Matka Boska głosowana

Matka Boska głosowana

Przez lata Wałbrzych miał opinię „czerwonego”, teraz sięgnął po najświętszą patronkę

Gości powitano nad wyraz serdecznie, bo jak podkreśliła Agnieszka Kołacz-Leszczyńska (PO), przewodnicząca Rady Miejskiej Wałbrzycha, to goście wyjątkowi: ksiądz infułat, księża prałaci (w liczbie dwóch) i ksiądz, już bez dodatkowych tytułów. Jacek Zaremba, przewodniczący Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości, przypomniał najstarsze dzieje miasta, z końca XII w., kiedy to ówczesna niewielka jeszcze osada pośród głębokiej puszczy tuliła się do drewnianego kościółka z cudowną wodą. Z czasem miejsce to stało się celem licznych pielgrzymek, a pewien pobożny rycerz miał za ocalenie od niechybnej śmierci ufundować statuę Matki Bożej Bolesnej. Kiedy zaś na początku XVIII w. drewniana budowla się rozpadła, wspólnym wysiłkiem postawiono kościółek murowany, w kształcie niezmienionym w zasadzie do czasów współczesnych.
To jeden z najstarszych i najpiękniejszych zabytków Wałbrzycha. Jego surowa linia świetnie się komponuje z tłem majestatycznej bryły sąsiedniego kościoła ewangelickiego, dzieła późniejszego, za to projektu słynnego architekta Carla Gottharda Langhansa (tego od Bramy Brandenburskiej). Do tego jeszcze niewielka świątynia ma śliczne barokowe wnętrze… Ale przecież nie o ten aspekt sprawy radnemu Zarembie chodziło.
– Obecność Matki Bożej w cudownej figurce na przestrzeni wieków pomagała mieszkańcom przejść trudne okresy – mówił Jacek Zaremba.
Były to i wojny husyckie, i inne zamieszki wojenne, i okrutne zarazy. Swoją wypowiedź radny zakończył modlitwą maryjną.
Właśnie tak na sesji Rady Miejskiej Wałbrzycha rozpoczęła się debata w sprawie ustanowienia Matki Bożej Bolesnej patronką miasta, a działo się to 27 marca roku pańskiego 2009.

Drugie podejście

– Trzeba to było przeprowadzić inaczej – powtarzano jeszcze na sesji i po zakończeniu obrad. W ratuszu raczej gdzieś po kątach i całkiem nieoficjalnie. Przede wszystkim – jak tu głosować nad Matką Boską? Należało ustalić wszystko wcześniej i na sesji podjąć uchwałę przez aklamację. Byłoby godniej. Albo dać sobie spokój, jak w 2007 r. Wtedy też były listy organizacji i stowarzyszeń katolickich popierające projekt, a jednak przycichło. Zabrakło konsultacji społecznych – przypomniały radne Krystyna Olanin (PO) i Renata Wierzbicka (niezależna). Obecnie również tych konsultacji nie przeprowadzono. Bo miasto, z wielowiekową tradycją i do niedawna górnicze, może wolałoby za patronkę świętą Barbarę? Radna Wierzbicka próbowała nawet zdjąć ten punkt z porządku obrad, ale ją przegłosowano.
– Ja wiem, co myślą mieszkańcy w mojej dzielnicy, bo wciąż się z nimi spotykam – stwierdził Ryszard Nowak, niezależny i niepokorny radny, znany z publicznych wystąpień, i w punkcie „patronka” zagłosował przeciw.
Potem dopiero zrobiło się ostro; wyzywano się od fundamentalistów islamskich (Paweł Szpur z lewicowej opozycji), przeciwników świętości zaklinano wypróbowanym w egzorcyzmach „apage!” (Artur Torbus z PiS), oceniano nawzajem poziom inteligencji. Paweł Szpur przypomniał jeszcze, iż rzeczona uchwała jest niezgodna z konstytucją.
Kiedy zaś doszło do głosowania, na placu boju pozostało zaledwie czterech radnych: dwoje z lewicy, niezależny i z PO. Większość z lewej strony wolała w ogóle nie głosować, niektórzy się wstrzymali, a byli też zwolennicy uchwały. PiS – wiadomo, PO również próbowała, nie głosując, uciekać od zdeklarowania się, ale na „tak” też się radni znaleźli.
Wynik głosowania był więc następujący: na 25 radnych obecnych na sesji za uchwałą głosowało 13, przeciw – czterech, trzech wstrzymało się od głosu, a pięciu w ogóle nie oddało głosu.

Teraz jeszcze krucjata

Prezydent Piotr Kruczkowski (PO), który starał się pozostawać jak najdalej od tej sprawy, będzie teraz musiał wystąpić do biskupa świdnickiego o wszczęcie procedury kościelnej o oficjalne uznanie wałbrzyskiej patronki i zatwierdzenie dnia 15 września jako jej święta.
W następnym punkcie obrad tej sesji nadano tytuł honorowego obywatela Wałbrzycha ks. Ignacemu Decowi – biskupowi diecezji świdnickiej. Przy okazji przypomniano wciąż frustrujący fakt, że siedzibą diecezji swego czasu została pobliska Świdnica, zdecydowanie mniejsza od Wałbrzycha. Złośliwi radni z lewicy pytali: a cóż takiego zrobił biskup dla naszego miasta? I usłyszeli, że był mu życzliwy, a czasem pomagał szukać sponsorów.
Kiedy zaś temat trafił do lokalnych gazet, przy okazji ich wydań internetowych zaczęli sobie używać internauci. Ktoś napisał: „No i mamy drogi ze średniowiecza (to ŕ propos stanu technicznego jezdni w mieście), Matkę Boską Bolesną jako patronkę miasta i Honorowego Obywatela JE biskupa Deca. Małe przegięcie chyba? Nie za dużo cukru w cukrze? Należy jeszcze zorganizować krucjatę i odbić Jerozolimę z rąk niewiernych, wielu rycerzy stanęłoby do tego wiekopomnego wydarzenia. Ludzie, opamiętajcie się, zacznijcie rządzić, a nie nas wszystkich na siłę nawracać”.
Łatwo tak sobie anonimowo używać. Radni musieli przecież publicznie podnosić rękę. A wieść niesie, że duchowni zdegustowani dyskusją na sesji, opuszczając salę obrad, zapowiadali odpowiednie wytyki z ambon.

Wzorem Górskiego
Wałbrzyscy radni mieli się na kim wzorować. W 2006 r. głośna stała się batalia posła Artura Górskiego (PiS) o nadanie Chrystusowi tytułu Jezusa Króla Polski.
Patronką polskich parlamentarzystów (a także Piotrkowa Trybunalskiego) jest Matka Boża Trybunalska. Matka Boża Murkowa patronuje Krosnu, a Matka Boska Nieustającej Pomocy – Jaworznu.

Wydanie: 14/2009

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy