One też mają dosyć

One też mają dosyć

Polki stały się przykładem dla kobiet w Ameryce Łacińskiej

„Jeśli moje życie jest nic niewarte, to pracujcie sobie sami”, pod takim transparentem manifestowała jedna z kobiet w Buenos Aires 19 października. Dzięki ogłoszeniu strajku generalnego cała akcja zyskała na sile. Bezpośrednim powodem były gwałt na niepełnoletniej Lucii Perez i jej śmierć. Pod hasłem „Czarna Środa” grupa Ani Jednej Więcej i 50 innych organizacji wezwały kobiety do ubrania się na czarno i manifestowania przeciw przemocy.
Kobiety wychodziły na ulice i przed własnymi zakładami pracy krzyczały: „Chcemy być żywe!”. Według danych Observatorio de Femicidios Adriana Marisel Zambrano, w 2015 r. zamordowano w Argentynie 275 kobiet, które zostawiły po sobie 2518 sierot. Według sędzi Sądu Najwyższego Eleny Highton de Nolasco, nie tylko wzrasta liczba zabójstw, ale też są one coraz okrutniejsze. Do protestujących kobiet przyłączyli się działacze Amnesty International, partii politycznych, związków zawodowych i Prokuratury Generalnej.
Pierwsza manifestacja zorganizowana w czerwcu 2015 r. przez ruch Ani Jednej Więcej, grupę dziennikarek, aktywistek i artystek, odbywała się pod hasłem żądania przyjęcia ustawy chroniącej ofiary i ich najbliższych i nakładającej surowsze kary na mężczyzn winnych gwałtów. Wówczas efektów nie przyniosła. Tym razem prezydent Mauricio Macri natychmiast oświadczył, że zrobi wszystko, by wyeliminować problem. „Musimy zwalczać wszelką przemoc, szczególnie na tle płci”, powiedział.
Pisarka, dziennikarka i dokumentalistka brazylijska Eliane Brum nie ma wątpliwości, że Argentynki i Polki zyskały swoją walką o prawa kobiet więcej, niż się wydaje. „Argentynki zostały zainspirowane przez Polki, które 3 października protestowały przeciwko projektowi ustawy zakazującej aborcji. (…) Polki nastraszyły rząd i Kościół katolicki, który był rzeczywistym autorem projektu. Osiągnęły to, że ofensywa przeciw aborcji została zahamowana. W Argentynie i w Polsce kobiety protestowały przeciw gwałcicielom i mordercom, przeciw państwu i Kościołowi, w obronie swoich ciał”, konkludowała Brum.
Zarówno w Argentynie, jak i w Polsce manifestacje zwołały organizacje feministyczne, do których dołączyły kobiety wcześniej raczej nieuczestniczące w podobnych protestach. Były to wystąpienia przeciw tolerowaniu przemocy, w obronie życia i godności kobiet. Inspiracją dla nich stał się strajk na Islandii, kiedy to 24 października 1975 r. tysiące kobiet islandzkich przerwało pracę. Nawet karmienie dzieci i zmienianie pieluch niemowlętom przekazały mężom i partnerom. Ten dzień ogłosiły Dniem Wolnym dla Kobiet i wyszły na ulice z żądaniem równości praw. W dużym stopniu wynikiem tego sprzeciwu był wybór kobiety na urząd prezydenta pięć lat później. Vigdís Finnbogadóttir, rozwódka samotnie wychowująca dziecko, była pierwszą kobietą wybraną w powszechnym głosowaniu w Europie i na świecie. Na uroczystości objęcia urzędu towarzyszyły jej matka i trzyletnia córeczka. Vigdís sprawowała urząd przez 16 lat.
Ciało kobiety odgrywa istotną rolę w relacjach z władzą i polityką. Zarówno w Polsce, jak i w Ameryce Łacińskiej stało się przedmiotem negocjacji między Kościołem i partiami politycznymi w ich walce o władzę. Bez tego nie sposób zrozumieć np. ostatnich wydarzeń w Brazylii. Jakie były główne tematy kampanii wyborczej w 2010 r., konfrontacji między José Serrą z Partii Brazylijskiej Socjaldemokracji i Dilmą Rousseff z Partii Pracujących? Rousseff, pierwszą prezydent w historii Brazylii, oskarżano o to, że jest „morderczynią ludzkich płodów”. Sojusznik strategiczny Dilmy, Eduardo Cunha z Partii Brazylijskiego Ruchu Demokratycznego, jeździł po kościołach ewangelickich, twierdząc, że Dilma jest przeciwniczką aborcji, i prosząc o głosowanie na nią. Później jednak zdradził Dilmę, żądając odsunięcia jej od władzy. W rzeczywistości kręgom konserwatywnym chodziło o niedopuszczenie do legalizacji aborcji w Brazylii.
Kwestia kontroli nad ciałami kobiet nie jest tylko debatą filozoficzną, w wielu krajach stała się duszą polityki.
Do podobnych jak w Argentynie protestów kobiet dochodziło w Brazylii, Chile, Boliwii, Paragwaju, Urugwaju, Meksyku i Gwatemali.
Tylko barbarzyństwem można nazwać gwałt na 16-letniej Brazylijce dokonany przez 33 mężczyzn w maju 2016 r. Według danych oficjalnych Brazylijskiego Rocznika Bezpieczeństwa Publicznego w tym kraju dochodzi do gwałtu co 11 minut. W 2014 r. zostało zgwałconych 47,6 tys. dziewcząt i kobiet. Pokrzywdzone nie mogą liczyć na żadną pomoc instytucji publicznych. Zazwyczaj są obiektem szyderstw. Manifestacje sprzeciwu nie przynosiły dotąd pożądanych efektów.
W Meksyku ok. 200 osób zebrało się przed pomnikiem Anioła Niepodległości z transparentami „Ani jedna więcej”. Skandowano: „Chociaż mam dekolt i noszę spódniczkę, nie chcę być zamordowana”. 23-letnia studentka Diana Echeverría napisała na swoich rękach: „Nie jestem kurwą ani świętą”. Ona sama była ofiarą gwałtu i została zmuszona do wyjazdu z rodzinnego stanu San Luis Potosí, bo władze odmówiły jej pomocy, twierdząc, że takie jest życie. Przestępstwa na tle seksualnym są w Meksyku ukrywane. Nie ma instytucji dysponującej wiarygodnymi danymi w tej kwestii. Uważa się, że większość przypadków przemocy na kobietach nie zostaje zgłoszona. Zaufanie do sądów jest minimalne. Meksyk należy do 25 państw świata najniebezpieczniejszych dla kobiet, powszechnie znane z morderstw na kobietach są Ciudad Juárez i Ecatepec.
W Paragwaju 19 października odbyła się manifestacja zwołana przez lokalną organizację Kobiety Wolne od Przemocy. Ta sama organizacja podała, że w tym roku doszło do 27 przypadków zabójstw kobiet. Strajkowały i protestowały Boliwijki w La Paz i w innych miastach Boliwii. Według Observatorio Manuela z Centrum Informacji i Rozwoju Kobiet w latach 2013-2015 odnotowano w Boliwii 270 zabójstw kobiet. Tylko w pierwszej połowie 2016 r. z rąk mężów zginęło 79 kobiet.
Marsz przeciw przemocy odbył się w Montevideo, stolicy Urugwaju. W Chile prezydent Michelle Bachelet wezwała do wsparcia manifestacji w różnych miejscowościach, w proteście przeciw zabójstwu 10-letniej Florencii Aguirre przez jej ojczyma.
Jest coś szczególnego w październikowych manifestacjach w krajach leżących na peryferiach światowej geopolityki, na różnych kontynentach. Protesty kobiet na tak dużą skalę wpisują się w kontekst pojawienia się nowych, silnych ruchów feministycznych w różnych częściach świata.

Wydanie: 44/2016

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy