Nielegalny poseł Mularczyk

Nielegalny poseł Mularczyk

Niedawno, bo 23 października tego roku, z mównicy sejmowej poseł PiS, Arkadiusz Mularczyk, wypowiedział takie oto mądre słowa na temat naszej konstytucji: „To jest konstytucja gwarantująca szereg praw i wolności, które oczywiście powinny być w każdym kraju, ale zagwarantowano je osobom, które nie wywalczyły wolnego kraju, tylko – wręcz przeciwnie – z tym krajem walczyły różnymi metodami, również zbrojnymi. I teraz czy te osoby, czy ci funkcjonariusze zasługują na to, by korzystać z praw i wolności, którym sami czynnie stawiali opór? Oczywiście, że nie.
(…) Obecna konstytucja gwarantuje prawa i wolności osobom, które walczyły przeciwko tym prawom i wolnościom”.
Jest to pogląd śmiały i ciekawy, dziś na prawicy w Polsce jednak popularny. W Europie wprawiłby w osłupienie. Wynika bowiem z niego, że, konstytucja powinna gwarantować prawa i wolności nie wszystkim obywatelom, a tylko jakiejś ich części.
Pozostałym konstytucja nie powinna, jak z tego wynika gwarantować wolności i praw osobistych, wolności i praw politycznych, wolności i praw ekonomicznych, socjalnych i kulturalnych.
Nie bardzo jest jasne, czy ten brak gwarancji praw i wolności miałby być zupełny, czy może tylko częściowy. Czy prawo do życia zachowują, czy nie? Czy mogą być poddani eksperymentom naukowym w tym medycznym bez zgody, czy nie?
Czy mogą być poddani torturom i okrutnemu traktowaniu, czy nie mogą? Czy mają zapewnioną wolność i nietykalność osobistą? Czy wobec nich ma zastosowanie zasada nullum crimen sine lege? A co z prawem do obrony? Czy w razie czego mają prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia ich sprawy przez niezawisły sąd? Czy nie mają takiego prawa? Czy mają prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, czy nie mają? Czy mają zapewnioną nienaruszalność mieszkania i tajemnicę korespondencji? A co z wolnością poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej? Czy zapewnia się im wolność sumienia i religii? Czy mają prawo do pokojowych zgromadzeń i wolność zrzeszania się? Czy mają prawo do własności prywatnej i czy zachowują prawo do dziedziczenia? A do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy? Czy przysługuje im prawo do ochrony zdrowia?
Te bowiem prawa i wolności gwarantuje obywatelom polskim konstytucja.
Pełnię praw, jak wynika z rozumowania posła, powinni mieć tylko ci, którzy o wolną Polskę walczyli. Forma walki pozostaje nieokreślona. Czy jedną z jej akceptowalnych form było wygłaszanie śmiałych, godzących w ustrój i sojusz z ZSRR wypowiedzi w wąskim gronie uczestników imienin? Czy konieczna była walka zbrojna? Kto tę walkę – obojętnie w jakiej formie – miałby poświadczać? Znów IPN?
Naprawdę osobliwością byłby w XXI w. w środku Europy kraj, w którym pełnię praw ma tylko jakiś niewielki odsetek obywateli.
Cała filozofia posła Mularczyka jest identyczna z filozofią Władysława Gomułki, który złoszcząc się na protesty środowisk twórczych, domagających się demokracji krzyczał, że „nie będzie demokracji dla wrogów demokracji”.
Poseł Mularczyk nie wie, że te same prawa i wolności gwarantują obywatelom polskim także konwencje europejskie, których Polska jest stroną. Jeśli zatem chce na tej drodze dopaść funkcjonariuszy dawnej PRL, musiałby nie tylko zmienić konstytucję (do czego PiS namawia Platformę), ale nadto wyprowadzić Polskę nie tylko z Unii Europejskiej, lecz także z Rady Europy.
Nie wie jeszcze czegoś. Tego na przykład, że te wolności, które jego zdaniem pochopnie konstytucją zagwarantowano tym, którym się nie należały, jak to poświadcza art. 30 tejże konstytucji, wywiedzione zostały „z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka”.
Wygadując te bzdury z mównicy sejmowej, poseł zakwestionował nie tylko konstytucję, nie tylko europejskie konwencje, ale nadto katechizm Kościoła katolickiego. Jak na posła prawicowej, narodowo-katolickiej partii przyznać trzeba, że poczynał sobie wielce oryginalnie.
Ale dzień 23 października obfitował też w inne popisy intelektualne posła Mularczyka. Po prostu był to jego wielki dzień. Co tam. To był wielki dzień parlamentaryzmu polskiego.
Poseł Mularczyk nie tylko zakwestionował przyrodzoną godność ludzką byłych funkcjonariuszy PRL, ale śmiało zakwestionował legalność PRL oraz obowiązywanie powstałego w niej prawa. Z mównicy sejmowej powiedział on m.in. tak: „Stawiam tezę graniczącą z pewnością, że państwo komunistyczne nie było legalnym państwem. Dlaczego nie było? Badania historyków dowodzą, że pierwsze wybory były sfałszowane. Przyjechali panowie ze wschodu i je sfałszowali. Tak więc czy ustawy, które uchwalał wówczas ten parlament, można uznać za ważne? Oczywiście każdy prawnik odpowie, że nie, ponieważ powstały w wyniku przestępstwa…”.
Fajny wywód? Fajny, szkoda tylko, że niedokończony. Logiczną konsekwencją tego założenia musiałoby być uznanie, że mandat posła Mularczyka jest nieważny, że nie jest on żadnym posłem. Boć przecież, ten nielegalny Sejm (powstały w wyniku przestępstwa „panów którzy przyjechali ze wschodu”) uchwalił całą masę nieważnych ustaw, w tym nieważną ordynację wyborczą, wedle której wybierano (nielegalnie) kolejne parlamenty, te uchwalały a to ordynacje wyborcze, a to konstytucję, a wszystko to było od początku nieważne. Transformację ustrojową w Polsce zapoczątkowało kolejne ogniwo w tym łańcuchu nielegalnych sejmów, Sejm kontraktowy. Na mocy nielegalnej ordynacji wyborczej wybrano kolejne sejmy, w tym ten, który wraz z nielegalnym Senatem przyjął nielegalną konstytucję (w dodatku gwarantującą prawa i wolności tym, którym się nie należały). Ostatnim ogniwem w tym strasznym ciągu skażonego prawa i powołanych na jego mocy skażonych nielegalnością instytucji znalazł się i nasz Sejm z posłem Mularczykiem, jako szczególną ozdobą. Tak więc sam poseł Mularczyk jest nielegalnym posłem, nielegalnego Sejmu.
Myślę, że świadomość tego faktu dręczy posła Mularczyka po nocach. Mało tego. Gdyby poseł Mularczyk nie był posłem, byłby adwokatem. Ale czy legalnym? A z którego roku jest prawo o adwokaturze, co? Ale nawet jakby przyjąć, że poseł-nieposeł Mularczyk jest legalnym adwokatem, to jego męki byłyby nie mniejsze. Co ma zrobić adwokat legalista z kodeksem cywilnym uchwalonym za Gomułki? Stosować czy nie stosować? A poza tym czy ten kodeks w ogóle obowiązuje, czy nie obowiązuje?
Oj, ciężko dziś być Mularczykiem.

Wydanie: 45/2008

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy