Malowane dzieci

Ułani przy naszych koncepcjonalistach to w ogóle nie mieli fantazji – do takiego wniosku można dojść po wygłoszeniu przez panią minister edukacji Hannę Kuzińską komunikatu, że co prawda ministerstwo zamierza opodatkować szkoły niepubliczne, ale ten podatek będzie bardzo korzystny dla uczniów i rodziców, ponieważ skłoni szkoły do obniżenia opłat; stanie się tak, ponieważ dyrektorzy tych placówek, chcąc uniknąć płacenia większych podatków, obniżą czesne.
Pani wiceminister prawdopodobnie była kiedyś hipisem i do dzisiaj musi być dzieckiem kwiatem, bo inaczej nie byłbym w stanie zrozumieć jej toku myślenia, chyba że myśli tak jak cała nasza szara strefa. Ale jak stworzyć szarą strefę w oświacie? Na to nie mam żadnego pomysłu. Chyba, że będą to nieślubne dzieci bogatych Polaków uczone przez nauczycieli z Białorusi zatrudnionych na czarno po pięć złotych za godzinę. Wtedy to ma jakiś sens. W normalnych warunkach szkoła podniesie czesne o wysokość tego, co odbierze szkołom pani wiceminister, a pani wiceminister, być może, wtedy publicznie się zdziwi, że przyszło jej żyć w nie tej epoce, co trzeba.
Z innym fantazyjnym pomysłem szykuje się do wejścia na rynek Polska Organizacja Turystyki, która zamierza – aż nie chce mi się wierzyć – wpisywać na czarne listy klientów niezadowolonych z biur podróży, którzy po powrocie z wczasów czy wycieczek składają reklamacje. I za rok lub dwa obywatel Kowalski, chcąc wyjechać na wczasy, zostanie poproszony o listę ostatnich wyjazdów, potem specjalny pracownik, możemy go nazwać weryfikatorem lub cenzorem, włączy komputer, przejedzie przez obywatela Kowalskiego myszką i powie dyrektorowi Organizacji Turystyki: – Kowalski po powrocie z Turcji w 2003 r., dokąd pojechał z Big Blue, skarżył się, że Turek wyrzucił go z hotelu.
– A za co?
– Za to, że Big Blue nie zapłaciło za hotel.
A na to dyrektor odpowie: – I przez takich Kowalskich inne biura też zbankrutują. Zostaje w domu!
Jak przyjemnie się czyta cenzurkę znalezioną przed wojną, a oceniającą postępy młodego ułana: „Jazda kłusem – celująco, jazda galopem – celująco, dbanie o konia – celująco, władanie szablą – celująco, higiena osobista – może być”.
I u kogo tu fantazja?!

Wydanie: 42/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy