Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Madelaine, kochamy cię – oświadczył w Gdańsku minister Bronisław Geremek amerykańskiej sekretarz stanu i, bez wątpienia, była to jedna z najważniejszych deklaracji minionego tygodnia. Za piękne słowa pani Albright odpłaciła gestem – trzykrotnie całując profesora Geremka w policzki.
Do tak miłej sytuacji nie dostosował się jedynie rektor Uniwersytetu Gdańskiego, który honorował szefową amerykańskiej dyplomacji doktoratem honoris causa. W powitalnym przemówieniu powitał również “ministra sprawiedliwości” – Hannę Suchocką i “ministra obrony” Janusza Onyszkiewicza. “Nie jestem już ministrem sprawiedliwości – protestowała Hanna Suchocka. Nadaremnie. Za to protestować nie musiał przedstawiciel prezydenta RP, minister Marek Dukaczewski. Bo o jego obecności rektor nawet nie wspomniał. Bywa.
Drugim ważnym wydarzeniem ostatnich dni była zmiana na stanowisku szefa dyplomacji. Bronisława Geremka zastąpił Władysław Bartoszewski, senator z Warszawy. Bartoszewski był wałęsowskim szefem dyplomacji w rządzie Józefa Oleksego, wcześniej ambasadorem RP w Wiedniu, gdzie zaprzyjaźnił się z późniejszym (i obecnym) szefem wywiadu – Bogdanem Liberą. Ale o tym wszyscy wiedzą, więc nie ma co pisać, tak jak wszyscy wiedzą jaka jest różnica między Bartoszewskim a Geremkiem.
Na marginesie, w MSZ zastanawiano się, dlaczego akurat Bartoszewski został wybrany przez Krzaklewskiego z Buzkiem na następcę Geremka. Oczywiście, ta nominacja, patrząc na wybór jaki był, mało kogo zaskoczyła, ale trzeba było ją jakoś wytłumaczyć. Więc w MSZ mówi się, że szefów AWS ujęły patriotyczne słowa Bartoszewskiego sprzed pięciu lat, kiedy mówił: “zróbcie coś, żeby piękny Olo nie był prezydentem, bo inaczej moje stare kości będą w grobie gruchotać”. No i proszę – mamy rok 2000, Bartoszewskiego w pełni sił, i Kwaśniewskiego wręczającego mu nominację oraz odbierającego przysięgę. Prawda, że lepiej najpierw pomyśleć, a potem dopiero mówić?
A teraz kilka zdań o nowych ambasadorach – tak jak wcześniej podawaliśmy, Stanisław Stebelski jedzie do Finlandii. Natomiast do Kazachstanu udaje się Zdzisław Nowicki. To absolwent Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, studia podyplomowe robił w Instytucie im. Jana Pawła II na KUL-u. Poza tym w latach 1989-91 był senatorem. A potem Konsulem Generalnym w Sankt Petersburgu i (krótko) w Charkowie.
Do Kanady pojedzie obecny rzecznik MSZ Paweł Dobrowolski. Zaś do Seulu – Tadeusz Chomicki. Ta ostatnia nominacja ma pewną dozę pikanterii. Oczywiście fakt, że będzie to pierwsza zagraniczna placówka Chomickiego to drobiazg. Ciekawsze są perypetie związane z jego wysyłaniem. Bo z jednej strony bardzo nastawała na niego prasa skrajnie prawicowa. Z drugiej zaś, kandydatura ta nie miała akceptacji Kancelarii Prezydenta. Więc pismo w sprawie Chomickiego leżało w szufladzie, chyba u ministra Majkowskiego, coś około dwóch lat. Leżało i się wydostało, wbrew zapowiedziom Majkowskiego, że zostanie tam na zawsze. No cóż, wielka jest moc profesora Geremka. Schylmy przed nią czoła.

Wydanie: 27/2000

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy