Nadal o moralności sędziów

W sporze o sądownictwo lustracyjne pan profesor Tadeusz Zieliński, wielce przeze mnie poważany prawnik, napisał tak (“Przegląd” nr 47): “Ciężką i bezsensowną zniewagą był zarzut postawiony sędziom wykonującym to trudne i niewdzięczne zadanie, że ich uczestniczenie w procesach lustracyjnych jest haniebne”.
Nieco wcześniej w tym samym felietonie w “Przeglądzie” uczony pisze tak: “Nie można przejść do porządku nad wielokrotnie wysuwanym zarzutem, że Sąd Lustracyjny jest sądem “kapturowym”, ponieważ zbyt często naruszana jest w nim zasada jawności rozpraw, która stanowi jedną z podstawowych zasad kodeksu postępowania karnego”. Zaraz potem uczony tak charakteryzuje prawo o lustracji: “Ustawa lustracyjna jest wyraźnie niezgodna z fundamentalną zasadą demokratycznego państwa prawnego, która nakazuje traktować każdą osobę podejrzaną o popełnienie czynu niezgodnego z prawem za niewinną dopóty, dopóki jej wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym orzeczeniem właściwego sądu”. W praktyce orzeczenia sądu I instancji już pociągają złe skutki dla osoby dopuszczającej się rzekomo kłamstwa lustracyjnego.

Szanowny Panie Profesorze, zgłaszam się do bicia, bowiem to ja jestem autorem tezy o hańbiącym charakterze orzekania w sądownictwie lustracyjnym właśnie z tych powodów, jakie Pan przytoczył. W postępowaniu lustracyjnym obecnie obowiązującym są naruszane elementarne zasady uczciwości i poprzez samo ograniczenie jawności rozpraw i jako naruszanie w praktyce zasady domniemania niewinności. Sam Pan o tym, czcigodny profesorze, pisze. Jeśli zaś tak jest, to trzeba zacząć nazywać zjawiska po imieniu. Dobrowolny udział w sądownictwie kapturowym hańbi uczestnika poczynań orzekających. Można tę tezę nazywać “ciężką i bezsensowną zniewagą” – jak Pan to czyni, ale to jest pozorna obrona sędziów winnych udziału w kapturowych rozprawach. Świadomie używam słowa “winnych”, bo ludzie godzący się dobrowolnie na moralną podłość, muszą wreszcie usłyszeć prawdę o swoim postępowaniu – trzeba tylko mieć odwagę głośno tę prawdę wykrzyczeć. Uważam, iż obowiązkiem pisarza jest demaskowanie wszelkiego zła. Łamiące prawo “sądownictwo kapturowe” jest złem i nie zbuduje autorytetu sądownictwa ten, kto będzie się starał zamazywać istotę owego zła, czyli zgodę na moralną wadę takiego postępowania.
Pisałem już w polemice z cenionym przeze mnie profesorem Kaczyńskim, ministrem sprawiedliwości, że w obecnym stanie polskiego sądownictwa nie wystarczy już dopisać tu i ówdzie, choćby nawet w stu miejscach, poprawek do kodeksów, bowiem polski system sądownictwa jest chory u podstaw, jest chory w umysłach niezliczonej liczby sędziów. Narzekamy, i słusznie, na zbyt łagodne wyroki za poważne przestępstwa, na mało uzasadnione warunkowe zawieszenia kar, na liberalny system wydawania zgody na przerwy w odbywaniu kary, przepustki z więzień i co tam jeszcze złego się dzieje w tej dziedzinie. Wczoraj wieczorem dwie stacje telewizyjne, publiczna i TVN, pokazały zjawisko mało rozpracowane do tej pory przez media. Oto zobaczyliśmy na falach Programu I TVP starą, chorą kobietę, mającą starego, zniedołężniałego męża i zrujnowane resztki gospodarstwa rolnego, skazaną na karę więzienia (i tamże zawleczoną przez policję) za alimenty nie płacone swemu nieślubnemu dziecku przez syna tej pary winowajców, który zwiał za granicę, zaś rodzicom, mającym 350 złotych renty miesięcznie, przysądzono płacenie alimentów. Ponieważ tego nie byli w stanie czynić, zostali skazani. W TVN pokazano coś równie przerażającego. Dwóch ludzi trzymanych w więzieniach przez kilkanaście miesięcy, bez jakichkolwiek dowodów ich winy. Jeden był posądzony o mord, drugi o jakąś aferę bankową. Kilkanaście miesięcy bez udowodnionej winy w kryminale. Jedna z ofiar naszego wspaniałego, wysoce moralnego systemu sądownictwa przypłaciła to dobrodziejstwo władzy szokiem psychicznym, próbami samobójstwa; druga zaś dowiedziała się, że prawdziwy sprawca tej sprawy bankowej odpowiadał za swój czyn z wolnej stopy.
Dziś od rana media radiowe raczą nas informacją, że w Toruniu będzie rozpatrywana sprawa aż dwóch sędziów podejrzanych o związki ze światem przestępczym.
Myślę, że gdyby media mniej się zajmowały polityką, a więcej krzywdami, jakie obywatelom państwa polskiego wyrządzają ustawicznie jego władze i jego ciężko chory system sądowniczo-prokuratorski, dowiadywalibyśmy się znacznie częściej niż obecnie o tym, jak jest naprawdę.
Panowie profesorowie, powiecie mi, że błędy sądowe i policyjne zdarzają się na całym świecie. To prawda, ale ta teza może być przydatna jedynie do stwierdzenia, że nie tylko nasz system sądowniczo-prokuratorsko-policyjny jest chory. Wsadzanie do więzienia starej, chorej, biednej kobiety tylko dlatego, że dochowała się syna, który od kłopotów z dzieckiem zwiał za granicę – jest sądową zbrodnią. To samo dotyczy osób trzymanych po kilkanaście miesięcy w aresztach bez podstaw prawnych.
Co trzeba zrobić, jak z tym wszystkim walczyć? Nie wiem, nie moja to sprawa, ale jedno jest pewne: nie można uzdrowić systemu sądowniczego, jeśli sędziowie czują się zmuszeni do wykonywania czynności z gruntu niemoralnych, choćby tylko na jednym małym odcinku działania. A może w ogóle – czcigodni panowie profesorowie – warto się zastanowić, jak to się dzieje i jakimi metodami po powszechnym sprzeciwie środowiska sędziowskiego przeciw fatalnej ustawie lustracyjnej, w jej pierwotnej wersji, kiedy to nie znaleziono ochotników do pracy lustracyjnej – udało się po nowelizacji ustawy utworzyć jednak sąd działający, jak powiada profesor Zieliński, na podstawie prawa wyraźnie niezgodnego z fundamentalną zasadą demokratycznego państwa prawnego, a na dodatek na modłę kapturową.
Piszę to wszystko raczej z obowiązku niż w przekonaniu, że sędziowie uwikłani w lustrację zbiorą się i powiedzą: non possumus, co jest odwiecznym prawem moralnym człowieka. Nic się na świecie nigdy nie zmieni na lepsze, jeśli wszyscy będziemy patrzeć bezradnie na dziejące się zło i nikt nie odważy się na powiedzenie prawdy.
23 listopada 2000 r.

Wydanie: 48/2000

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy