Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Takie czasy nadeszły, że człowiek nie może nawet na chwilę zatrzymać się na korytarzu i poplotkować, bo zaraz się dołuje. Bo to wszystko już nie jest śmieszne.
Oto Nicolas Sarkozy został zaprzysiężony na prezydenta Francji. I co robi nasza kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego? Wysyła gratulacyjną depeszę. Wszystko pięknie, tylko że w tej depeszy imię i nazwisko prezydenta Francji napisane jest z błędem.
Śmiać się czy płakać?
Za parę tygodni przewodnictwo w Unii obejmuje Portugalia. To nie żadna nowość, wiadomo o tym od lat. Tymczasem nasza ambasada w Lizbonie od 31 stycznia nie ma ambasadora. Odwołano Janusza Rydzykowskiego i nikogo nie wysłano na jego miejsce. Ambasadą, niewielką kadrowo, kieruje pani, która wcześniej była konsulem w Brazylii.
Wiadomo, Portugalia leży daleko, mamy ważniejsze placówki do obsadzenia. Ale akurat raz na dziesięć lat ta placówka ma szczególne znaczenie! I to właśnie jest teraz! Niby wie to każdy, ale pani Fotyga uważa inaczej.
Śmiać się czy płakać?
I już nawet nie chce nam się opisywać, jakie zabiegi toczą się o to, by do Lizbony na ambasadora wyjechać. Bo od przyszłego roku, gdy skończy się prezydencja Portugalii, znów będzie to placówka wygodna, dobrze płatna i niewymagająca zbyt wielkiej pracy… Więc stara się o Lizbonę Andrzej Margański (nosił teczkę za Geremkiem, więc jest niepewny), mówi się też, że stara się Joanna Kozińska-Frybes (przyszła do MSZ z Uniwersytetu Warszawskiego, więc obniża to jej szanse), na giełdzie wymieniane jest również (i to w gronie faworytów) nazwisko Katarzyny Skórzyńskiej. Ale ją z kolej ciągnie w dół fakt, że zna ją od małej dziewczynki Władysław Bartoszewski, no i że startowała kiedyś do Sejmu z listy PO. Teraz ta trójka, w normalnych czasach grupa pewniaków, czeka na decyzję. Bo haki mają w życiorysach „straszliwe”…
Śmiać się czy płakać?
A że haki to rzecz dzisiaj w MSZ najważniejsza, widzimy na przykładzie Krzysztofa Jakubowskiego. Wyrzucili go z MSZ. W prosty, PGR-owski sposób. ABW odebrała mu certyfikat dopuszczenia do tajemnicy, w związku z tym MSZ rozwiązało z nim umowę o pracę. Jakubowski jeszcze ma popracować do sierpnia, a potem pa!
Nikt w MSZ nie ma złudzeń – gra z odebraniem certyfikatu to pretekst. Podczas rządów ekipy Cimoszewicza-Rotfelda te sprawy wyglądały inaczej. Swego czasu certyfikat stracił np. Witold Waszczykowski, który dzisiaj jest wiceministrem. Ale nikt z tego powodu z MSZ go nie wyrzucał… Dziś panują inne zwyczaje.
Tak oto nowa władza znalazła sposób na politykę kadrową w MSZ. Eliminuje się ludzi za pomocą służb specjalnych, które przecież nikomu nie muszą się tłumaczyć, dlaczego komuś dadzą certyfikat dopuszczający do tajemnic, a komuś innemu odbiorą.
W ten sposób, w czasach PiS, bezpieka przejęła kontrolę nad MSZ. Wyobraźmy sobie taką sytuację – do pracownika przychodzi facet z ABW i mówi krótko: albo będziesz nam wszystko meldował, albo zabieramy ci certyfikat. A teraz pytanie za 100 punktów: jaką otrzyma odpowiedź?
Tu już nie ma się z czego śmiać, tu trzeba płakać…

Wydanie: 21/2007

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy