Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

W MSZ spekulują, kto zastąpi Grażynę Bernatowicz na stanowisku wiceministra. Jarosław Starzyk czy raczej Agnieszka Wielowieyska?
Uff… Sam fakt, że Grażyna Bernatowicz została odwołana z funkcji wiceministra, nie oznacza, że za chwilę pojedzie jako ambasador do Pragi. Najpierw musi wyleczyć złamaną nogę, więc trochę to potrwa. Innymi słowy, pół roku mija, odkąd mamy nieobsadzoną placówkę w Czechach. I minie jeszcze więcej.
Teraz w MSZ spekulują, kto zastąpi panią Bernatowicz na stanowisku wiceministra. Do tej pory faworytem był Tomasz Orłowski, ambasador w Paryżu. Ale właśnie otrzymał zgodę na przedłużenie pobytu, więc jego kandydatura sama upadła.
Poszła też fama, że podsekretarzem stanu odpowiedzialnym za sprawy europejskie zostanie Jarosław Starzyk, obecny ambasador w Szwajcarii. Ale nawet ci, którzy o tym opowiadali, kręcili nosem, że to kandydatura gdzieś na 50%. Dlaczego? Cóż, za Starzykiem ciągnie się opinia, że należał do grupy ulubionych dyplomatów Anny Fotygi, gdy ta kierowała MSZ. Głośna była historia z końca roku 2007. Otóż jedną z ostatnich decyzji Fotygi (zaakceptowaną przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego) było wysłanie Starzyka na stanowisko ambasadora do Hiszpanii, a Andrzeja Sadosia, rzecznika MSZ, do Wiednia. Obaj panowie siedzieli już na walizkach, mieli wszystkie potrzebne zgody. Ale nowy minister, Radosław Sikorski, wstrzymał ich wyjazd. Panowie na placówki nie wyjechali. Nowy minister postąpił dokładnie tak jak Włodzimierz Cimoszewicz w roku 2001, który zatrzymał wyjazd kandydata ekipy Buzka i AWS do Brukseli. Tym kandydatem był Radosław Sikorski…
Czy można więc przypuszczać, że będzie teraz chciał wywyższać dyplomatę, któremu wcześniej nie ufał? Wszystko jest możliwe, upływ czasu wiele zmienia.
Bardziej jednak prawdopodobne jest to, że nowym wiceministrem zostanie nie Starzyk, ale Agnieszka Wielowieyska, która wiele lat spędziła w MSZ, odpowiadała za sprawy Europy, a później za sprawy polityki kulturalnej i promocji. Obecnie zaś pracuje w Kancelarii Premiera, gdzie jest dyrektorem Departamentu Spraw Zagranicznych.
Wielowieyska pracowała z różnymi ekipami, z reguły z powodzeniem, ale w MSZ pamiętają ją głównie z tego, że konsekwentnie odrzucała kolejne propozycje ambasadorskich wyjazdów. Jedni próbowali ją wysłać w nagrodę, drudzy, żeby się jej pozbyć z centrali – nadaremnie. I jednych, i drugich spotykała odmowa. Różniły się jedynie odpowiedzi, dlaczego „nie”. Czasami mówiła, że chce zostać w kraju z powodu dzieci, innym razem, że z powodu koni.
Jeżeli Sikorski zdecyduje się przyjąć Wielowieyską do ścisłego kierownictwa MSZ, to pewnie będziemy świadkami ciekawej damsko-damskiej konfrontacji. Z jednej strony ona, osoba spokojna i kompetentna, zawsze z potrzebnymi materiałami pod pachą, z drugiej wiceminister Beata Stelmach, która ewidentnie nie czuje mięty do MSZ, co próbuje maskować korporacyjnym metajęzykiem.
To może być interesujące zderzenie cywilizacyjne.

Wydanie: 13/2013

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy