Nie plujmy sobie do zupy

Nie plujmy sobie do zupy

Michaił Szwydkoj Polska nie może się przenieść w okolice Brazylii, a Rosja – Australii. Jesteśmy skazani na życie obok siebie – W tym roku między naszymi krajami dojdzie do wymiany kulturalnymi uderzeniami: 17 września – w rocznicę wkroczenia wojsk radzieckich na terytorium Polski – odbędzie się premiera filmu Andrzeja Wajdy o Katyniu, a 4 listopada – w rocznicę usunięcia polskiej załogi z Kremla i w dniu obchodzonego od niedawna w Rosji Święta Jedności Narodowej – w Moskwie ma dojść do premiery filmu „1612”. – Jestem przeciwny mówieniu o wymianie uderzeniami w dziedzinie kultury. To zrozumiałe, że artyści zajmują się także bardzo drażliwymi sprawami w stosunkach polsko-rosyjskich. Traktują takie trudne kwestie w kategorii wyzwania. Wiem, że w Polsce wielu reżyserów i pisarzy poszukiwało sposobu ujęcia problemu Katynia. Czytałem pierwszą redakcję scenariusza filmu Andrzeja Wajdy. On także odzwierciedlał proces poszukiwania zrozumienia, czym jest Katyń dla Polski, czym jest on dla Rosji. Z drugiej strony film „1612” jest kontynuacją tematu polskiego w rosyjskiej historii, który nie narodził się wczoraj, lecz ma długą tradycję – przypomnę choćby opery „Iwan Susanin” czy „Borys Godunow”. Chcę przy tym powiedzieć, że historia jest znacznie bardziej skomplikowana niż wszelkie schematy. W Rosji każdy metr kwadratowy jest Katyniem – przy tym Katyniem nie dla Polaków, ale dla Rosjan. Z Kremla wyganiano nie tylko Polaków, lecz także ruskich bojarów, którzy zdradzili ideę Rosji. Temat zdrady dla okresu smuty jest nie mniej ważny niż wyprawy wojsk polskich. Zresztą zarówno po stronie polskich wojewodów walczyły oddziały rosyjskie i ukraińskie, jak i po stronie rosyjskiej broniącej wolności Rosji walczyły oddziały polskie i litewskie. To wszystko jest znacznie bardziej skomplikowane, niż niekiedy nam się wydaje. Ale powtórzę: nie powinniśmy mówić o wymianie uderzeniami. Samo podjęcie wymienionych tematów – jeśli zostaną ujęte we właściwy sposób – nie może wyrządzić szkody ani narodowi polskiemu, ani rosyjskiemu. Tym bardziej jeśli do tematu biorą się wielcy twórcy nieczuli na bieżącą propagandę polityczną. – Przykład ostrej polemiki między Adamem Mickiewiczem i Aleksandrem Puszkinem pokazuje, że może być rozmaicie. Andrzej Wajda od końca lat 50. był postacią kultową dla rosyjskiej inteligencji. Jego filmy po prostu trzeba było znać. Czy po pojawieniu się filmu o Katyniu, któremu – co pewne – będzie towarzyszyć nowa fala emocji, stosunek do Wajdy w Rosji nie zmieni się? – Wajda pozostaje Wajdą. Jego „Popiół i diament” początkowo uznano w ZSRR za film antyradziecki. Jednak Wajda jest artystą zbyt wielkiego formatu, by wypowiedzieć się przeciwko innemu narodowi. Przeciwko reżimowi – owszem. W tym przeciwko reżimowi, który skazał na śmierć polskich oficerów. Ten reżim został przeklęty nie tylko w Polsce, ale i w Rosji. Oczywiście – nikt nie może zaprzeczyć własnej przeszłości. Ale obecna Rosja to nie to samo, co Związek Radziecki. To trzeba rozumieć. I druga rzecz, którą trzeba zrozumieć – Rosja w wyniku ustroju radzieckiego i bolszewizmu ucierpiała w stopniu nie mniejszym niż jakikolwiek inny kraj. Według mnie, naród rosyjski – jeśli chodzi zarówno o bezwzględną liczbę ofiar, jak i proporcje między liczbą ludności a liczbą ofiar – ucierpiał w wyniku bolszewizmu bardziej niż jakikolwiek inny naród. W XX w. naród rosyjski był taką samą ofiarą jak naród polski czy ukraiński. – Czyżby często spotykał się pan w Polsce – także w klasie politycznej – z utożsamianiem dzisiejszej Rosji i ZSRR? – Ci ludzie w Polsce, z którymi rozmawiam, odróżniają radziecki kolor czerwony od biało-niebiesko-czerwonych barw na fladze Rosji. Niemniej jednak sądzę, że w społeczeństwie polskim jest tendencja do postrzegania Rosji i jako carskiego imperium uciskającego Polskę w XIX w., i jako Związku Radzieckiego uciskającego Polskę w wieku XX. Tymczasem jesteśmy innym państwem. Warto też przypomnieć, że w XX w. mieliśmy do czynienia często z bardzo złym wyborem – między czerwonym a brunatnym. Bertolt Brecht pisał, że wybierając między czerwonym a brunatnym, mimo wszystko zdecydował się na czerwony. W tym kontekście podoba mi się

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2007, 25/2007

Kategorie: Wywiady