Zbierajcie chrust, kupujcie obligacje, boga sobie darujcie

Zbierajcie chrust, kupujcie obligacje, boga sobie darujcie

Za nami tydzień metafor potężnych jak prawdomówność premiera, jak samodzielność prezydenta, jak gadatliwość pierwszej damy, jak inteligencja Marka Suskiego czy wdzięk Zbigniewa Ziobry.

Dołożył ten tydzień do pieca (nomen omen, bo wchodzi temat grzewczy). W czasie galopady inflacyjnej i rekordowych cen opału, paliwa, gazu ze swadą godną finału Rolanda Garrosa w krasomówstwie wyrywa się jak filip z konopi (tych legalnych albo tych medycznych – i tego się trzymajcie, nie wzięliście recepty, gdyby bagiety pytały, zapomnieliście, macie prawo nie pamiętać, nie jesteście jak niewinny i pamiętliwy Johnny Depp, tik tok, tik tok…) obywatel wiceminister klimatu i środowiska (tak, tak, takie mamy ministerstwo i taki klimat, a środowisko to nie rodzina, nikt go sobie nie wybiera), niejaki Edward „nomen omen, hmmm…” Siarka (wiem, wiem, nieładnie śmiać się z nazwiska i właśnie dlatego należy to robić, bo nieładne jest lepsze niż najdurniejsze). I tenże Siarka prawi: „Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać, by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne”. Zawirowanie??? Benzyna za 7 czy 8 zeta??? Skąd ten wir? Kto tym kręci? Co marudzita, wciąż można zbierać chrust. „Pijcie ocet, Panowie”, pisał niezapomniany, czyli nikomu dziś nieznany Daniił Charms, rosyjski oberiuta (takie ugrupowanie literackie). No ale u Charmsa, czyli tak naprawdę Daniiła Iwanowicza Juwaczowa, absurd gonił groteskę i paradoksem poganiał. A Siarka na poważnie: „Chrust zbierajcie, Polaczkowie”. Zaprawdę godne to i litościwe ze strony Lasów Państwowych, które Puszczę Białowieską na deski Chińczykom wyprzedały, że możemy se chrustu nanosić. Ale, ale, pamiętajcie: zbierane gałązki grubsze niż 7 cm średnicy żadną miarą być nie mogą – bo kryminał.

Być może jednak jest inny sposób, żeby czoła stawić drożyźnie, jej wysokości inflacji? Może kto doradzi? Może kto wie? Może kto się jej, jak spod kosy Kostusze, wymknął? A i owszem. Trudno uwierzyć, że to znowu on! Przykład nam daje jak jakiś Bonaparte inflacji. To nasz premier Mateusz „przepisałem wszystko na żonę” Morawiecki. Okazuje się, że nie takie wszystko. I jest jak w dowcipie, kiedy ojciec mówi latorośli: „Pamiętaj, synku, pieniądze to w życiu nie wszystko. Są jeszcze nieruchomości, działki od Kościoła za bezdurno pozyskane, brylanty, złoto i (uwaga, uwaga!) obligacje skarbu państwa”. Obligacje skarbu państwa zatem skupuje z resztówek swojego mająteczku (bo co cenne – to już żonine) nasz Mateusz „Pinokio” Morawiecki. Wyciąga zaskórniaki, błahostka, 4,5 mln zł z bankowego konta, ZANIM pod jego rządem wykatapultuje inflacja, i cyk, do kasy po obligacje bieży. Kto kształtuje ceny obligacji skarbu państwa? Ano minister finansów. A kto jest jego kierownikiem? Ano Mateusz. Czyli już wiemy, nie ma co biadolić. Bierzemy nasze miliony z konta i przekuwamy w obligacje. I już teraz – w jednej ręce obligacje, w drugiej wiązka chrustu – niczego się nie lękamy, jak mawiał ten, wiecie sami, kto tak mawiał. Nie trzeba już się jego bać, tego wirusa.

Chyba że dotkną nas prześladowania religijne, tak jak zuchów, druhów i druhny z ZHP, który to związek podczas demokratycznego zjazdu, demokratycznie głosując, zadecydował, że odtąd zuszki i harceuszki mogą wybierać w przysiędze swojej, kogo kochają: Boga i Polskę czy tylko Polskę. Taki atak belzebubów się odjaniepawlił. Dobrze, że natychmiast zareagowała Wielka Inkwizycja, o sorry, grupa kapelanów ZHP (ach, gdzież ich nie ma, chyba w „Nie” tylko ich nie ma). „Usunięcie duchowego odniesienia do Boga zawartego w formule »Zuch kocha Boga i Polskę« z Prawa Zucha wyczerpuje znamiona nietolerancji i może być odbierane jako dyskryminacja polegająca na jawnej dechrystianizacji w systemie wychowawczym formacji najmłodszych członków ZHP”, napisała – o demokratycznej decyzji – w przesłanym KAI stanowisku Rada Duszpasterstwa Związku Harcerstwa Polskiego. I słychać płacz i zgrzytanie księżowskich zębów, kiedy dociera, że eldorado dominacji chyli się ku końcowi, że zachodzi słoneczko skatolicyzowania całego ruchu harcerskiego. Nie po to wszakże Kościół opędzlował wcześniej Morawieckiemu za bezcen działeczkę, żeby teraz kapelanowie mieli z nędzy po chrust popylać. Harcerzom i harcerkom z ZHP brawa, teraz czekać, jak ich skontroluje Ziobro, skarbóweczka czy inne CBA z druhem Macierewiczem. Muszę kończyć, po ciemku już tego chrustu, co został jeszcze do zebrania, nie widać. A obligacjami palić nie będę, nigdy ich na oczy nie widziałem.

r.kurkiewicz@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 24/2022

Kategorie: Felietony, Roman Kurkiewicz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy