Kto nas dziś oszuka?

Kto nas dziś oszuka?

„Wszyscy Polacy to jedna rodzina”, śpiewa zespół Bayer Full. Przerobili harcerski utwór Mariusza Gabrycha „Bo wszyscy harcerze to jedna rodzina”, o czym autor dowiedział się po latach. Z nowymi słowami trafili do słuchaczy. Polak, jak widać, potrafi pograć z Polakiem w durnia.

A jak to jest z tą polską rodziną, możemy śledzić w kolejnych odcinkach telenoweli o Danielu Obajtku. Losy rodziny Obajtków, z ich wujami, kuzynami i tabunami bliskich znajomych są jak panorama dziejów wielu innych rodzin. Zapisem ich sposobu myślenia, obyczajów, pazerności i wzajemnych powiązań. Takich Obajtków miały wszystkie ekipy dotąd rządzące. I to pomnożonych przez sto czy tysiąc. Bo to i Nowak z PO, i Pęczak z SLD. Jeśli są między nimi różnice, to w skali, na którą robili to, co robili. I w bezwstydzie, z jakim traktują te swoje paździerzowe działania. Patrząc na nich, możemy jak w lustrze zobaczyć znaczącą część społeczeństwa. Bo przecież za tymi, których pokazały media, stoją całe rzesze ich pomagierów i pomniejszych beneficjentów skubania państwowych instytucji. A za tymi mniejszymi też stoją kolejni rwacze.

Czy to, co się dzieje w Polsce, nie idzie już w stronę włoskiego modelu współżycia państwa z mafią? Jaka czeka nas przyszłość? Rozpleniające się jak chwasty tałatajstwo ma coraz więcej do powiedzenia. I za chwilę może już nie dać się oderwać od kasy.

Wystarczy zobaczyć, jak rosną powiązania świata polityki i biznesu ze służbami. Byli pracownicy CBA, ABW czy policji z etapu pilnowania interesów państwa przechodzą do cywilnej pracy, pilnują teraz interesów właścicieli firm i prezesów zarządów. Bo oni ich zatrudniają i dobrze płacą za ochronę oraz gwarancję bezkarności.

Sprawiedliwość zaczyna się ograniczać do biednych i do tych, którzy nie mają kontaktów ani znajomości.

To, o czym piszę, jest dość powszechnie znane. Choć bez konkretnych nazwisk. Ale z tej wiedzy nie za wiele wynika. Bezradność i frustracja z jednej strony. A z drugiej niechęć do bycia frajerem. I dołączanie do tych, którzy nie mają oporów.

Skala społecznej degeneracji oznacza klęskę wszystkich instytucji, które chcą wpływać na postawy ludzi. Z systemem edukacji i Kościołem włącznie.

Ciężko wstaje się rano, gdy pierwszym pytaniem jest: kto nas dziś oszuka? Czyja rodzina zapoluje na naszą? Jaka sitwa zarobi na naszej pracy albo na naszej naiwności? W świecie polityki oznacza to, kto sprawniej i skuteczniej omami wyborców. Bo jak słyszymy na znanych taśmach PiS z Wałbrzycha, każdy chce coś mieć z tego, że zajmuje się polityką. Niestety, poczucie wstydu i obciachu staje się w Polsce coraz większą abstrakcją.

Wydanie: 13/2021

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy