Umniejszyć przeciwnika!

Umniejszyć przeciwnika!

Swego czasu volkswagen tak reklamował w USA swojego popularnego w Europie garbusa: „W jego tle twój dom wydaje się większy”.
Ten chwyt reklamowy jest u nas powtarzany ostatnio nader często. Nie jest on jednak stosowany do reklamowania samochodów.
Rozmaici mali ludzie chcą być relatywnie więksi przez oplucie i podważenie zaufania do tych, którzy cieszą się w społeczeństwie autorytetem.
Wałęsa jest uważany na świecie za symbol polskich przemian? Tym gorzej dla Wałęsy. Trzeba koniecznie pokazać światu, że Wałęsa był agentem SB, a nawet, że polskich przemian dotąd w ogóle nie było. Zaczęły się dopiero teraz, wiadomo, pod czyim przywództwem.
Dotąd to był spisek czerwonych i różowych, służb specjalnych i ich agentów.
Andrzej Gwiazda w Kolegium IPN pomoże to wykazać. Anna Walentynowicz go wesprze. Krzysztof Wyszkowski też. Nie zapominajmy też o Antonim Macierewiczu.
Kwaśniewski wciąż popularny wraca do polityki? Trzeba natychmiast pokazać, że finansuje go ukraiński oligarcha, on sam jest oszustem, jego najbliżsi współpracownicy mieli ukryte w szwajcarskich bankach konta, na których przechowywali pochodzące z przestępczych źródeł środki, a jego żona nie dość, że dostała futro od Marka Dochnala, to jeszcze „skręciła” jakieś pieniądze, które on przekazał na jej fundację. Prokuratura to wszystko sprawdza, informacje ze śledztwa wyciekają – przypadkiem oczywiście – do mediów. Nie do wszystkich, do tych najlepszych, tych, które sympatyzują z rządem. Insynuacje idą w lud.
Kto zastanawia się nad tym, że fundacja to nie prywatna własność Kwaśniewskiego, ma swoją osobowość prawną, swój zarząd, swoją radę, a darowizny, skądkolwiek by pochodziły, musi wydać na swą działalność statutową, a nie na finansowanie fundatora. Kto się zastanawia nad tym, że jednym z celów założonej przez Aleksandra Kwaśniewskiego Fundacji Amicus Europea jest wspieranie dążeń Ukrainy do integracji z Europą. Czy ktoś postawił sobie pytanie, czy ta integracja jest w interesie Polski czy nie? Czy jest zgodna z polską racją stanu, czy nie?
Czy to dziwne, że ukraiński milioner wspiera taką właśnie działalność fundacji?
Czy wreszcie ktoś postawił pytanie, czy fundacja wydaje pieniądze zgodnie ze statutem?
Nie, to wszystko nieważne. Ważny jest komunikat wysyłany do opinii publicznej: Kwaśniewski bierze pieniądze od ukraińskiego oligarchy. W domyśle bierze dla siebie.
W dodatku od oligarchy ukraińskiego. To już samo przez się brzmi złowieszczo. W ślad za komunikatem pierwszym idzie drugi: prokuratura (a jakże!) zbada tę sprawę. Do czego służy prokuratura? Opinia publiczna wciąż jeszcze wierzy, że prokuratura służy do ścigania przestępstw. Przekaz czytelny. Kwaśniewski musiał znów coś przeskrobać, bo znów musi się nim zająć prokuratura . No musi, bo właśnie musiała umorzyć śledztwo w sprawie jego magisterium, tego, co to go nie było. Musiała, choć prowadziła go tak gorliwie, że nie zauważyła, że sprawa, jakkolwiek by na nią patrzeć jest od 10 lat przedawniona.
Ta zabawa odbywała się na koszt podatników. Czy ktoś poniesie za to odpowiedzialność?
Czy to ma jakieś znaczenie, że nikt szwajcarskich kont polityków lewicy nie widział, że jak dotychczas to żyją one, podobnie jak futro Kwaśniewskiej od Dochnala, jedynie w wyobraźni ludzi, którzy gotowi są zobaczyć wszystko, czego się od nich oczekuje, byle wyjść z kryminału? Aha, o kontach tych wie jeszcze ponoć minister Kaczmarek. Pochwalił się, że wie. Wie, ale mówić nie może, dopóki go sąd z tajemnicy nie zwolni. Czyżby były prokurator krajowy, a obecny szef MSWiA nie wiedział, że z takiej tajemnicy (gdyby ją nawet minister posiadł) sąd zwolnić go nie może, a ewentualnie zwolnić go może premier? Ale w lud idzie kolejna insynuacja. Przekręty były. Minister wie, ale nie może mówić.
Nawiasem mówiąc, jeśli wiedza o tajnych kontach lewicy objęta jest rzeczywiście tajemnicą państwową, to mówiąc to, co powiedział, pan minister już chyba popełnił przestępstwo.
Radzę to sprawdzić przez prokuraturę.
Prokuratura w ogóle w IV RP się sprawdza. Antyterroryści też. Do zatrzymań lekarzy przeważnie.
Na tle upapranych przez wielokrotnie powtarzane insynuacje polityków III RP, politycy IV RP prezentują się znakomicie. Są czyści jak łza, uczciwi jak niemowlęta.
Ich kont w Szwajcarii nikt nie widział, nikt z głębi kryminału nie deklaruje, że ich żonom dał futra… a jedyny oligarcha ukraiński, od którego by coś ewentualnie przyjęli to Jeremi Wiśniowiecki. Ale zmarł już dość dawno temu i jest poza wszelkim podejrzeniem.
Na politykach się nie kończy. Trzeba upaprać wszystkich, którzy mają jakikolwiek autorytet w społeczeństwie, kojarzą się z III RP, a krytykują IV i jej przywódców.
Tu niezawodny jest IPN i zatrudnieni w nim historycy oraz kooperujący z IPN historycy amatorzy. No i na koniec niektóre media. Pryncypialne i bezkompromisowe.
Dysponujące całą sforą „dziennikarzy śledczych” żyjących z przecieków kontrolowanych czynionych przez organy ścigania i IPN, z całą plejadą dziarskich komentatorów, którzy, choć tak inteligentni, w III RP skrzydeł rozwinąć nie mogli, bo podcinał im je w perfidny sposób Michnik. Więc dopiero teraz mogą. Mogą nawet odegrać się na Michniku. Nawet to robią. Z sercem. Tak wielkim, że nawet talent już im niepotrzebny. Im Michnik mniejszy, tym oni jakby więksi.
Praktycznie co tydzień ludowi na żer rzucany jest nowy agent. Prawdziwy lub nieprawdziwy. Co za różnica? Im bardziej znany, bardziej szanowany, tym lepiej.
Prof. Miodek, bardzo proszę. Zmarły niedawno Kapuściński, proszę bardzo.
Kto następny?
I zaraz głos zabierają młodzi moraliści. Z żarem godnym komsomolców lub hunwejbinów.
Gdyby żyli w czasach stalinowskich, z takimi osobowościami, takim żarem, taką wiarą w rewolucję (tym razem moralną) nie mam wątpliwości, szli by w pierwszym szeregu proletariackich walczących mas.
Ach, jakby dobrze było coś znaleźć na Zolla, albo na jakiegoś rektora, choćby byłego, ale najlepiej któregoś z największych uniwersytetów. Wysiłki podobno trwają. Cholera, jak dotąd bez większych rezultatów.
Trudzą się apolityczne instytucje. W swym trudzie nie ustają.
Im te akademickie autorytety będą mniejsze, tym ich krytyka poczynań władz będzie mniej groźna. Im Zoll mniejszy, tym większy będzie minister Ziobro i tym mądrzejszy wyda się jego nowy kodeks karny. A kodeks karny to ukochane dziecko Ziobry. Ziobro zaś jest ukochanym dzieckiem braci Kaczyńskich. Wychodzi na to, że kodeks jest ich wnukiem.
No to, hajda na Zolla! Kupą mości panowie!
Mylicie się, panowie. Prawda jest taka, że jak obrzucicie gnojem wszystkie autorytety III RP, jak je skutecznie umniejszycie, to nie wy będziecie więksi. To Polska będzie mniejsza.

Wydanie: 26/2007

Kategorie: Felietony, Jan Widacki
Tagi: Jan Widacki

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy