Listy od czytelników nr 47/2015

Listy od czytelników nr 47/2015

Nie każdy może żyć powoli

„Opętał nas wirus prędkości. Nie mamy czasu na głębszą refleksję. (…) Nikomu nie można niczego zabronić. Niech sobie tak żyją. Każdy chce mieć wszystkiego więcej i więcej”, ubolewa prof. Aleksander Krawczuk w wywiadzie „Wolniej znaczy mądrzej” (PRZEGLĄD nr 46). Uważam, że to nie tak. Przeważająca część społeczeństwa nie ma dzisiaj wyboru, czy chce mieć więcej, czy mniej. Może tylko wybierać, czy chce pracować na takich zwariowanych warunkach, czy żyć z zasiłku lub pracować na czarno. Za czasów mojej i profesora młodości było inaczej. Zdarzało się, że mogłem wybierać między serwilizmem wobec władców a walką o ideały dobrej roboty. Wybierałem to drugie i drogo płaciłem, ale dalej mogłem pracować w tej samej instytucji. Nie wiem, jak postąpiłbym dzisiaj, mając niepracującą okresowo żonę i trójkę dzieci! Nie potępiam też do szczętu pracoholików, którzy – jak mówi prof. Krawczuk – „chcą mieć lepszy samochód”, bo ich pracoholizm pozwala ZUS wypłacać mi skromną, ale pełną emeryturę. Skłonny byłbym im dziękować. „W Norwegii powołano nawet Światowy Instytut Powolności”, mówi dalej profesor. Norwegia, mając ropę naftową, może dalej prowadzić bogobojne życie i uczyć się powolności. My jednak, szarpani odwetem „za lata komunizmu” i podobnymi fobiami, „musimy” wyprzedzać czołową kolumnę globalizmu! Nam, Polakom, nie przystoi normalność! „W czasach rzymskich uczty trwały godzinami (…). Ludzie tworzący dziś ruch Slow Food w pewnym sensie nawiązali do czasów rzymskich (…). To tęsknota do wspólnego stołu. Szkoda, że nie mam już rówieśników do wspólnego biesiadowania. Zostali mi tylko młodzi, którzy nie mają czasu”, stwierdza z żalem prof. Krawczuk. Przypuszczam, że panu profesorowi brakuje nie tyle rówieśników, ile ludzi mądrych, będących blisko istoty rzeczy. Przecież Polska, jak długa i szeroka, zasiada do uczt „przy grillu”. Nawet gdyby potrawy były wyśmienite, ale rozmowa dotyczyła np. „tych złodziei w Sejmie” itp., to przypuszczam, że pan profesor nie dałby się skusić. I kwestia ostatnia: „Seks jest największą rozkoszą naszego życia i trzeba go konsumować powoli, przeżywać każdą chwilkę”, słusznie zauważa luminarz nauki. Tylko że w świecie porażonym pożądaniem i rywalizacją ilościową takie przeżywanie jest po prostu stratą czasu. Przecież czas to pieniądz! Obawiam się, że w wymienionych kwestiach nie pomoże Ruch Powolnych Miast. Jeśli coś może pomóc, to tylko mądrość i dzielność obywateli.

Stanisław Szpila, Nowy Sącz

Co to znaczy demokracja

Prof. Bronisław Łagowski w felietonie „Walter Laqueur: ostatnie dni Europy?” (PRZEGLĄD nr 45) na podstawie lektury książki tego autora oraz swojej bogatej wiedzy i doświadczenia stawia taką tezę: „Unia Europejska, jak widać, nie jest demokratyczna, to system swoiście oligarchiczny, gdzie uwaga obywateli zaprzątana jest drobnymi sprawami, podczas gdy fundamentalne są rozstrzygane przez ścisłą oligarchię na podstawie przesłanek nieujawnionych, bo obcych ogółowi”. Mnie interesuje, co to jest demokracja. Czy jest to pusty slogan, np. „demokracja ludowa” z okresu PRL, czy „demokracja przedstawicielska” w obecnym postsolidarnościowym systemie. A może jest to (na razie nieobecny) system sprawowania władzy wybieranej przez obywateli i podległej tym obywatelom? System, w którym funkcjonuje prawdziwy trójpodział władz (a prawdziwy jest wtedy, gdy każda z trzech władz jest niezależna od dwóch pozostałych, a wszystkie są zależne od wyborców w okręgu), a do władz zgłasza się kandydatów w okręgu i wybiera się przedstawicieli z tego okręgu, zależnych od wyborców mandatem i immunitetem. Przekonuje mnie teza prof. Bronisława Łagowskiego, że Unia Europejska nie jest demokratyczna, a i w Polsce w relacji rząd-naród też nie widzę demokracji.

Józef Brzozowski, Żory

Religia władzy

Paweł Borecki w rozmowie „Religia władzy” (PRZEGLĄD nr 46) zwraca uwagę, że charakter uroczystości związanych z objęciem urzędu prezydenckiego przez Andrzeja Dudę był w dużej mierze religijny, że prezydent miał mszę koronacyjną. Nie przeszkadza mi to, że prezydent brał udział w mszy. Przeszkadza mi to, że media o tym donoszą.

Emilia Wudkiewicz-Madejczyk

Wydanie: 47/2015

Kategorie: Od czytelników

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy