Na kłopoty Komisja Wenecka

Na kłopoty Komisja Wenecka

Dzięki podłożeniu przez PiS dynamitu pod Trybunał Konstytucyjny Polacy poczuli, że są również obywatelami Unii

Dr hab. Brygida Kuźniak – specjalistka z zakresu prawa międzynarodowego publicznego, kierownik Zakładu Prawa Międzynarodowego Publicznego na Uniwersytecie Jagiellońskim, autorka podręczników akademickich, monografii i artykułów naukowych, w tym tłumaczeń oraz komentarzy do traktatów wspólnotowych i unijnych.

Delegacja Europejskiej Komisji na rzecz Demokracji przez Prawo, zwanej Komisją Wenecką, rozpoczęła w Warszawie rozmowy o Trybunale Konstytucyjnym. Premier Beata Szydło spytana kilka dni temu przez „Super Express”, czego się spodziewa po tej wizycie, odpowiedziała: „My jesteśmy spokojni. Eksperci dostaną materiały, wyjaśnienia” (28.01.2016). My, czyli kto?
– Myślę, że to my znaczy rząd i prezydent.
Car też mówił: „My, Mikołaj II”. Drwił z tego Włodzimierz Majakowski i zwracał uwagę, że trzeba rozważnie używać liczby mnogiej, bo jak powiemy: „My panią kochamy”, to ona zapyta: „Ilu was?”.
– Mówienie „my” i podział na my i oni to w kontekście rozmowy o Unii Europejskiej duży problem. Polscy obywatele mogą odnieść wrażenie, że premier Szydło pojechała do Strasburga bronić Polski. To uproszczenie i poważne nieporozumienie. Symbolicznie rzecz ujmując, warto przypomnieć, że na polskim paszporcie, w tym na paszporcie pani premier, jest napis: „Unia Europejska, Rzeczpospolita Polska”. Każdy z nas ma dwa obywatelstwa, europejskie i polskie, jest obywatelem zarówno Polski, jak i Europy. Te dwa obywatelstwa są komplementarne, a nie sprzeczne. Jeżeli w zarysowanym kontekście operujemy podziałem my-oni, z pewnością nie powinien to być podział na linii Polska-Unia. Polska, wstępując w 2004 r. do UE, wkroczyła bowiem we wspólny i – co trzeba podkreślić – ponadpaństwowy obszar demokracji i wolności.
W Parlamencie Europejskim nie zasiadają przedstawiciele rządów państw członkowskich. Może pani premier nie czuje, że to zupełnie inny parlament, nieprzypominający tych krajowych?
– Unia jest czymś więcej niż organizacją międzynarodową zrzeszającą państwa, jest tworem konstytuującym przestrzeń, w której obowiązują wspólne rozwiązania gospodarcze, instytucjonalne, polityczne i prawne, ma własnych obywateli. Ma także zespół wartości, które zostały zapisane w art. 2 traktatu z Maastricht, to wolność, równość, demokracja, prawa człowieka, praworządność. Nie można sprowadzać Unii jedynie do roli koordynatora współpracy międzyrządowej. Unia ma charakter integracyjny i jest nie tylko wspólnotą państw, ale również wspólnotą obywateli. W PE posłowie zasiadają nie w grupach narodowych, lecz według frakcji politycznych i ideologicznych, gdyż ten parlament reprezentuje nie rządy 28 państw, ale ich obywateli. Tożsamość europejska w stosunku do tej narodowej jest czymś paralelnym i nie można jej lokować w podległości hierarchicznej. Szczery polski patriotyzm nie wyklucza równoczesnego identyfikowania się z wartościami europejskimi. W wymiarze politycznym może on, a nawet powinien, wspierać wartości, które uosabia UE.
Wiele osób w Polsce nie jest jeszcze świadomych, że ma dwa obywatelstwa.
– Najczęściej uświadamiamy to sobie na lotnisku, gdy chcemy wyjechać gdzieś poza UE i podlegamy kontroli paszportowej, a nierzadko potrzebna jest też wiza. Jako obywatele Unii mamy zaś prawo nie tylko swobodnie przemieszczać się po terytorium państw członkowskich, ale również składać petycje do Parlamentu Europejskiego, zwracać się do Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich i kontaktować się z innymi instytucjami unijnymi. Mamy bierne i czynne prawo wyborcze do PE oraz na pewnych warunkach także prawo do głosowania i kandydowania w wyborach lokalnych w nie swoim państwie.
To „my” dominowało cały czas w wypowiedziach naszej premier podczas debaty w europarlamencie.
– W moim odczuciu pani premier potraktowała go jako swoiste forum walki i okazję do uzasadnienia polityki PiS. Unia Europejska jest natomiast dobrowolnym zrzeszeniem, strukturą współpracy stworzoną po to, aby nam wszystkim było lepiej. Na obrady PE jedzie się, by coś zainicjować, by zastanowić się w dyskusji, co można poprawić, pobudzić do wspólnego myślenia. Nie było widać w tej debacie, że pani premier Szydło czuje się członkiem tak rozumianej wspólnej europejskiej rodziny. Zbulwersowana, a nawet oburzona byłam jednak wystąpieniem Czecha Petra Macha, który przypiął sobie plakietkę: „Jestem Polakiem”. Mach jest przeciwnikiem Unii i strefy euro, występował przeciwko traktatowi lizbońskiemu, swój eurosceptycyzm pokazuje na każdym kroku. Nie chcę, żeby Polska była kojarzona z frakcją, którą reprezentuje eurodeputowany Mach. Pani premier w Parlamencie Europejskim klaskała, gdy krytykowano Unię, a ja chciałabym, aby dla naszego rządu obecność w UE była wielką wartością. Unia ma teraz poważne problemy, targana jest kryzysami: finansowym i migracyjnym, a także zagrożeniem terroryzmem. Nie powinno nam jako Polsce chodzić tylko o korzyści finansowe wynikające z przynależności unijnej, powinniśmy dbać o ochronę tego naszego wspólnego obszaru wolności i sprawiedliwości. Podłożenie dynamitu pod polski Trybunał Konstytucyjny to niepotrzebne zwiększanie napięcia, rozsadzanie wspólnoty od środka. Nie chcę, aby Polska była krajem, który choćby w niewielkim stopniu podcina europejską gałąź, na której wszyscy siedzimy.
Czy niemieccy politycy zasiadający w PE mają prawo krytykować polski rząd?
– Oczywiście, że mają, bo robią to z pozycji unijnych. Komisarz jest reprezentantem nie danego państwa, ale Unii jako całości i powinien być bezstronny, działać w jej interesie, wznosząc się ponad interes narodowy. Eurodeputowani reprezentują zaś nie swoje państwa, ale obywateli europejskich. Trudno więc zrozumieć wezwanie przez polskie MSZ ambasadora Niemiec, spowodowane „antypolskimi wypowiedziami polityków niemieckich”, europarlamentarzystów Martina Schulza i Herberta Reula oraz komisarza Günthera Oettingera. Przenoszenie relacji wewnątrzunijnych na stosunki bilateralne jest błędem dyplomatycznym i nie znajduje uzasadnienia w przepisach prawa. Nie rozumiem też dezaprobaty wyrażanej pod adresem komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, która nie sprzeciwiła się decyzji Komisji Europejskiej rozpoczynającej tzw. procedurę kontrolno-naprawczą wobec naszego kraju. Warto podkreślić, że funkcjonariusze unijni, ale i wszyscy zwykli obywatele UE, mają prawo występować w obronie podstawowych wartości do instytucji unijnych. Nie jest to żadna zdrada narodowa ani donosicielstwo „gorszego sortu Polaków”, jak mówi Jarosław Kaczyński. W rozumieniu prawa międzynarodowego publicznego i prawa europejskiego ten „gorszy sort” to po prostu obywatele Unii zatroskani o swoją wspólnotę i jej wartości.
Jarosław Kaczyński twierdzi, że polskie sprawy trzeba załatwiać w Polsce.
– Nie ma racji, ale oczywiście jest mi przykro, że doszło do wszczęcia przez Komisję Europejską pierwszego etapu procedury ochrony państwa prawa ze względu na wątpliwości dotyczące poczynań polskiej władzy prawodawczej i wykonawczej wobec Trybunału Konstytucyjnego. Przykro mi również, że oceniać tę sytuację będą eksperci z Komisji Weneckiej. Byłoby lepiej, gdybyśmy sobie i Unii nie przysparzali takich problemów, ale nie jest niczym wstydliwym rozwiązywanie ich z jej pomocą. W Unii też przecież jesteśmy u siebie.
Czy Komisja Wenecka nam w tym pomoże?
– Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, zwana Komisją Wenecką, bo jej sesje plenarne odbywają się cztery razy do roku w sali Scuola Grande di San Giovanni Evangelista w Wenecji, została powołana w 1990 r. z inicjatywy Rady Europy i na początku jej celem było pomaganie krajom Europy Środkowo-Wschodniej w przemianach ustrojowych, zapewnienie im instytucjonalnej pomocy w zakresie budowania państwa prawa. W tej chwili można powiedzieć, że to instytucja ekspercka na skalę światową, skupiająca najznakomitszych prawników z kilkudziesięciu państw, stanowiąca think tank doradzający poszczególnym krajom w sprawach związanych z prawem konstytucyjnym, funkcjonowaniem instytucji demokratycznych i chroniących prawa człowieka. Nikt nie przypuszczał, że po tylu latach od wejścia do Unii w Polsce dojdzie do awarii praworządności i znowu będziemy musieli korzystać z pomocy.
W cytowanym już wywiadzie premier Szydło powiedziała, że „Komisja Wenecka przyjeżdża do Polski, by sprawdzić jedną ustawę, która budzi wątpliwości niektórych środowisk – czyli ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. Tylko to będzie przedmiotem jej prac”. Czy tylko?
– Nasz Trybunał Konstytucyjny jest głównym celem przyjazdu ekspertów, ale nie sądzę, aby nie zapytali o wszystkie sprawy pozostające w związku z zaistniałą sytuacją. Myślę, że będzie to bardzo ciekawa analiza. Rząd może nie być z niej zadowolony.
Czy ten raport w czymś nam pomoże?
– Delegacja Komisji Weneckiej to ludzie o dużym autorytecie w środowisku prawniczym. Przygotują opinię ekspercką, która zostanie przedstawiona na sesji plenarnej tej komisji 11-12 marca w Wenecji. Ta ich ekspertyza powinna stanowić pomoc dla Polski w uporaniu się z kryzysem związanym z Trybunałem Konstytucyjnym. To wszystko. Rząd, jak deklaruje, zapozna się z tymi opiniami, ale nie musi ich realizować. Komisja Wenecka nie jest trybunałem, nie ma też możliwości nakładania jakichkolwiek sankcji na państwa, które nie stosują standardów demokratycznych. Zepsuliśmy prawo i sami teraz musimy szukać wyjścia z sytuacji.
Czy pani widzi jakieś rozwiązanie?
– Nie jestem wróżką – tak często mówią prawnicy, gdy nie są w stanie przewidzieć dalszego rozwoju sytuacji. Mimo wszystko pozostaję optymistką, bo ten nasz kryzys związany z Trybunałem Konstytucyjnym, ustawą o mediach, o służbie cywilnej wywołał bardzo pozytywną reakcję, mianowicie wyraźne nasilenie wśród Polaków poczucia związku z Europą. To rząd Beaty Szydło, prezydent Duda i nasz parlament sprawili, że mocniej się poczuliśmy Europejczykami. Przypomnieliśmy sobie, że jesteśmy również obywatelami UE i mamy wiele wynikających z tego praw. Nigdy nie sądziłam, że po roku 2004 wyjdę na ulicę w obronie wartości unijnych i będę krzyczała: „Wolność, równość, demokracja”. Te tysiące ludzi na ulicach pokazały, że traktujemy Unię Europejską jako faktyczną wspólnotę i że bronienie wartości unijnych nie jest sprzeczne z naszym patriotyzmem. Zależy nam zarówno na własnym kraju, jak i na Europie. Ostatni raz Polacy na ulicy popierali Unię w 2004 r., w ramach kampanii referendalnej, gdy jeszcze nie byliśmy jej członkiem. Potem, poza oficjalnymi uroczystościami, flagi unijnej nie braliśmy do ręki. Teraz znowu zwykli obywatele nieśli niebieskie flagi z dwunastoma gwiazdkami. Ja też zabrałam flagę europejską i poszłam na demonstrację. To sygnał, że Unia Europejska jest strukturą potrzebną, ma pozytywne wartości, z którymi można się utożsamiać. Obserwowałam ludzi wokół mnie, którzy wychodzili na ulice niezależnie od pogody, wieku, powagi i profesji, aby krzyczeć o demokracji. Wydaje się, że trudno o lepszy dowód na to, że Unia Europejska nie tylko de iure, ale i de facto stała się wspólnotą obywateli również w Polsce.
Po 12 latach od naszej akcesji.
– Tyle czasu musiało upłynąć, abyśmy lepiej zrozumieli, że Unia Europejska nie tylko daje pieniądze, lecz także pomaga bronić fundamentalnych wartości i zapobiega psuciu prawa.


Komisja Wenecka

Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo, zwana również Komisją Wenecką, jest organem Rady Europy. Zrzesza 60 krajów – wszystkie państwa członkowskie Rady Europy oraz Algierię, Brazylię, Chile, Izrael, Kazachstan, Kirgistan, Republikę Korei, Maroko, Meksyk, Peru, Tunezję i USA. Status członka stowarzyszonego ma Białoruś, status obserwatora – Kanada, Argentyna, Japonia, Urugwaj i Stolica Apostolska, status specjalny – Unia Europejska, Autonomia Palestyńska i Republika Południowej Afryki.
W skład komisji wchodzi ponad 100 wybitnych prawników, sędziów, prezesów narodowych sądów konstytucyjnych, polityków i wysokich rangą urzędników państwowych, delegowanych przez poszczególne kraje członkowskie. Polskę reprezentuje Hanna Suchocka, która aktualnie jest wiceprzewodniczącą. Funkcję przewodniczącego sprawuje przedstawiciel Włoch, wykładowca akademicki i doświadczony urzędnik organów Rady Europy Gianni Buquicchio (nz. drugi od prawej w pierwszym rzędzie).
Działalność komisji obejmuje trzy główne obszary: instytucje demokratyczne i prawa podstawowe, sprawiedliwość konstytucyjną, wybory, referenda i działalność partii politycznych. Głównym zadaniem komisji jest wydawanie opinii dotyczących projektów aktów prawnych przygotowanych przez poszczególne państwa bądź mających już moc prawną. Dotąd wydała ona przeszło 500 takich opinii na temat ponad 50 krajów. Jej opinie mają charakter doradczy, jednak często stanowią podstawę podejmowania decyzji przez organy europejskie.
Wniosek o opinię prawną mogą złożyć: państwo członkowskie (parlament, rząd lub głowa państwa), Rada Europy oraz organizacje międzynarodowe (UE, OBWE lub inne organizacje zaangażowane w prace Komisji Weneckiej).

Wybrane opinie Komisji Weneckiej
• Seria opinii (2011-2012) w kwestii zmian ustrojowych na Węgrzech dotyczących nowelizacji konstytucji. Eksperci komisji krytycznie ocenili paragrafy odnoszące się do funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, Prokuratury Generalnej i ochrony mniejszości narodowych. Zdaniem ekspertów, wprowadzone reformy ograniczają niezależność systemu sprawiedliwości, zwłaszcza TK, co może prowadzić do uzależnienia orzeczeń wydawanych przez sędziów. Z kolei przepisy dotyczące Prokuratury Generalnej „pozostawiają wiele niejasności i balansują na granicy prawa”.
• Opinia na temat ustawy o dekomunizacji na Ukrainie (2015 r.). Według ekspertów, ukraińska ustawa o dekomunizacji jest niezgodna ze standardami Rady Europy, może skutkować naruszaniem prawa do wolności słowa, zawiera też surowe i nieproporcjonalne sankcje wobec naruszających ją osób.
• Opinia z 2003 r. dotycząca projektu nowelizacji ustawy o mniejszościach narodowych na Litwie. Eksperci zwrócili uwagę na możliwość ograniczeń w stosowaniu nazw własnych oraz brak precyzyjnych zapisów o dostępie do informacji publicznej w językach mniejszości narodowych.


Czy Komisja Wenecka pomoże rozwiązać problemy z Trybunałem Konstytucyjnym?
Dominika Bychawska-Siniarska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka

Naszym zdaniem, zwracanie się do instytucji międzynarodowych jest jak gorzka pigułka na chorobę. Lekarstwo jest niesmaczne, gdy się je przyjmuje, ale czasami to jedyne wyjście. Podobnie jest z Komisją Wenecką. Jej opinie mają status doradczy, są tzw. miękkim prawem, więc nie ma formalnego obowiązku ich wdrażania. Wiele państw jest przez nią upominanych latami i nie wprowadza zmian, nie poprawia ustaw. Dużo zależy od gotowości władz do respektowania standardów demokratycznych i ochrony praw obywatelskich. Mam jednak nadzieję, że Polska jako wieloletni członek Rady Europy uszanuje decyzje komisji. Wiele wcześniejszych opinii KW, m.in. w sprawie zmian w funkcjonowaniu węgierskiego Trybunału Konstytucyjnego, wskazuje z dużym prawdopodobieństwem, że zakwestionuje ona zmiany dotyczące kolejności rozpatrywania spraw czy zmienionych składów.


Sejm, Trybunał Konstytucyjny, Komisja Wenecka
25 czerwca 2015 r.
Nowelizacja Ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, umożliwiająca wybór pięciu sędziów, których kadencja kończy się w 2015 r.

8 października 2015 r.
Sejm VII kadencji wybrał pięciu nowych sędziów Trybunału w miejsce tych, których kadencje miały wygasnąć w listopadzie (trojga) oraz w grudniu (dwojga). Prezydent Andrzej Duda nie przyjął od nich ślubowania.

2 grudnia 2015 r.
Sejm VIII kadencji wybrał pięciu nowych sędziów Trybunału w miejsce trzech, których kadencja wygasła 6 listopada, i dwóch, których kadencja upływała 2 i 8 grudnia.

2/3 grudnia 2015 r.
Prezydent Andrzej Duda przyjął ślubowanie od czterech nowo wybranych sędziów.

3 grudnia 2015 r.
TK uznał, że niekonstytucyjny jest przepis czerwcowej ustawy, który był podstawą wyboru w październiku dwóch sędziów TK – w miejsce tych, których kadencje wygasały w grudniu. Przepis ten uznano natomiast za konstytucyjny jako podstawę wyboru trzech sędziów mających zastąpić tych, których kadencje kończyły się 6 listopada. Sędziowie uznali, że obowiązkiem prezydenta jest niezwłoczne odebranie ślubowania od sędziego TK wybranego przez Sejm.

Dziewięć organizacji pozarządowych (Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Naczelna Rada Adwokacka, INPRIS – Instytut Prawa i Społeczeństwa, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Instytut Spraw Publicznych, Fundacja Panoptykon, Fundacja im. Stefana Batorego, Forum Obywatelskiego Rozwoju, Sieć Obywatelska Watchdog Polska) skierowało do Komisji Weneckiej pismo w sprawie zmian dotyczących Trybunału Konstytucyjnego. W stanowisku czytamy m.in.: „Prowadzona debata polityczna oraz działania legislacyjne podejmowane przez Sejm dążą do obniżenia zaufania społecznego wobec Trybunału”.

4 grudnia 2015 r.
Sekretarz generalny Rady Europy stwierdził: „Ostatnio w Polsce narodziło się wiele kontrowersji wokół wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Z zadowoleniem przyjąłem wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego (z 3 grudnia 2015 r. – przyp. red.), który ma na celu wyjaśnienie prawne i konstytucyjne sytuacji”. Sekretarz generalny przypomniał, że wyrok Trybunału powinien być w tej chwili w pełni wykonany, we wszystkich szczegółach.

8 grudnia 2015 r.
Komisja Wenecka odpowiedziała na pismo organizacji pozarządowych: „Komisja Wenecka z uwagą i zaniepokojeniem obserwuje wydarzenia, które mają miejsce w Polsce. Ciągle jeszcze mamy nadzieję i oczekujemy, że zaistniałe problemy mogą zostać rozwiązane na podstawie decyzji już podjętych lub które mają być podjęte przez Trybunał Konstytucyjny”. Komisja stwierdziła, że może wydać opinię na temat sytuacji w kraju tylko na prośbę władz tego kraju, organu Rady Europy lub międzynarodowej organizacji partnerskiej. Do tej pory taka prośba nie wpłynęła.

9 grudnia 2015 r.
Prezydent Andrzej Duda przyjął ślubowanie od piątej z nowo wybranych sędziów.

17 grudnia 2015 r.
Sejm większością głosów skierował projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym autorstwa PiS do dalszych prac w komisji.

Apel instytucji i organizacji prawniczych, które krytycznie oceniły nowelizację ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, m.in. Sądu Najwyższego, Krajowej Rady Sądownictwa, prokuratora generalnego, adwokatury, Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, a także organizacji pozarządowych: Amnesty International, Fundacji Batorego, Fundacji ePaństwo, Fundacji Panoptykon, Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, INPRIS, Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska i Stowarzyszenia Interwencji Prawnej.

22 grudnia 2015 r.
Sejm przyjął nowelizację ustawy zgodną z projektem PiS.
Zmiany wprowadzone przez nowelę do ustawy:
• Trybunał Konstytucyjny co do zasady ma orzekać w pełnym składzie, co najmniej 13 spośród 15 sędziów (dotychczas pełny skład liczył co najmniej dziewięciu sędziów). W składzie siedmioosobowym będą badane m.in. skargi konstytucyjne i pytania prawne sądów.
• Orzeczenia pełnego składu będą zapadać większością dwóch trzecich głosów.
• Terminy rozpatrywania wniosków będą wyznaczane według kolejności wpływania.
• Rozprawa w TK nie może się odbyć wcześniej niż po trzech miesiącach od doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie, a w pełnym składzie – po sześciu miesiącach. Prezes TK może skrócić te terminy o połowę m.in. w przypadku skargi czy pytania prawnego odnoszących się do bezpośredniego naruszenia wolności, praw i obowiązków człowieka i obywatela.
• Zgromadzenie Ogólne TK nie będzie już stwierdzać wygaśnięcia mandatu sędziego, lecz przygotowywać dla Sejmu wniosek o jego złożenie „w szczególnie rażących przypadkach”, a postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego TK można będzie wszczynać także na wniosek prezydenta lub ministra sprawiedliwości (do tej pory nie mieli takiego prawa).

23 grudnia 2015 r.
Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski wystąpił do Komisji Weneckiej z prośbą o opinię „na temat zagadnień prawnych będących przedmiotem prac nad nowelizacją ustawy o Trybunale Konstytucyjnym”.

Komisja Wenecka na stronie internetowej poinformowała: „Dziś minister spraw zagranicznych RP pan Witold Waszczykowski, w imieniu polskiego rządu, poprosił o opinię Komisji Weneckiej”.

28 grudnia 2015 r.
Prezydent podpisał ustawę, tego samego dnia została ona opublikowana w Dzienniku Ustaw i wraz z ogłoszeniem weszła w życie.

8 i 9 lutego 2016 r.
Wizyta delegacji Komisji Weneckiej w Polsce w celu omówienia z władzami poprawki do ustawy o TK przyjętej 22 grudnia 2015 r. Przewidziano spotkania delegacji z przedstawicielami administracji prezydenta RP, Ministerstwa Sprawiedliwości, Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i parlamentu, Krajowej Rady Sądowniczej oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. Szefem delegacji jest przewodniczący komisji Gianni Buquicchio, w skład wchodzą jeszcze: Schnutz Rudolf Dürr – kierownik Wydziału Sprawiedliwości Konstytucyjnej w Sekretariacie Komisji Weneckiej oraz jako sprawozdawcy Christoph Grabenwarter – sędzia Trybunału Konstytucyjnego Austrii, Jean-Claude Scholsem – profesor na Wydziale Prawa Uniwersytetu w Liege w Belgii oraz Kaarlo Tuori – konstytucjonalista, profesor Uniwersytetu Helsińskiego.

11 i 12 marca 2016 r.
Na sesji plenarnej komisji w Wenecji delegacja przedstawi projekt opinii ws. działań dotyczących Trybunału Konstytucyjnego.

fot. Jakub Wlodek

Wydanie: 6/2016

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. miss
    miss 26 października, 2017, 09:05

    szanowna pani. nie przypisuj pani unii tych atrybutów, których nie ma. to, że się szarogęsi i arbitralnie uzurpuje – to nie znaczy, że ma umocowanie w traktatach. fundamentem tego sui generis jest zasada pomocniczości. instytucje unijne nie są źródłem prawa dla siebie samych. polecam pani i Internautom lekturę bardzo wartościowej książki p. Krzysztofa Szczerskiego „Utopia europejska. Kryzys integracji i polska inicjatywa naprawy”. a! może pora na SB-cką emeryturę, pani habilitowana?

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy