Osaczony

Osaczony

Mieli być jak skała. Jak jedna pięść, która pogruchoce stary system, a jego elity zastąpi nowymi. Ich programem były rugi kadrowe. Stare kadry wycinali z takim zapałem jak drzewa w Puszczy Białowieskiej. I z takim samym efektem. Pisiewicze nie dość, że od razu przejęli najgorsze cechy poprzedników, to jeszcze je pomnożyli po wielokroć. Braku kompetencji nie zastąpi przecież partyjna dyspozycyjność i gorliwość. Efekty tej polityki są na tyle ponure, że część obozu władzy nie chce już żyrować kolejnych pomysłów kierownictwa partii. Tej partii, która miała rządzić przez pokolenia, a po dwóch latach musi myśleć głównie o tym, jak dociągnąć do wyborów. Pozszywane przez Kaczyńskiego grupki ambicjonerów dostały tyle władzy, że nawet nie były w stanie jej ogarnąć. Od dawna jednak wiadomo, że im kto głupszy, tym większy kłopot z jego ambicjami. Bo ciągle mu władzy za mało. No i szybciej, niż myślano, pisowska kapotka zaczęła się pruć i rozłazić w szwach. A gdy taki proces się zacznie, to część polityków myśli o nowym palcie, a nie o naprawie starego. I tak z etapu PiS a państwo przeszliśmy do podetapu PiS a PiS. Doświadczenie z ostatnich lat mówi, że jak już partia wejdzie na taką ścieżkę, to lepiej w niej nie będzie. A na pewno więcej będzie kłótni i podziałów. Ofiarą partyjnych wojen na górze jest wojsko. Prawicowi krytycy obecnej konstytucji, z prezydentem Dudą na czele, powinni sobie zadać pytanie, co byłoby z wojskiem pod rządami Macierewicza, gdyby nie konstytucyjne umocowanie prezydenta. To, że mimo bardzo silnych uprawnień Duda poświęcił wielu znakomitych generałów i nie zablokował księżycowych koncepcji ministra obrony, nie jest winą konstytucji. To sprawa charakteru Dudy i jego oportunizmu. Na straży prawa i konstytucji stanął dopiero wtedy, gdy mu Ziobro i Macierewicz wyrwali krzesło spod siedzenia. Zadziałali po zbójecku, metodą faktów dokonanych. Ulubionym sposobem działania PiS chcieli Dudzie zabrać część prezydenckich uprawnień. I dopiero to go ruszyło. Teraz będzie zadowolony, jeśli trochę ustąpią i oddadzą mu to, co i tak jest przecież jego. To nie jest poważna prezydentura. I to jest najdelikatniejsze sformułowanie opisujące dwa lata Dudy na urzędzie. Share this:FacebookXTwitterTelegramWhatsAppEmailPrint

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2017, 33/2017

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański
Tagi: Andrzej Duda, PiS