Maska spadła z twarzy

Maska spadła z twarzy

Wydarzenia polityczne mówią same za siebie, słowa straciły znaczenie. Nie zacznę więc od polityki. Sympatyczny kontrast po tygodniu w Izraelu – polskie rześkie powietrze i wiele odcieni zieleni. Izrael jest duszny, wciśnięty między wrogie państwa arabskie, pełen broni i kontroli, usadowiony na jałowej skale. Pisząc te słowa, nagle słyszę w radiu kapłana, który woła: „Najświętszy Panie Boże, daj pomyślność narodowi polskiemu! Maryjo, królowo Polski, błogosław naszemu krajowi!”. Jakby Bóg był Polakiem. Maryja i Chrystus to wiadomo, że Polacy, tylko nieliczni i bezczelni chcą ich wrobić w żydostwo. A Duch Święty? Może tylko on od biedy dotyczy całej ludzkości. Ale judaizm jest o wiele bardziej dogmatyczny i skupiony na jednym tylko narodzie wybranym. Co za arogancja i zarozumialstwo. To było też powodem wielu żydowskich nieszczęść. Potęga i piękno chrześcijaństwa są też w uniwersalizmie, grzechem jest je unaradawiać. W jakim nieszczęściu musiała być Polska, że Mickiewicz wymyślił ją jako „Chrystusa narodów”?

Ze znajomą z Malty i z czwórką dzieci na nowych bulwarach nad Wisłą. Ładne – zarówno projekt, jak i wykonanie. Dobra mała architektura, knajpki. Warszawa nareszcie zbliżyła się do Wisły, myślałem, że tego nie dożyję. Ale też kiedyś byłem pewien, że nie dożyję wolnej Polski. A jak stała się już wolna i demokratyczna, do głowy mi nie przyszło, że dożyję czasu, gdy moi koledzy z opozycji będą niszczyć demokrację i zabierać nam wolność. Złowroga niespodzianka. Jakiej nowej jeszcze dożyję?

Jestem na pierwszej manifestacji przed Sejmem, zanim stanie się permanentną. Zabiera mnie sąsiadka (właśnie na śmierć i życie pokłóciła się ze szwagrem o politykę), zajeżdżamy po jej koleżankę, jest reżyserem. Szykują się zmiany w kinematografii, filmy będą narodowe, patriotyczne i prorodzinne. Dużo ludzi, ale spotykam podejrzanie wielu znajomych, to jednak jest zgromadzenie. Zaskakująco wielu starszych, nawet starych ludzi, inteligenckie twarze, nie chcą umierać w niedemokratycznej Polsce. Na pasku w TVP Info: „Słaba frekwencja pod Sejmem pomimo nawoływań Grzegorza Schetyny do puczu”. Taka jest prawda PiS.

Jestem pewien, że 99% Polaków do wczoraj nie wiedziało, co to Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy. Sam nie miałem wiedzy na ten temat. Teraz miliony już wiedzą. Ale ci, którzy oglądają tylko rządową telewizję albo w ogóle nie słuchają programów informacyjnych, a takich ludzi jest wielu, nie mają zielonego pojęcia, że coś złego dzieje się w Polsce. Jakiś tam Trybunał, jakiś Sąd Najwyższy, co nas to obchodzi? To wyjaśnia fakt, że na demonstracje w obronie demokracji nie przychodzą setki tysięcy ludzi, ale tylko dziesiątki tysięcy. Byłoby inaczej, gdyby rząd forsował ustawę, na mocy której będzie mógł wybierać trenera polskiej reprezentacji piłki nożnej, i miał w planach posadzić na tej funkcji swojego człowieka, kiepskiego fachowca.

Warto było przemęczyć się wiele godzin, patrząc na spektakl w Sejmie, by po pierwszej w nocy doczekać chwili, gdy prezesowi spadła maska z twarzy. To, co było pod nią, mogło przestraszyć każdego. Co za oblicze, nagie mięso furii. Wołał: „Wiem, że boicie się prawdy, ale nie wycierajcie swoich mord zdradzieckich nazwiskiem mojego świętej pamięci brata. Niszczyliście go, zamordowaliście, jesteście kanaliami!”. Jak na dłoni widać, że wszystko, co robi Kaczyński, to zemsta za śmierć brata. Ma poczucie winy, że się do niej przyczynił, wypiera je, co zwiększa jego agresję wobec innych. Dostajemy nie tylko lekcję historii, jak powstawały dyktatury, ale też psychologii. Demokracji nie zagrażają hordy imigrantów ani terroryzm, największym niebezpieczeństwem dla niej jesteśmy my sami, ogłupiali, ślepi obywatele. I przywódca psychopata. Tak zawsze było.

Cały ten skok na sądy ma wiele celów pobocznych, ale cel główny to sfałszować wybory w roku 2019. Od dawna zastanawiam się, jak to zrobią, teraz już wiem. I pomyśleć, że przez lata będę musiał patrzeć z szeroko otwartymi oczami, jak gwałcą naszą demokrację.

Jak zachować szacunek dla Polaków, jeśli pogodzą się z tym, co się teraz dzieje? Nie widzę pod Sejmem polskich chłopów, którzy tak wiele, może najwięcej, skorzystali na transformacji, nie widzę robotników ani górników, którzy tak dzielnie walczyli w stanie wojennym. Mało jest studentów. Protestują głównie starsi ludzie, polska inteligencja, ta sama, która protestowała w 1968 r., gdy zaśmierdziało faszyzmem. Tak Europa traci Polskę, a Polska Europę.

Z ostatniej chwili: 20 lipca na wielkim wiecu i marszu Warszawie było mnóstwo młodzieży. Wspaniała atmosfera, determinacja i wielka energia. Urosły nam skrzydła. Tylko gdzie na nich da się polecieć?

Wydanie: 30/2017

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy