Niebezpieczne związki sztuki z ciałem

Niebezpieczne związki sztuki z ciałem

Wystawa w poznańskiej galerii Arsenał obnażyła obłudę tzw. moralizatorów

Stara, gruba kobieta rozbiera się do naga – powoli, wstydliwie jak u lekarza, chowa brzydkie, grube majtasy gdzieś za krzesłem. Jest niepewna, choć raz po raz spogląda w bok, gdzie pręży się w gimnastycznych przysiadach stary mężczyzna. On z satysfakcją patrzy na swój wyprężony penis – jakby zapomniał, że to atrapa przyczepiona przez artystkę.
Oto instalacja Katarzyny Kozyry pt. „Krzesło”. Naruszenie obszaru tabu: seksualność starych.
Ona bierna, on aktywny; choć nie dochodzi do cielesnego kontaktu, ich zachowania wzajemnie się do siebie odnoszą. Te czynności związane z seksualnym rytuałem wykonane przez stare osoby wydają się sztuczne, pozbawione sensu – zdaje się mówić artystka.
Jej mistrz, profesor Grzegorz Kowalski z ASP, pokazał inne „Krzesło”. Pozowało 48 nagich osób, każda siadała 12 razy. To dokumentacja rozmaitych póz nieświadomie przyjmowanych przez modele. Wiele miało podtekst erotyczny.
Artur Żmijewski też obnażył ludzi, ale kalekich. Na pytanie kuratorki wystawy, Izabeli Kowalczyk, dlaczego, odpowiada, że świat bez choroby jest niepełny, a teraz media pokazują tylko piękne zdrowe ciała i to jest fałsz. On tworzy „opowiadania” niewolników, zakleszczonych w zdezelowanych ciałach. Tłumaczy: – Podejmuję nie temat ciał, ale temat człowieka będącego również ciałem, uczestniczącego w tej żenującej grotesce, jaką jest np. starzenie się. Widok obwisłej fałdy na brzuchu 70-latki dowodzi klęski wszystkich praktyk mających na celu utrzymanie jakości ciała. To klęska egzystencji – stare ciało udowadnia nam, że to nie my rządzimy.
Artur Żmijewski urodził się w 1966 r. Jeszcze nie musi walczyć z wiotczeniem swych mięśni.

Władza

W słynnej już instalacji tego artysty, „Kompanii reprezentacyjnej WP rok 2000”, żołnierze na defiladzie są nadzy; mają tylko czapki, buty i broń. – Moim celem było – mówi Artur Żmijewski – zwrócenie żołnierzom ich bezbronnych ciał zawłaszczonych przez władzę, w tym wypadku wojskową. To nagie męskie ciało żołnierza jest takie delikatne, ten mięciutki fiutek tak chybocze jak jakiś muślinowy frędzelek. Artysta nie rozumie, dlaczego genitalia w pobliżu godła narodowego znieważają godło, a gdy żołnierz pada na polu bitwy rozdarty przez granat, nikt nie określa tego widoku jako obrazy wartości.
Z kolei skandalista Konrad Kuzyszyn, autor „Kondycji ludzkiej”, wcześniej znany z tego, że szukał inspiracji w Collegium Anatomicum, pokazał nagie ciała, które zatracają swe granice, powielają się, są jakby sklonowane. Tej kondycji towarzyszy strach. Wszystkie postacie Kuzyszyna są skulone ze strachu.
Odwrotnie u Alicji Żebrowskiej – jej ciała, też bez listka figowego, walczą ze sobą, zmagają się, mocują – nie umykają przed własną egzystencją. Raz są w pozycji dominacji, to znów podporządkowania.

Moi bliscy

Prace Anny Baumgart korespondują z feminizmem. Autorka „Matek i córek” oraz „Jak tresowane dziewczynki robią filmy o miłości” analizuje konstrukcje kobiecości. Twierdzi, że świat kobiety istnieje tylko w zależności od świata mężczyzn.
Na jednej z fotografii matka i jej dorosła córka są w koronach cierniowych. – Ta instalacja – tłumaczy artystka – powstała z mojej codzienności. Bo cierpienie jest wpisane w ten wizerunek. Może wynika z silnego splecenia miłości i władzy dwóch bliskich sobie kobiet?
Dorota Nieznalska fascynuje się męskością. Jej wizja: na ścianie rozpięta na rzeźnickich hakach bydlęca skóra. Na niej wypalone w formie krzyży napisy: „ojciec”, „syn”, „brat”. Jest także autentyczny NIP Nieznalskiej. Pieczęcie mają falliczne uchwyty. Na ziemi zdjęcie autoportretu artystki – leży krzyżem, naga, z zaciśniętymi pięściami. Nieznalska sama przyznaje, że to, co tworzy, ma związek z jej ojcem. – Był dla mnie bogiem i tyranem. Jestem zaprogramowana przede wszystkim przez to, co narzucił mi ojciec, z którym mam bardzo zły kontakt. Dlatego badam męskość na obszarze własnego ja, szukam jej śladów we własnej tożsamości.
Dorota Nieznalska to skandalistka, po której pracy „Pasja” (krzyż z męskimi genitaliami pośrodku) prezentowanej w gdańskiej galeria Wyspa prokurator wniósł do sądu akt oskarżenia o obrazę uczuć religijnych. Stało się to po proteście działaczy Ligi Polskich Rodzin.

Mogło być gorzej

Wystawa „Niebezpieczne związki sztuki z ciałem” w poznańskiej galerii Arsenał szczęśliwie dotrwała do końca. Zamknięto ją w ubiegłą sobotę. Choć nazajutrz po wernisażu artyści nie bez powodu obawiali się, że może dojść do zniszczenia ich prac albo zwolnienia dyrektora galerii Wojciecha Makowieckiego.
Zaatakowali działacze Unii Polityki Realnej i Ligi Polskich Rodzin. Przemysław Piasta, lider wielkopolskiej LPR, zwrócił się do poznańskich radnych, aby pieniądze uchwalone wcześniej na dotacje dla Arsenału, przekazać Muzeum Poznański Czerwiec ’56.
Wystawę obejrzało 1,2 tys. osób, to dużo więcej niż zdarza się przeciętnej ekspozycji. Spokojny odbiór tego, co mieli do powiedzenia artyści, to również zasługa Izabeli Kowalczyk, która w specjalnie przygotowanej na tę okazję książkowej publikacji przedstawiła kontrowersyjnych twórców oraz ich sposób percepcji świata.
„Ta sztuka – napisała – odczytywana jest jako niebezpieczna. Czy dlatego, bo pełni rolę społecznej psychoanalizy? Że wytrąca z automatyzmu patrzenia, udawania? Ależ sztuka nie jest po to, aby sprawić wyłącznie przyjemność. Oponenci nazywają ją krytyczną. Wobec czego? Landrynkowej popkultury, tych, którzy nie chcą rozmawiać o kondycji współczesnego człowieka”.

 

 

Wydanie: 19/2002

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy