Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Cichutko, tak jakby wszystkim zależało, by sprawę ukryć, przeszedł raport NIK o promocji polskiej kultury za granicą. Powód tej powściągliwości jest chyba oczywisty – w raporcie napisane jest, jak w latach 2000-2001 marnowano pieniądze przeznaczone na promocję Polski. A przecież trudno przypuszczać, by prezes NIK – w tamtych latach ważny poseł AWS – z radością wywlekał na światło dzienne fakty kompromitujące swych partyjnych kolegów. Dlaczego w takim razie w MSZ raport ten został zauważony? Z prostej przyczyny – bo NIK pisze, że MSZ dobrze wydawało pieniądze przeznaczone na promocję, a Ministerstwo Kultury je trwoniło. A to przecież miód na serce urzędników z alei Szucha i ulicy Wareckiej. Bo przez lata między MSZ a Ministerstwem Kultury trwał spór, kto w polityce promocji polskiej kultury jest ważniejszy. No i teraz MSZ dostało prezent…
Ten prezent to opis działań w latach 2000-2001 Ministerstwa Kultury (jego szefem był Kazimierz Ujazdowski) oraz m.in. Instytutu Adama Mickiewicza, kierowanego wówczas przez Damiana Kalbarczyka, a także Biura Festiwalu Europalia 2001, które wydało, z naruszeniem przepisów ustawy o finansach publicznych, 1,5 mln zł.
Dowiedzieliśmy się też, jak marnowano publiczne pieniądze, przygotowując się do Międzynarodowych Targów Książki we Frankfurcie oraz do Europaliów. Albo jak działał Instytut Adama Mickiewicza.
Oto kilka fragmentów raportu: „Ustalono, że Instytut Adama Mickiewicza nie realizował zadań w zakresie koordynacji działań w dziedzinie promocji kulturalnej określonych dla Instytutu w dokumencie pn. „Zagraniczna polityka kulturalna Polski i jej priorytety na lata 2001-2003″, tj. nie tworzył: projektów promocji kultury polskiej, systemu informacji o kulturze polskiej, zestawu podstawowych materiałów informacyjno-promocyjnych na temat kultury polskiej dla odbiorców zagranicznych, nie zaopatrywał zagranicznych popularyzatorów kultury polskiej w materiały i informacje, nie wydawał obcojęzycznych pism promujących polską kulturę, nie fundował stypendiów dla polskich i zagranicznych twórców i specjalistów w dziedzinie kultury”.
Cóż więc w Instytucie Adama Mickiewicza robiono? Otóż wydawano pieniądze.
„Wszyscy pracownicy Instytutu otrzymywali wynagrodzenie wyższe niż wynikające z górnych stawek w danej kategorii zaszeregowań określonych rozporządzeniu Ministra Kultury – podaje NIK. – Np. wynagrodzenie netto osoby zatrudnionej w kategorii XVII w kwocie 7.355,6 zł, stanowiło aż 333,4% stawki. W konsekwencji średnie miesięczne wynagrodzenie wynosiło 8.235 zł w grudniu 2000 r i 8.975 zł w grudniu 2001 r.”. Średnie – ile więc zarabiali szefowie?
W latach 2000-2002 (I półrocze), czyli przez dwa i pół roku, państwo polskie wydało na promocję polskiej kultury 84 mln zł. Z czego MSZ dostało 21 mln zł, a Ministerstwo Kultury 54 mln zł. To są kwoty niewielkie, to cud, że mając tak skąpy budżet, działają instytuty polskie, że organizujemy jakieś imprezy.
Raport NIK ujawnił i inny cud – mając tak skąpy budżet, można niewiele zrobić i przy okazji nieźle samemu zarobić.

Wydanie: 38/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy