Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Obraziła się minister Fotyga na PKW, że wytknięto MSZ, iż opóźnia liczenie głosów. Minister broniła się, argumentując, że system przekazany przez PKW zawodził. Ano zawodził, ale zawsze zawodzi… Fakt pozostaje faktem, że to wszystko było marnie przez MSZ zorganizowane, bardziej na zasadzie pospolitego ruszenia niż czegokolwiek innego, i tak narodziły się kłopoty.
Uff, ale te kłopoty to nic z dobrym nastrojem, jaki panował w MSZ w powyborczy poniedziałek. Chociaż…
To zdychające PiS, niczym śmiertelnie ranna bestia, macha jeszcze na ślepo, i nie daj Bóg, jak ktoś wpadnie w jego łapy. Bo jeszcze może skrzywdzić.
Na parę dni przed wyborami odwołany został do Warszawy Jacek Bylica, ambasador przy OBWE w Wiedniu. Fakt, miał fatalną sytuację, bo musiał ratować honor Polski, po tym jak premier Kaczyński nie chciał zgodzić się na obecność obserwatorów OBWE podczas wyborów. I ratował, negocjował, jadł ten wstyd łyżkami (cóż, taki zawód). W końcu, gdy wszystko zostało załagodzone, minister Fotyga go odwołała…
Podobną „przygodę” przeżył Janusz Reiter, ambasador w Stanach Zjednoczonych. Mamy czas negocjacji w sprawie tarczy antyrakietowej, w sprawie wojsk w Iraku, a tu nagle, z marszu odwołano go, nie dając szans na cokolwiek. Z dniem 31 października. Najwyraźniej na złość i ze złością.
I w ten oto sposób powiększyła się w MSZ liczba ambasad do obsadzenia, co odchodząca władza zostawia swoim następcom. Co oczywiście nie ułatwi nowemu szefowi MSZ pracy. Gdyż, realnie patrząc – po uwzględnieniu tego, że najpierw musi powstać rząd, potem do MSZ wprowadzić się musi nowy minister, potem wytypować kandydatów na ambasadorów, potem zasięgnąć o nich opinii w kraju przyjmującym, no i wreszcie przebić się przez Pałac Prezydencki – te wakaty będą trwały co najmniej do lutego.
A że są głębokie, niech świadczy fakt, iż w niektórych ambasadach nie ma już nie tylko ambasadora, czyli numeru 1, lecz także jego zastępcy, czyli numeru 2. Bo jeden i drugi zostali odwołani! Więc placówką kieruje ktoś z trzeciego rzędu… tak jest na przykład w Austrii czy Szwajcarii.
Ale wakaty są również w centrali. I się mnożą. Minister Fotyga ni stąd, ni zowąd pozbyła się Dyrektora Biura Administracji i Finansów. Teraz! A wiceminister Andrzej Sadoś, postać śmieszna i ponura zarazem, właśnie wyrzucił Aleksandrę Piątkowską ze stanowiska dyrektora Departamentu Systemu Informacji. MSZ-etowska plotka głosi, że dlatego, iż nie chciała podpisywać jakichś dziwnych faktur. Czy tak rzeczywiście było? No cóż, przyjdzie nowy minister, Sadoś zostanie zdymisjonowany, a kontrola wszystko wykaże…
To warto zresztą wspomnieć – i on, i Witold Waszczykowski chodzą teraz po MSZ i opowiadają, że są fachowcami, członkami korpusu, więc po dymisji ze służby dyplomatycznej nie odejdą. I faktycznie, ciężko będzie ich wyrzucić, choć wielką to by w MSZ wywołało radość. Panowie, musicie to zrozumieć, MSZ – jak to PiS-owska władza ogłosiła – zostało zdobyte, więc kto nim rządził? Okupanci i kolaboranci. A co się z nimi robi w chwilach wyzwolenia?

 

Wydanie: 44/2007

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy