Najgroźniejszy haker świata?

Najgroźniejszy haker świata?

Londyńczyk włamał się do komputerów Pentagonu, sił zbrojnych, marynarki wojennej i lotnictwa USA

Bezrobotny inżynier komputerowy wstrząsnął wojskową machiną USA. 39-letni Gary McKinnon z Londynu oskarżony jest o włamanie do 92 sieci komputerowych Pentagonu, sił zbrojnych, marynarki wojennej i lotnictwa Stanów Zjednoczonych.
McKinnon został aresztowany przez londyńską Policję Metropolitalną. Uzyskał zwolnienie za kaucją, pod warunkiem że nie będzie się ubiegał o paszport ani korzystał z Internetu. USA domagają się ekstradycji sprawcy „największego włamania do militarnego systemu komputerowego w dziejach”, jak określił to prokurator ze stanu Wirginia, Paul McNulty. Jeśli McKinnon zostanie wydany,

grozi mu 1,75 mln dol. grzywny

i 70 lat więzienia. McKinnon urodził się w Szkocji, mieszkał jednak w Wood Green, eleganckim przedmieściu Londynu. Już w szkole wyróżniał się talentem do nauk ścisłych, ekscentrycznymi czerwonymi włosami oraz niezachwianą wiarą w UFO. Gary twierdził, że rząd Stanów Zjednoczonych ukrywa dowody, iż kosmici w latających spodkach często odwiedzali Ziemię. Jako już dorosły człowiek McKinnon pozostał wierny swym przekonaniom ze szkolnych lat. Pracował jako inżynier komputerowy, lecz nudziło go to coraz bardziej. Często zmieniał firmy, w końcu doszedł do wniosku, że zamiast codziennie przesiadywać w biurze, powinien dążyć do wielkich celów. Postanowił wykraść dowody na istnienie UFO z komputerów instytucji rządowych USA. Gary hołdował pacyfistycznym ideom, uznał więc, że przy okazji może pokazać światu, jak wrażliwe na atak hakerów są militarne struktury jedynego supermocarstwa. Od lutego 2001 r. operował ze swego domowego komputera. Robił to pod internetowym pseudonimem „Solo” w sposób stosunkowo prosty. Włamywał się do systemów przez powszechnie dostępne, oficjalne strony, wykorzystywał przy tym narzędzia, które można łatwo znaleźć w Internecie. Okazało się, że cybernetyczna obrona Pentagonu, agencji kosmicznej NASA czy innych instytucji jest krucha. Amerykańscy administratorzy często wymyślali hasła dostępu tak proste, że łatwo je można było odgadnąć, lub też zostawiali tymczasowe hasła, wpisane przez producenta programów. McKinnon zdołał przejąć 950 wojskowych haseł, które umożliwiały mu uzyskanie przywilejów administratora i dostęp do systemów. Tylko w komputerze wojskowym w Fort Myer w Wirginii skasował 1,3 tys. kont użytkowników. W systemach instalował niewykrywalny program Remotely Anywhere, umożliwiający zdalne sterowanie „uprowadzonym” komputerem. Według aktu oskarżenia, przeprowadził

hakerskie ataki na terenie 14 stanów,

grasował nawet w elektronicznej sieci bazy morskiej Pearl Harbor na Hawajach, ale dowodów na istnienie latających talerzy nie znalazł. W wojskowym dystrykcie Waszyngtonu zablokował za to system tak, że 2 tys. użytkowników nie miało dostępu do Internetu i poczty elektronicznej przez trzy dni. Według aktu oskarżenia, naprawa wyrządzonych szkód kosztowała 700 tys. dol. W ośrodku marynarki wojennej Earle Naval Weapons Station w Colts Neck (New Jersey) unieruchomił sieć 300 komputerów. Stało się to wkrótce po ataku terrorystycznym na Amerykę z 11 września 2001 r. Dowódcy marynarki obawiali się, że to ludzie Osamy bin Ladena usiłują przeprowadzić kolejne uderzenie, tym razem cybernetyczne, zamknęli więc na tydzień cały system bazy. Obecny podczas przesłuchania McKinnona w londyńskim sądzie wysoki funkcjonariusz FBI, Ed Gibson, oświadczył, że cybernetyczne włamania nastąpiły w wyjątkowo złym czasie, a najwyższe władze USA z niepokojem śledziły tę sprawę. Tajne informacje, które ukradł haker, mogły przecież wpaść w ręce nieprzyjaciół Stanów Zjednoczonych. Energiczne śledztwo szybko doprowadziło do wykrycia winowajcy. W marcu 2002 r. „Solo” został aresztowany przez funkcjonariuszy elitarnej jednostki policji londyńskiej, ale już w sierpniu odzyskał wolność. W listopadzie 2002 r. McKinnon został oficjalnie oskarżony przed wielką federalną ławą przysięgłych w Wirginii. Po raz drugi sąd wydał nakaz aresztowania dopiero w czerwcu br. McKinnon milczy. Obrończyni hakera, pani Karen Todner, zapowiada, że jej klient będzie się bronił przed ekstradycją ze wszystkich sił, ponieważ obywatel brytyjski nie może liczyć na uczciwe traktowanie w amerykańskim systemie prawnym. Pani Todner sugeruje, że

cała sprawa ma podłoże polityczne.

McKinnon powinien już dawno stanąć przed sądem brytyjskim, lecz sprzeciwił się temu rząd USA. Niektórzy publicyści sugerują, że „Solo” wcale nie jest „najgroźniejszym hakerem świata”, lecz „nawiedzonym” fanem UFO, którego władze Stanów Zjednoczonych uznały za znakomitego kozła ofiarnego. Amerykanom brakuje funduszy na zapewnienie pełnego bezpieczeństwa systemom komputerowych instytucji rządowych, dlatego pragną uzyskać surowy wyrok dla hakera „Solo”, aby odstraszyć jego potencjalnych naśladowców. Zdaniem brytyjskiego dziennika „The Guardian”, McKinnon należy do generacji idealistycznych hakerów ekscentryków, która już schodzi ze sceny. Obecnie prawdziwe zagrożenie stanowią gangi kryminalistów, które wykorzystują technikę komputerową, aby zagarniać z elektronicznych kont bankowych grube miliony dolarów.

 

Wydanie: 26/2005

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy