Majątki posłów

Majątki posłów

Oświadczenia majątkowe posłów i senatorów nie będą jawne. Sejm zgodził się jedynie na przekazywanie ich do urzędów skarbowych. Brak zgody na podawanie stanu majątkowego do publicznej wiadomości nie jest decyzją dobrą. Nie jest też decyzją mądrą. I to zarówno z punktu widzenia doraźnych interesów obecnego parlamentu, jak i – co ważniejsze – z powodu głębokiej frustracji społeczeństwa porażonego skalą korupcji na szczytach władzy. Społeczeństwa oczekującego od klasy politycznej przede wszystkim tego, że da ona jasny i bardzo czytelny dowód na to, że walkę z patologiami traktuje serio. A skoro tak, to parlament musi zacząć od siebie. Od stanowienia takiego prawa, które będzie skutecznym narzędziem ograniczającym patologie. Brak chęci i woli politycznej Sejmu, by wszystkie dochody parlamentarzystów były jawne, mocno podważa wiarygodność wygłaszanych przez nich apeli o czystość reguł. A przecież oczekiwania społeczne nie są tu jakąś fanaberią. Politycy prowadzą działalność polityczną za pieniądze podatników i podatnicy mają prawo wiedzieć, na co je wydają. Zabiegając o głosy wyborców, politycy zamulają nasze głowy setkami trzeciorzędnych informacji. Bez oporu podają najbardziej osobiste szczegóły życia. Na sprzedaż jest prawie każda informacja. Ale od majątku wara. Padają humorystyczne argumenty, że takie informacje wabią złodziei, że jawne oświadczenia majątkowe to książka teleadresowa dla przestępców. Tak jakby tych adresów już nie było w informatorach, biurach poselskich itp. Każdego dnia tysiące polskich rodzin padają ofiarą złodziei. Lepiej byłoby więc, gdyby posłowie zadbali przede wszystkim o los swoich wyborców.
Za bardzo się państwo troszczycie o siebie. I tylko o siebie.
Posłowie kończącej się kadencji sami odebrali sobie szansę na to, by im uwierzono, że nie dorabiają się na polityce!

Wydanie: 31/2001

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy