Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Niedawno pisaliśmy o dylematach, które musi rozstrzygać minister Cimoszewicz, obsadzając stanowisko dyrektora swojego sekretariatu. O, to jest ważna funkcja, zawsze przy ministrze, przy jego kalendarzu, tu się bierze ludzi bardzo sprawnych i zaufanych. Te dylematy minister, zdaje się, rozstrzygnął. Lada moment dyrektorem sekretariatu ma zostać Joanna Wronecka, obecna ambasador RP w Kairze. To, że jej kandydatura ostatecznie zwyciężyła, wprawiło połowę MSZ w osłupienie. Rzecz bowiem w tym, że Wronecka jest osobą z notesu Bronisława Geremka, była przez niego wyróżniana, a w polskiej obyczajowości nie ma zwyczaju powierzania kluczowych funkcji ludziom z przeciwnych obozów. No więc okazało się, że Cimoszewicz jest pod tym względem nietypowy.
Zatem MSZ o nominacji Wroneckiej plotkuje straszliwie, dla jednych jest to dowód na to, że duch Geremka wciąż czuwa nad ministerstwem i jego wpływy wcale nie maleją. Drudzy szukają merytorycznych przyczyn tej nominacji. Wiadomo, że Wronecka była (jest) bardzo dobrym ambasadorem w Egipcie, chwalił ją nawet prezydent Mubarak, również w Warszawie, w MSZ cieszyła się opinią sprawnego, energicznego urzędnika. Powinna więc przy Cimoszewiczu dać sobie radę. Tym bardziej że do pomocy będzie miała Krzysztofa Krajewskiego, byłego wicedyrektora kadr, który wraca ze stanowiska Konsula Generalnego w Warnie. On będzie jej zastępcą. No, zobaczymy, jak ten nowy duet będzie pracował…
Wronecka wraca z Kairu, a to znaczy, że ktoś wkrótce pojedzie na jej miejsce. Już zresztą wiadomo, kto to będzie. Do Kairu pojedzie obecny dyrektor Departamentu Afryki i Bliskiego Wschodu, Jan Natkański. To wytrawny arabista, był m.in. ambasadorem w Kuwejcie, wcześniej zastępcą ambasadora w Libii, a dużo wcześniej stypendystą na uniwersytecie w Bagdadzie (zresztą jego pierwszą placówką był Irak). W MSZ szepcą więc, że szkoda, by tak wytrawny znawca świata arabskiego, zwłaszcza teraz, wyjeżdżał w świat. Ale rzecz w tym, że podobno sam Natkański chce wyjechać, że po operacji serca nie ma zdrowia, by pracować na tak wysokich obrotach jak dotychczas.
A jego kto zastąpi?
Na MSZ-owskiej giełdzie króluje nazwisko Krzysztofa Płomińskiego, obecnego ambasadora w Arabii Saudyjskiej. To także zawodowy dyplomata, arabista, absolwent MGIMO, znający swój fach. On też zaliczył kilka placówek, m.in. Egipt, Jordanię, był też ambasadorem w Iraku. W MSZ mówią, że gdy skończy ambasadorowanie w Rijadzie, wróci do Warszawy wprost na fotel dyrektora.
Natkański, Płomiński, kilkunastu innych… To znamienne, że trzeba było wojny w Iraku, byśmy sobie przypomnieli, że w MSZ pracuje cała grupa dobrych arabistów, znakomicie znających swój zawód. Przy tych wszystkich czystkach, które dotknęły MSZ, większość z nich jakoś przeżyła, widać uznano, że zajmują się mało perspektywicznymi sprawami. I proszę – teraz są jak znalazł.

Wydanie: 36/2003

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy