Okupacja umysłów

Okupacja umysłów

Polacy w Generalnym Gubernatorstwie – pozbawieni znacznej części elit intelektualnych i dostępu do edukacji, ogłupiani przez hitlerowską propagandę, paraliżowani terrorem okupanta, który urządzał masowe egzekucje publiczne w miastach i krwawe pacyfikacje wsi – byli traktowani jako niewolnicza siła robocza III Rzeszy. Zgadzało się to z planami Hitlera. W październiku 1939 r. oświadczył on, że należy zapobiec utworzeniu się z polskiej inteligencji warstwy przywódczej. „W tym kraju powinien zaistnieć niższy standard życiowy: chcemy tam czerpać jedynie siłę roboczą”, mówił. W tym samym czasie Hans Frank wprowadził obowiązek pracy dla mieszkańców GG w wieku od 18 do 60 lat (w grudniu 1939 r. obniżył dolną granicę do 14 lat). Okupacyjne urzędy pracy rozsyłały imienne nakazy stawiania się do wyznaczonych punktów, skąd pracowników kierowano na roboty do Rzeszy. Po agresji na ZSRR odczuwający coraz dotkliwiej brak siły roboczej Niemcy nasilili łapanki uliczne, które były m.in. swoistą formą werbunku do pracy. Tylko do marca 1943 r. z GG wywieziono do Niemiec około miliona osób. Poznać ich można było po literze P przyszytej na wysokości piersi po prawej stronie. Polaków zmuszano często do katorżniczej, wyniszczającej fizycznie pracy, za „opieszałość” groziły obóz koncentracyjny lub kara śmierci. W specjalnych materiałach propagandowych przypominano Niemcom, że w relacjach z „podludźmi” mają pamiętać, że są członkami „rasy panów”. Troszczący się o „czystość rasy” naziści karali śmiercią za obcowanie z Niemką lub Niemcem.

Zgodnie z Generalnym Planem Wschodnim wyzuci z własności, niewykształceni, prymitywni Polacy mieli być niewolnikami, ich ziemia zaś powinna powiększyć przestrzeń życiową Niemców. Pierwszym obszarem kolonizacyjnym na terenie Generalnego Gubernatorstwa miała być Zamojszczyzna. W 1942 i 1943 r. z prawie 300 wsi wygnano przeszło 100 tys. osób. Poddano je represjom: zabijano, rozdzielano rodziny, kierowano na roboty do Niemiec, do obozów przejściowych i koncentracyjnych. Na śmierć szczególnie narażone były dzieci, których z powodu wyglądu lub stanu zdrowia nie zakwalifikowano do wywiezienia do Rzeszy i zniemczenia (wszystkich wysiedlonych z Zamojszczyzny podzielono na grupy na podstawie kryterium „wartości rasowej”). Klęska pod Stalingradem, która stała się punktem zwrotnym w II wojnie światowej, sprawiła, że Niemcy musieli się pożegnać z wizją panowania nad światem i planem kolonizacji w ciągu 20-30 lat terenów wschodnich zamieszkanych przez Słowian.

Puszka Pandory

Skutki pięcioletniej okupacji hitlerowskiej na ziemiach polskich, śmierć ok. 5,5 mln Polaków i polskich Żydów, przytłaczają i przerażają. Jak można je zestawiać z okresem Polski Ludowej, w czasie którego liczba ludności wzrosła o ponad 14 mln, zlikwidowano analfabetyzm, zbudowano tysiące szkół, znacznie rozbudowano – w porównaniu z przedwojenną – sieć uczelni, instytucji naukowych, bibliotek, muzeów. Powszechnemu oświeceniu edukacyjnemu i kulturalnemu towarzyszyła elektryfikacja, zagospodarowanie odebranych Niemcom ziem zachodnich, uprzemysłowienie, nienotowany wcześniej ani potem rozwój miast. Milionom Polaków zapewniono warunki awansu społecznego, a kraj wydobyto z kilkusetletniego zacofania i nędzy. Porównanie PRL do okupacji hitlerowskiej znieważa zarówno ofiary okupacji, jak i te generacje, które miały udział w powojennej odbudowie z ruin i rozwoju kraju.

Uznanie PRL za okupację musiałoby pociągnąć za sobą zanegowanie „okupacyjnych” granic (wszak tzw. żołnierze wyklęci powtarzali: „Jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa, druga mała, ale silna i wrócimy też do Wilna”), uchylenie w całości „okupacyjnego” prawa: ustaw, umów i traktatów międzynarodowych, wyroków sądów, decyzji administracyjnych, aktów notarialnych itp. Tymczasem nawet dekret PKWN o reformie rolnej z 1944 r. i ustawa o nacjonalizacji przemysłu z 1946 r., fundamenty, na których budowano PRL, mają wciąż status obowiązujących aktów prawnych. Ryszard Kaczorowski w czasie zaprzysiężenia na prezydenta RP Lecha Wałęsy w 1990 r. przekazał insygnia władzy prezydenckiej II RP, jednak ten symboliczny gest nie przywrócił ciągłości pomiędzy Polską międzywojenną i Polską po 1989 r. Nie zrobił tego również Senat, przyjmując w 1998 r. uchwałę o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską. Ten dokument jest bez znaczenia – uchwała to akt prawny niższego rzędu.

Jarosław Kaczyński wielokrotnie powtarzał, że III RP jest kontynuacją PRL, kwestionował obowiązującą ustawę zasadniczą. Skoro obecne państwo wyrasta z okupacji, rodzi się pytanie o legalność rządu Prawa i Sprawiedliwości, które doszło do władzy na podstawie obecnej konstytucji oraz wynikających z niej ustaw. Choć prezes PiS powołuje się na suwerena, ten argument nie przekonuje, jego partia bowiem nie zdobyła w wyborach bezwzględnej większości głosów, procentowo lepszy od niej wynik dwukrotnie uzyskała Platforma Obywatelska i raz Sojusz Lewicy Demokratycznej. Obsadzenie większości miejsc w Sejmie PiS zawdzięcza ordynacji wyborczej i zawartej w niej metodzie liczenia głosów, a nie poparciu większości Polaków (partię Jarosława Kaczyńskiego poparł mniej niż co piąty obywatel uprawniony do udziału w wyborach).

Stawiając znak równości między okupacją hitlerowską a PRL, otwiera się puszkę Pandory. Nie warto tego robić, bo na Polskę w przeszłości spadło dość plag i nieszczęść.

Strony: 1 2 3

Wydanie: 37/2016

Kategorie: Publicystyka

Komentarze

  1. Radoslaw
    Radoslaw 16 września, 2016, 19:20

    Szanowny Autorze!

    Czas i propaganda robia swoje – ludzie, ktorzy widzieli okupacje i wlozyli ogromny wysilek w powojenna odbudowe Polski schodza ze sceny. Zastepuja ich pokolenia, ktore PRL znaja tylko z kryzysu lat 80 oraz mlodzi IDIOCI (bo tak nalezy ich nazwac), nakarmieni kultem „zolnierzy wykletych”. Idiotom mozna wmowic wszystko. Wprawdzie IPN nie posunal sie (jeszcze) do takiej bezczelnosci, aby idiotom wmawiac, ze za PRL-u dokonywano masowych ulicznych egzekucji, albo ze jezykiem urzedowym byl rosyjski – ale idioci sami to sobie wyobraza, a nikt nie zaprzeczy. W ten sposob, zgodnie ze stara zasada dr Goebbelsa, klamstwo zostanie powtorzone 1000 razy i stanie sie prawda.
    Niech mi ktos wyjasni, jak to mozliwe, ze w tym „okupowanym” panstwie 8-krotnie wzrosla liczba studentow? Jak to mozliwie, ze nastapil najwiekszy w historii rozkwit polskiej kultury? Kiedy w kinematografii pojawilo sie pojecie „szkola polska”? Kiedy zalozono lodzka flimowke? Polska muzyka jazzowa z tamego okresu budzi na Zachodzie zdumienie i zachwyt – ludzie nie wierza, ze taka muzyka powstawala za „zelazna kurtyna”. I co, i to wszystko w kraju sterroryzowanym przez okupanta i jego kolaborantow? Z tego glodu i strachu ten narod to wszystko robil? Oczywiscie za pieniadze tego „krwawego rezimu”, ktory szczodrze kulture finansowal. A czymze moze pochwalic sie kinematografia, ktora od 1989 r. juz nie jest „tlamszona i kneblowana przez cenzure”? Wulgarne komedyjki, chamskie kryminaly i pseudopatriotyczne knoty na zamowienie wladzy.
    Opluwa sie epoke gierkowska – bo „komuchy zadluzyly kraj i zmarnowaly pieniadze”. Krotkie przypomnienie – w latach 70 wchodzilo na rynek pracy 3 miliony ludzi powojennego wyzu demograficznego. Trzeba bylo stworzyc dla nich miejsca pracy, zbudowac mieszkania, potem zapewnic przedszkola dla ich dzieci itd. No to zbudowano ok. 600 zakladow przemyslowych i 2.6 miliona mieszkan.
    A jak w kapitalistycznej Polsce „rozwiazano” problem wyzu demograficznego lat 80? Wyrzucajac niemal 3 miliony ludzi za granice, tym samym skazujac Polske na katastrofe spoleczna za 10-20 lat. Ciekawe, co obecne „elity” by zrobily stajac przed takimi wyzwaniami, jak Polska w latach PRL?
    Ciekawe ilu Polakow zdaje sobie sprawe, ze ma w domu elektrycznosc niemal wylacznie dzieki zbudowanej w latach gierkowskich energetyce. Rekami polskich budowlancow, wyposazonej w maszyny z polskich fabryk. Energetyce, ktora (jaka cala polska gospodarka) zostala po 1989 roku poddana polityce rabunkowej – maksimum zyskow, zadnych inwestycji. Juz wkrotce przyjdzie placic Polakom slone rachunki – ale propaganda oczywiscie im wmowi, ze winna „komuna”. Takie liche elektrownie zbudowala, ze wytrzymaly „tylko” 40 lat bez zadnych znaczacych inwestycji…
    Polacy glupieja, sa oglupiani i zaplaca za to. Juz widac, ze Polska wraca do przedwojennego feudalizmu i staje sie zrodlem taniej sily roboczej – jak to sobie pan Hitler zaplanowal.
    Na razie nie widze zadnej znaczacej sily spolecznej czy politycznej, ktora moglaby zatrzymac te degrengolade, nie mowiac o odwroceniu trendu.

    Odpowiedz na ten komentarz
    • amar
      amar 17 września, 2016, 06:25

      ile milionów polaków wymordowała armia czerwona?zrównywanie obu armii radzieckiej i hitlerowskiej jest podłym kłamstwem chorego umysłowo rusofoba

      Odpowiedz na ten komentarz
    • czytelnik
      czytelnik 21 września, 2016, 15:52

      neoarch – swoimi trywialnymi, prostackimi wypocinami rażąco obniżasz poziom intelektualny treści ukazujących się na stronach „Przeglądu”. A co do meritum – jak to się stało, że przeżyłeś ten „zbrodniczy” PRL? Dlaczego nie zginąłeś w walce z tymi „zbrodniarzami”? Dlaczego bezczelnie korzystałeś z dobrodziejstw PRL-u zamiast dokonać – w ramach protestu – aktu samospalenia?

      Odpowiedz na ten komentarz
  2. Anonim
    Anonim 27 stycznia, 2017, 11:36

    Zostawić Was, wyjechać, oderwać się od tego bagna….

    Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy