Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Powszechną zabawą w MSZ jest zgadywanka, kto wygra wojnę MSZ-Kancelaria Prezydenta. Większość obstawia, że Kancelaria Prezydenta.
Owszem, ma ona kilka słabych punktów. Pierwszy to Anna Fotyga, osoba obrażalska, niemedialna i ogólnie – niesprawiająca dobrego wrażenia. W ogóle i sam prezydent, i jego otoczenie nie znają się na polityce zagranicznej, więc strzelają gafę za gafą. Ale mimo tych słabości to Kancelaria Prezydenta ma w tej rozgrywce więcej kart w rękach. Weźmy przykład z ostatnich tygodni – spójrzmy, jak prezydent omija Sikorskiego. Jak rozmawia – to na poziomie Kancelarii Premiera. A w sprawach szczegółowych? Zaprasza do Pałacu Prezydenckiego dyrektorów departamentów. I z nimi bezpośrednio omawia interesujące go sprawy. Sikorski ma szczęście, że dyrektorzy po powrocie nie robili z tych spotkań tajemnicy. Ale czy zawsze tak będzie?
Drugi atut w rękach Kaczyńskiego to nominacje ambasadorskie. Szef MSZ tu jest bezradny – bez zgody prezydenta nikogo nie wyśle na placówkę i bardzo trudno będzie mu kogokolwiek odwołać.
I trzecia rzecz – ekipa Sikorskiego, która rządzi MSZ, ma swoje realne słabości. Oni najpierw, gdy PiS zdobyło władzę, byli w otoczeniu Mellera i Marcinkiewicza, a potem zostali zepchnięci na boczny tor. Mają więc ochotę na rewanż na Fotydze i jej współpracownikach. Ale też wiedzą, że to oni byli plutonem egzekucyjnym, ekipą, która wyrzucała ambasadorów na przełomie lat 2005/2006. W sumie są to ludzie pobrudzeni, uwikłani w politykę i podpinanie się pod kolejne ekipy, z wielką ochotą rewanżu, ale z jeszcze większą ochotą spokojnego urządzenia się. Nieprzypadkowo MSZ aż huczy od opowieści, gdzie który z nich się wybiera.
Wiceminister Witold Waszczykowski ma więc wyjechać do Nowego Jorku, na stanowisko ambasadora przy ONZ. W ten sposób zrewanżowałby się Andrzejowi Towpikowi, obecnemu ambasadorowi, za lata upokorzeń. Waszczykowski, pisaliśmy o tym parokrotnie, był zastępcą Towpika w Brukseli, i toczył z nim wielkie boje. Ostatecznie przegrał je, m.in. na skutek interwencji Amerykanów.
Za granicę chce także wyjechać Ryszard Schnepf. Tylko chwilkę jeszcze musi poczekać – bo akurat do Hiszpanii jedzie Jarosław Starzyk. A Ameryka Łacińska, póki wpływy ma tam Jan Kobylański, jest dla niego zamknięta. Ale może Meksyk?
Dyrektor generalny MSZ, Rafał Wiśniewski, w ogóle jest już jedną nogą za granicą – bo ma załatwiony wyjazd na ambasadora do Kanady. Z kolei dyrektor Sekretariatu Ministra, Tadeusz Chomicki, nastawiony jest na wyjazd do Japonii. Podobnie jest z Jerzym Pomianowskim, o którym mówiono, że będzie wielkim kadrowym MSZ. No więc nikt nie wątpi, że takie ma właśnie ambicje, ale co z tego, skoro również ma ambicje wyjazdu – na ambasadora do Indii.
A teraz spójrzmy na to z innej strony – oni wszyscy wiedzą, że nie wyjadą do tych fajnych miejsc, na wymarzone stanowiska, jeśli wyjazd zablokuje im Kancelaria Prezydenta. Jeśli prezydent odmówi podpisania nominacji. Więc i twardej gry wobec Fotygi nie ma co z ich strony się spodziewać. Raczej będą kluczyć, grać na dwie strony, żeby się nie narazić. Z jednej strony – tak wygląda dyplomacja. Tylko że w stosunkach Kancelaria Prezydenta-MSZ nie ma dyplomacji, jest wojna. I co? Rychło może się okazać, że w tej wojnie Sikorski nie tylko nie ma żołnierzy, lecz także połowa jego ekipy dogaduje się z przeciwnikiem…

Wydanie: 5/2008

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy