziemie Odzyskane – historia sukcesu” (PRZEGLĄD nr 21). Zwięźle pokazano w nim prawdę historyczną, której powinno się uczyć od I klasy szkoły podstawowej. Dodatkowe lekcje powinni wziąć nasi politycy, którzy nie tylko wykazują elementarny brak wiedzy, ale i nadużywają kłamstw. Piszę te słowa nieco emocjonalnie, jako były sekretarz Towarzystwa Rozwoju Ziem Zachodnich w Rybniku.

Wzruszyły mnie także artykuły o heroicznej odbudowie Zamku Królewskiego (PRZEGLĄD nr 20 i 21). Była ona sukcesem wszystkich Polaków i – czy to się podoba komuś, czy nie – ówczesnej władzy. I tu znowu osobiste odniesienie: miałem zaszczyt poznać prof. Stanisława Lorentza, ponieważ obaj należeliśmy do Stronnictwa Demokratycznego. Mam też małą cegiełkę w dziele podniesienia z ruin zamku: po ogłoszeniu decyzji o odbudowie przeznaczyłem na nią honorarium otrzymane za tekst „Szlakiem wspomnień” w konkursie na reportaż literacki podczas Rybnickich Dni Literatury. Następnie skrzyknąłem grupę młodych fachowców, którzy dobrowolnie pojechali do stolicy i pracowali przy odbudowie tego pomnika naszej kultury. Choć ja, jako niefachowiec, podawałem tylko cegłę, do dzisiaj mam tę pracę w serdecznej pamięci. I nikt, nawet utytułowana państwowo czy pseudonaukowo osoba, nie jest w stanie mi tego odebrać.

Józef Musioł, Ślązak, którego los rzucił do stolicy

Nagonka na prof. Dębskiego
Prawo do aborcji nie jest tożsame z aborcją. Może czas się skupić na innym niż penalne podejściu do drugiego człowieka? W ostatnim miesiącu bije w oczy, że „obrońcy życia” chętnie uczestniczą w akcjach przeciw aborcji, w tym za zniesieniem prawa do aborcji, jak to nazywają – eugenicznej, ale w proteście osób niepełnosprawnych walczących o swoją godność i podmiotowość byli niewidoczni.

Jan Nowak

W Polsce ważne jest życie poczęte. Już narodzone może umierać, nikogo to nie obchodzi oprócz najbliższych. Przykre, ale prawdziwe.

Elżbieta Łucja

Ziemie Odzyskane
Wczoraj skończyłem czytać „Dziennik z Prus Wschodnich” Hansa von Lehndorffa. Myśl, która mi towarzyszyła podczas lektury, to podziw dla Polaków – zasiedlali spaloną do cna ziemię Ostpreussen, która dzisiaj jest województwem warmińsko-mazurskim. Miasta zniszczone średnio w 60-70% udało się zasiedlić, odbudować w spójną tkankę miejską. Odbudować szpitale, szkoły, udrożnić kanalizację, obsiać pola, podłączyć elektryczność. Efekt po 75 latach nie jest najgorszy, w porównaniu chociażby z obwodem kaliningradzkim.

Peter TFardovsky

Wydanie: 23/2018

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy