Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Minister Sikorski skarży się, że jego wnioski ambasadorskie utykają w Kancelarii Prezydenta, a w MSZ giełda kandydatów trwa w najlepsze. I tak np. wiele mówi się o Nowym Jorku (gdzie swego czasu chciał wyjechać Andrzej Sadoś). Tam ambasadorem przy ONZ jest Andrzej Topik, ale ma ochotę wrócić do kraju, w każdym razie takie sygnały wysyła. Już więc rozgorzały zabiegi. Swoją kandydaturę proponował Marcin Nawrot, dyrektor Departamentu Narodów Zjednoczonych i Praw Człowieka, ale mu wytłumaczono, że taka placówka wymaga większego numeru kapelusza. Innym lobbystą (w swoich sprawach) jest Zbigniew Maria Kłosowicz, który kierował tą placówką jeszcze w czasach Krzysztofa Skubiszewskiego. W MSZ do dziś wspominane są wywiady prasowe, których wtedy udzielał, opowiadając o przyjęciach i balach. Komentują więc zgryźliwie, że Kłosowiczowi marzy się kolejne pięć lat dobrze płatnego urlopu, z wyszynkiem i służbowym samochodem.
Jeżeli jesteśmy już przy placówkach i przy ONZ – mówi się też głośno, że będzie zmiana na stanowisku ambasadora w Genewie, tam, gdzie szefuje Zdzisław Rapacki. O to miejsce mocno zabiega Mariusz Handzlik, dyrektor Biura Spraw Zagranicznych w Kancelarii Prezydenta.
A to byłaby wiele mówiąca nominacja. I ciekawy ruch – bo Handzlik w ten sposób staje się niemal automatycznie osobą pracującą w Kancelarii Prezydenta, ale przychylną MSZ. Nawet nie dlatego, że to Sikorski wyśle go na placówkę, ale przede wszystkim dlatego, że wejdzie w tryby MSZ i z MSZ-owcami będzie pracował. I oni będą go rozliczać.
Sporo mówi się również o Chinach. Ta placówka była w grze, gdy min. Sikorski zastanawiał się, co zrobić z Witoldem Waszczykowskim. Wtedy proponowano mu różne placówki, właśnie Pekin i Kair. Kair był już blisko, ale ostatecznie Waszczykowski zdecydował się zagrać o całą pulę i przejść do Kancelarii Prezydenta, do BBN (by zostać naturalnym kandydatem PiS na szefa MSZ, trzeba przyznać, że coraz mniej osób wierzy, że mu to się uda). Na dziś więc kandydatem numerem 1 na Pekin jest Tadeusz Chomicki, obecny dyrektor Departamentu Azji i Pacyfiku.
Sporo plotkuje się też o innych kierunkach. W nowej strukturze MSZ wyodrębniono Biuro Kontroli i Audytu. A jego szefem został Witold Spirydowicz. To człowiek w MSZ znany, pisaliśmy o nim parokrotnie, był na placówkach w Wiedniu (tam poznał Władysława Bartoszewskiego), Niemczech, był konsulem generalnym w Montrealu, a także dyrektorem Departamentu Orzecznictwa w Urzędzie ds. Kombatantów.
Gdy Sikorski został szefem MSZ, ściągnął go do ministerstwa na stanowisko wicedyrektora Biura Dyrektora Generalnego. Plotkowano wtedy, że to posada przejściowa, że zostanie albo dyrektorem generalnym, albo konsulem w Vancouver (i pojedzie tam z żoną, która też pracuje w MSZ). Ostatecznie do Kanady nie pojechał, miejsce w Vancouver zajął Tomasz Lis. Ale jest nowa teoria – otóż żona Spirydowicza wyjechała do Luksemburga, tam pracuje w ambasadzie. Czyżby więc pan Witold w najbliższym sezonie miał do niej dołączyć? Jako pełny ambasador, w miejsce Barbary Labudy?

Wydanie: 39/2008

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy