Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Jeszcze parę zdań o nieszczęsnej budowie ambasady RP w Berlinie. Wystąpienie pokontrolne NIK pokazuje, jak to się stało, że MSZ wydało ponad 16,6 mln zł na realizację inwestycji, a za tę kwotę ma na razie dokumentację projektową. I nic więcej.
Jak zatem mogło to się stać? Najwyższa Izba Kontroli w swym wystąpieniu podała nazwiska osób odpowiedzialnych za taki stan rzeczy. Dodajmy do tego jeszcze jedno: w sprawie budynku ambasady panował gigantyczny bałagan i bezhołowie. A w takiej atmosferze może zdarzyć się wszystko.
Np. MSZ ogłosiło, za pośrednictwem SARP, konkurs na projekt nowej ambasady. W tzw. Warunkach Konkursu ministerstwo określiło swoje preferencje. Konkurs wygrała spółka Architekci, jej wynagrodzenie określono na sumę 2,5 mln euro. A potem, jak ustaliła NIK, „w zawartej z tą spółką Umowie Nr BA/01/99 wynagrodzenie to zostało podwyższone o 44% do około 3,6 mln euro, co stanowiło 16% szacunkowych kosztów inwestycji, tj. ponad dwukrotnie więcej niż wskazana w Warunkach Konkursu stawka 7%”.
Dlaczego tak się stało? No cóż, spółka Architekci po prostu wykorzystała szansę – bo w Warunkach Konkursu była mowa o innym budynku, niż ostatecznie został zamówiony.
Najpierw budynek ambasady miał mieć 7,3 tys. m kw. Potem, w roku 1998 – 10 tys. m kw. Zwycięska praca spółki Architekci przewidywała powierzchnię 13,5 tys. m kw. Umowę (Nr BA/01/99) podpisano na budynek o powierzchni 14 tys. m kw., a ostatecznie projekt przewidywał 14,5 tys. m kw. Co ciekawe, powierzchnia ambasady powiększała się, mimo że w prognozach MSZ liczba urzędników, którzy mieli pracować w tym budynku, zmniejszała się!
Razem z powierzchnią puchł również koszt przedsięwzięcia. Oto co pisze NIK: „W Umowie Nr BA/01/99 na prace projektowe łączny koszt budowy obiektu o powierzchni 14 tys. m kw. określony został na 22,7 mln euro. Na posiedzeniu KOPI (Komisja Opiniowania Projektów Inwestycyjnych MSZ – przyp. A.) w dniu 30 czerwca 2000 r. MSZ przyjęło natomiast projekt Ambasady RP w Berlinie o powierzchni 14,5 tys. m kw. i szacunkowych kosztach budowy 40 mln euro”.
A wnioski? „NIK ocenia, że zaakceptowanie do realizacji prac projektowych dla obiektu Ambasady o powierzchni użytkowej ponad 14 tys. m kw., bez sporządzenia uprzednich analiz ekonomicznych uzasadniających budowę obiektu o takiej wielkości i bez rozeznania kosztów realizacji tej inwestycji, przy jednoczesnym braku zabezpieczenia środków na jej finansowanie, stanowiło działanie nierzetelne i niegospodarne, za co odpowiedzialność ponosi były Dyrektor Generalny MSZ, Michał Radlicki, który zatwierdzając kolejne protokoły KOPI, zezwolił na realizację ww. prac projektowych”.
NIK wskazuje także winę niektórych podwładnych Radlickiego, ale najważniejsze decyzje należały do niego. Co dalej? Nie tak dawno minister Cimoszewicz powiedział, że winni skandalu zostali ukarani. Więc teraz pół MSZ prosi o takie samo ukaranie, bo Radlicki urzęduje jako ambasador RP w Rzymie, więc ma niezłą pensję w euro, a do tego ciepły klimat i mało nerwową pracę.

Wydanie: 47/2002

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy