Miłe złego początki

Amerykanie odnieśli prawdziwie pyrrusowe zwycięstwo w Iraku, ponieważ zostali do niego przykuci i nie ma bodaj dnia, w którym by przynajmniej jeden ich żołnierz nie został zabity. Cała owa kampania bardzo poważnie nadwerężyła opinię Stanów Zjednoczonych na całym świecie, szczególnie zaś spowodowała silny wzrost antyamerykańskich nastrojów wśród narodów arabskich. Trudno powiedzieć, czy krwawe akty terrorystyczne, do jakich doszło w Arabii Saudyjskiej, zostały sprowokowane przez amerykańskie wtargnięcie do Iraku. Polityczni obserwatorzy sądzą, że za tym zamachem stoi Al Kaida, usiłująca doprowadzić do obalenia rządzącej rodziny królewskiej. Ta okoliczność, że Osama bin Laden pochodzi z monarchii saudyjskiej, nie ma przy tym szczególnego znaczenia.
Administracja amerykańska próbowała bagatelizować, a nawet zakłamywać narastającą w Iraku falę ataków na siły USA, które notabene nie stanowią wyłącznego celu. Pod wpływem kolejnych ciosów bombowych uszły stamtąd prawie w całości takie instytucje jak Czerwony Krzyż czy ONZ. Wbrew pierwotnym orzeczeniom administracji i Pentagonu, że mamy do czynienia tylko z wygasającym powoli oporem stawianym przez niedobitki sił zbrojnych Saddama Husajna, okazało się, że Irak stanowi obszar rozgrzewającej się walki, przyciągający muzułmańskich bojowników z całego świata.
W miarę jak wzbierała fala ataków wewnątrz Iraku, spadała popularność prezydenta Busha w Stanach Zjednoczonych. Ostatnio multimiliarder George Soros ogłosił gotowość przeznaczenia poważnych środków w celu usunięcia Busha z Białego Domu -ze względu na jego, nie tylko polityczną, szkodliwość. Soros wspiera Partię Demokratyczną, która jednak znajduje się w dosyć kłopotliwej sytuacji, ponieważ nie ma ani jednego obdarzonego charyzmą kontrkandydata na prezydenta w nadciągających wyborach. Nie ma też koncepcji, w jaki sposób można rozwiązać problem iracki, czyli wyprowadzić wojska do kraju bez wywołania wrażenia, że będzie to sromotna ucieczka. Gdyby zaś pójść za radami, jakich nie szczędzi Francja, i rzeczywiście wyjść z Iraku, ruch taki nie zaowocowałby rozpoczęciem pokojowej odbudowy, ale raczej utarczkami, a może i krwawą wojną domową szyitów z sunnitami i Kurdami, która mogłaby okazać się w rezultacie początkiem powstania na tym terenie podobnej do irańskiej teokracji. W ten sposób doszłoby do odwrotności tego, co chciał osiągnąć prezydent Bush. Miły jego przyjaciel, Putin, zaniepokoił amerykański kapitał, ostrzący sobie zęby na rosyjską ropę, zamykając w więzieniu miliardowego oligarchę, Chodorkowskiego, który ośmielił się finansować opozycję. CIA ogłosiła ostatnio, że Korea Północna produkuje pluton i może uzbrajać nim rakiety balistyczne. Powstała sytuacja ze wszech miar zdolna jest budzić niepokój.
12 listopada 2003 r.

Wydanie: 47/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy