Niezręczność czy głupota?

Niezręczność czy głupota?

Kiedy rektor KUL zawierał umowę z akademią teologiczną w Łucku, metropolita Cerkwi, któremu podlega ta uczelnia, święcił pomnik ku czci UPA

Jeszcze nie ucichł skandal, jakim było sfotografowanie się Ukraińców studiujących w Przemyślu z flagą Prawego Sektora, a już mamy kolejną wpadkę. Kiedy rektor KUL zawierał umowę z Wołyńską Prawosławną Akademią Teologiczną w Łucku, metropolita Cerkwi, któremu podlega ta uczelnia, święcił pomnik ku czci UPA. Jak czytamy na stronie KUL, „19 października została podpisana umowa pomiędzy Wołyńską Prawosławną Akademią Teologiczną w Łucku a Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II. Umowę podpisali ks. prof. dr hab. Antoni Dębiński, Rektor KUL, oraz ks. Wolodymyr Wakin, Rektor Wołyńskiej Prawosławnej Akademii Teologicznej. Przedmiotem umowy jest współpraca w dziedzinie badań naukowych, wymiany naukowców i studentów, organizowanie wspólnych konferencji naukowych i seminariów, wymiana publikacji, organizowanie przedsięwzięć kulturalnych”.

Wymagać więcej

Naukowcy związani z ruchem Kresowian nie ukrywają oburzenia. – Za tych „pracowników nauki” jest mi po prostu wstyd – zżyma się dr Lucyna Kulińska z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Dr Mirosław Boruta z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie ma pretensje o brak przezorności po stronie polskiej uczelni: – Nie można zabronić Ukraińcom ich polityki historycznej, ale można wymagać od Polaków większej ostrożności przy zawieraniu umów. Jeśli nie wiedzieli, to teraz już wiedzą i wypada, by zajęli stanowisko w tej sprawie. W ten sposób mogą pomóc i Ukraińcom, i Polakom rozeznać dobro i zło. Szczególnie od uczonych z KUL powinno się tego wymagać.
Lubelska uczelnia żadnego problemu nie widzi. – To nie była uroczystość upamiętniająca działalność UPA na Wołyniu, lecz poświęcenie pomnika upamiętniającego mieszkańców wsi Krupa poległych w walkach o wolność i niepodległość Ukrainy, nie tylko w czasie II wojny światowej, ale również w czasie wojny w Afganistanie, oraz upamiętniającego mieszkańców – ofiary represji politycznych – mówi dr Lidia Jaskuła, rzeczniczka KUL, i dodaje: – O uroczystości poświęcenia pomnika oraz obecności zwierzchnika Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego władze KUL nie wiedziały i wiedzieć nie mogły. Uroczystość ta nie pozostaje w żadnym związku z podejmowaną współpracą naukową z akademią w Łucku. Pamięć o zmarłych – w tym wypadku o poległych – i modlitwa za nich, niezależnie od oceny ich działalności, wpisuje się w tradycję chrześcijańską i katolicką.
Trzymając się tej logiki, zbudujmy zatem wspólny pomnik np. Hitlerowi i Stauffenbergowi. Albo Stalinowi i poecie Mandelsztamowi. Modlić się przecież trzeba za wszystkich zmarłych.

Fakt jest faktem

Z prośbą o podpisanie umowy do władz KUL wystąpiła akademia z Łucka, a poparł ją tamtejszy konsul generalny RP. – Jednym z wielu zadań konsulatów polskich jest ułatwianie kontaktów pomiędzy środowiskami naukowymi oraz wspieranie współpracy naukowej. Tak też się stało w przypadku Wołyńskiej Prawosławnej Akademii Teologicznej i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego – wyjaśnia Krzysztof Sawicki, radca Konsulatu Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej w Łucku. – Udział zwierzchnika Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego w tym wydarzeniu nie powinien stanowić przeszkody w dialogu ani naukowym, ani duchowym. Co więcej, może być także przedmiotem rozmowy między tymi środowiskami, sądzę bowiem, że właśnie środowiska naukowe i kościelne są najbardziej predestynowane do podejmowania najtrudniejszych pytań w dialogu polsko-ukraińskim. Konsulat w Łucku jest organizatorem czy współorganizatorem wielu debat publicznych poświęconych rzezi wołyńskiej, m.in. kilka takich debat – z udziałem intelektualistów polskich i ukraińskich – zorganizował w 2013 r. z okazji 70. rocznicy rzezi wołyńskiej. W czasie tych spotkań reprezentowana jest polska ocena tej tragedii. Konsulat uczestniczy również w licznych uroczystościach związanych z pamięcią pomordowanych Polaków i dba o upamiętnienie tych miejsc.

Cerkiew niekanoniczna

Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego, której podlega uczelnia z Łucka, pozostaje poza wspólnotą Kościołów prawosławnych, gdyż zarzucany jest jej  m.in. filetyzm – utożsamianie wspólnoty eklezjalnej z jednym tylko narodem. To tak jakby powiedzieć, że Polak zawsze jest katolikiem a Niemiec to ewangelik.
To również nie przeszkadza pani rzecznik: – Z perspektywy KUL kwestia statusu kanonicznego Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego jest wewnętrzną kwestią Kościoła prawosławnego. Relacje KUL z Kościołem prawosławnym w Polsce są dla władz uczelni ważne – czego wyraz dajemy regularnie – i w naszej opinii jest to kwestia niezwiązana z podjętą współpracą naukową z ośrodkiem w Łucku.
Sprawdziłem, Prawosławne Seminarium Duchowne w Warszawie, uczelnia teologiczna podlegająca polskiej Cerkwi, nie ma z KUL takiej umowy.

Wydanie: 51-52/2014

Kategorie: Kościół

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy