Odkrywca

Odkrywca

Warszawa 07.10.2021 r. Stanislaw Speczik - geolog. fot.Krzysztof Zuczkowski

Szansą Polski w XXI w. są miedź i srebro Prof. Stanisław Speczik – geolog, profesor nauk o Ziemi. W latach 2001-2004 prezes zarządu Kombinatu Górniczo-Hutniczego Polska Miedź. Wiceminister w Ministerstwie Skarbu Państwa. Dyrektor generalny spółki Miedzi Copper Corp. W ostatniej dekadzie kierowana przez niego spółka prowadziła poszukiwania złóż rud miedzi na terenie województw lubuskiego, wielkopolskiego i dolnośląskiego. W ubiegłym roku ogłosiła, że udało się jej odkryć i rozpoznać trzy nowe bogate złoża miedzi. Panie profesorze, 63 lata temu dr Jan Wyżykowski znalazł w odwiercie w Sieroszowicach rudę miedzi. Dało to początek odkryciu jednego z największych na świecie złóż tego metalu i powstaniu późniejszej strategicznej spółki skarbu państwa – Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi, dziś KGHM SA. W 2014 r. Miedzi Copper Corp., spółka, którą pan kieruje, po raz pierwszy natrafiła w okolicach Nowej Soli i Zielonej Góry na złoża, których wartość szacowana jest dziś na ponad 60 mld dol. Porównuje się je do tych, na których powstał KGHM. Jak czuje się pan w roli odkrywcy? – Na pewno mam satysfakcję. Wierzyłem, że w Polsce są nieodkryte jeszcze duże złoża rudy miedzi i towarzyszących jej metali. Zakończenie sukcesem odwiertów przyjąłem z radością, lecz wielkiego zaskoczenia nie było. Jako geolog byłem pewien, że mamy szansę. Szczęście nam dopisało. Złoża te zostały udokumentowane, a ich dokumentacje zatwierdził ostatnio minister klimatu i środowiska, przez co odkrycie stało się faktem. Jak zwykle nie brakowało sceptyków przekonujących, że tam, gdzie szukamy, miedzi nie ma. Ale to normalne. Poza tym nawet największe odkrycie zawsze jest początkiem nowej drogi, a nie metą. Co może ono oznaczać dla naszego kraju? – Otwierają się nowe możliwości. Wydobycie i wykorzystanie węgla kamiennego i brunatnego w polskiej energetyce powoli dobiega końca. A to nadal jest istotny element polskiej gospodarki. Mam nadzieję, że wydobycie i przetwórstwo rud miedzi stanie się w przyszłości jednym z ważnych czynników rozwoju naszego kraju. Miedź to najstarszy znany człowiekowi metal. Wykonane z niej narzędzia, które archeolodzy znaleźli w Turcji, mają ponad 9 tys. lat. A w XXI w. bez miedzi nie sposób wyobrazić sobie najnowocześniejszych gałęzi przemysłu, z elektroniką, branżą kosmiczną, motoryzacyjną i energetyką na czele. Świat potrzebuje i będzie potrzebował jej coraz więcej. Firma, którą kieruję, w ostatnich 10 latach udokumentowała złoża większe niż te, które posiadają kraje produkujące więcej miedzi niż Polska. Odkryte przez nas złoże Nowa Sól jest największym w kraju. Złoża Mozów w województwie lubuskim oraz Sulmierzyce Północ w Wielkopolsce są porównywalne pod względem wielkości z chilijskim złożem Sierra Gorda. Udokumentowane przez nas zasoby to 21 mln ton miedzi i 160 tys. ton srebra. Stawia to Polskę na trzecim-czwartym miejscu w świecie. Dla kraju to ogromna szansa na szybszy rozwój. W województwie lubuskim jest jeszcze jedno mniejsze złoże, w okolicach Żar, udokumentowane przez amerykańską spółkę Amarante, co oznacza, że ten mały region ma większe zasoby rud miedzi niż Kanada, Kazachstan, Kongo czy Zambia. I zajmuje pod tym względem 10. miejsce na świecie. To gigantyczne bogactwo, które, jeżeli zostanie tam uruchomione wydobycie, sprawi, że województwo szybko stanie się jednym z najbogatszych. Oczywiście jeśli mądrze wykorzystamy zdobyte przez lata doświadczenia w wydobyciu i przetwórstwie rud miedzi. Mam nadzieję, że tak się stanie. Co nie będzie proste, zwłaszcza że złoża, o których pan mówi, znajdują się na dużych głębokościach, a to oznacza konieczność rozwiązania problemów technicznych i wyższy koszt wydobycia. – Pamiętam polemikę prasową, która wywiązała się między mną a prezesem KGHM Herbertem Wirthem, dowodzącym, że eksploatacja w Polsce złóż poniżej 1350 m to moje fantasmagorie. Najgłębsze szyby polkowickiej kopalni Rudna sięgają 1244 m, lecz dziś na świecie działa ponad 30 kopalń, w których eksploatowane są pokłady rud miedzi i innych metali, leżące poniżej 2000 m. Znane są i stosowane technologie, które pozwalają maszynom i obsługującym je górnikom pracować na takich głębokościach. Są też wyzwania innego rodzaju. W Europie, z powodów ekologicznych, nikt dziś nie pozwoli na budowę takiego zbiornika odpadów poflotacyjnych jak Żelazny Most w okolicy Polkowic i Lubina, który ma powierzchnię 13,9 km

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2021, 48/2021

Kategorie: Kraj, Wywiady