Nowe nastroje

Nowe nastroje

Andrzej Olechowski prawdopodobnie za bardzo się pospieszył. Po wyborach rozsądnie dał sobie czas do namysłu, ale niektórzy zaczęli go namawiać, aby kuł żelazo póki gorące. Metafory mylą. Olechowski potrzebował dłużej obserwować przemianę nastrojów i głębiej wnikać w problemy kraju (co także wymaga czasu), aby przekonać się, skąd wypływa jego względna popularność i jak ją spożytkować dla społeczeństwa. Rzeczywistość nie ujawnia się na żądanie i nie na użytek terminów wyborczych; wychodzi na jaw przy odpowiednich okazjach. Olechowski najbliższymi wyborami do Sejmu mógłby się nie przejmować, odgrywać poważną rolę w kraju można także poza parlamentem. Ale nie jest on sam, wokół siebie ma ludzi, którym pilno do stanowisk poselskich i rządowych. Podjął więc decyzję ryzykowną, opartą na zbyt szybko przyjętych przesłankach. Dwaj inni członkowie triumwiratu oraz Paweł Piskorski (jak wiadomo, muszkieterów było czterech, nie trzech) zdają się harmonizować z Olechowskim, stanowiąc razem zespół nowy i wiarygodny, moim zdaniem. Kłopot zaczyna się w momencie, gdy zaczynają zgłaszać się inni. I tak usłyszeliśmy, że do “platformy” chcą się przyłączyć działacze dosyć już zużyci w różnych gierkach frakcyjnych, którzy niejedne chodaki zdarli w swoich międzypartyjnych wędrówkach. Media podały, że ma się wśród nich znajdować jeden z posłów Kamińskich, ten, który kiedyś należał do KPN i od tamtego czasu nic nie zmądrzał. Wystarczy, jeśli media pokażą ich i przypomną, co głosili, jakimi tematami byli zaabsorbowani, aby zniechęcić ludzi do głosowania na nowe nie tyle ugrupowanie, co przegrupowanie.
Może się mylę, ale wyczuwam nurtującą w społeczeństwie potrzebę zmian głębszych niż tylko zmiana partii rządzącej. Ludzie mają czegoś dość, a czego, o tym się przekonujemy, konfrontując ze sobą dwa fakty: zmasowaną, 10 lat trwającą propagandę mediów posierpniowych, popartą akcją zastraszania (wszczynanie absurdalnych procesów sądowych, zniesienie przedawnienia dla wielu zaprzeszłych przestępstw, “uspołecznianie lustracji”, masowe rugowanie ze stanowisk, dyskryminacja nieokreślonej kategorii przedsiębiorców itp.) i stale wzrastające poparcie dla SLD, mimo że ta partia nie chce i nie umie posłużyć się propagandą i że ludzie nie znają jej programu politycznego. Można więc chyba powiedzieć, że rosnąca część społeczeństwa ma dość panoszenia się solidarnościowych arywistów i ich sposobu rządzenia. Ale dlaczego ma ich dość? Dlatego, że uprawiają politykę anachroniczną (antykomunizm jako ideologia państwowa), że zwalczają urojone byty, odgrywają komedię państwowego “heroizmu”, poświęcają materialne interesy społeczeństwa dla realizacji swoich “patriotycznych” fanaberii, państwowymi środkami rozwarstwiają naród, posuwając się aż do kreacji ex nihilo nowych klas uprzywilejowanych (zamiast łagodzić nierówności powstające żywiołowo), że wreszcie “zwalczają” korupcję na sposób wojewody śląskiego. Zwiększają w horrendalnym stopniu wydatki na utrzymanie i rozbudowę biurokracji (co następnie wpisują do statystyk jako wzrost produktu krajowego brutto…). Gadają dużo o moralności, ale nie przejmują się tym, że moralnością władzy jest jej służebność, a więc utylitaryzm ją zobowiązuje, a nie “heroizm”, czy “dziejowa sprawiedliwość”, której wymierzanie ma przesłonić nadużycia i nieporadność. Ludziom nie podoba się atmosfera zakłamania (mieliśmy żyć w prawdzie) oraz irrealizmu, uniemożliwiającego racjonalną dyskusję publiczną.
Polską rządzą grupy, które nie przeszły racjonalnej edukacji, jaką daje rynkowy proces gospodarczy. Na to nie było rady, ale teraz, po 10 latach wolnej gospodarki, rada musi się znaleźć. Rozsądek, obiektywizm, zdolność uznawania faktów nie są wrodzone. Jeden z największych ekonomistów pisał: “Postawa racjonalna najpewniej zapanowała w ludzkich umysłach pod wpływem konieczności ekonomicznej; właśnie owym codziennym zadaniom ekonomicznym ludzki gatunek zawdzięcza podstawowe wyszkolenie w racjonalnym myśleniu i zachowaniu. Nie waham się powiedzieć, że cała logika wywodzi się z wzorca decyzji ekonomicznej (…) wzorzec ekonomiczny jest matrycą logiki”. W Polsce brak tego wzorca myślenia racjonalnego nie jest nowością, jednak interesuje nas dzisiejsza rzeczywistość, ją chcemy poprawić i dlatego powinniśmy zwracać się ku środowiskom i grupom społecznym, które z pozytywnym skutkiem przeszły edukację, jaką daje udział w tworzeniu dóbr gospodarczych. “Klasa polityczna” wywodząca się z organizacji strajkowych trzyma te grupy pod butem. Czas, aby je wyemancypować politycznie, dać im głos w państwie. Gdyby Olechowski miał dość czasu (ale nie tylko o czas tu chodzi), może stałby się wyrazicielem tego rodzącego się racjonalizmu, jego reprezentantem. Nie dał sobie czasu. Gdy zobaczymy, w jakim towarzystwie wystąpi, dla wielu może stanie się jasne, że ktoś inny będzie musiał podjąć się tego zadania.

Wydanie: 4/2001

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy