Ósma armia

Ilu polskich żołnierzy walczyło na obu frontach

Pan Eugeniusz Guz zarzucił mi, że w tekście „Czy Polska przegrała wojnę?” (PRZEGLĄD nr 19/2017) zaniżyłem liczebność 1. i 2. Armii WP. Podałem w nim wielkość związków operacyjnych walczących na froncie – a nie całości sił zbrojnych podległych wówczas wyłonionemu z PKWN Rządowi Tymczasowemu. Zresztą opierając się na danych przytaczanych w PRL, liczebność tę zawyżyłem. W wypadku 1. Armii podałem 77 tys., a 2. Armii WP – 90 tys. żołnierzy. Tymczasem prof. Henryk Stańczyk i dr Stefan Zwoliński – autorzy wielu obiektywnych prac poświęconych Wojsku Polskiemu na Wschodzie (poczynając od „Bez możliwości wyboru. Wojsko Polskie na froncie wschodnim 1943-1945”, Warszawa 1993) – w opracowaniu „Wojsko Berlinga i Żymierskiego 1943-1945” (Warszawa 2015) podają dane niższe. W wypadku 1. Armii – 74 530 żołnierzy, a 2. Armii – 69 945 żołnierzy na dzień 1 maja 1945 r. Autorzy ci wskazują również, że stan osobowy Wojska Polskiego na dzień 1 maja 1945 r. wynosił 334 812 oficerów i żołnierzy, w tym oprócz przytoczonych wyżej stanów liczebnych 1. i 2. Armii WP 14 337 żołnierzy w siłach powietrznych i 176 tys. w „pozostałych jednostkach i instytucjach MON”. Tylko że te 176 tys. to było wówczas wojsko w fazie organizacji – nawet nie jednostki tyłowe Odwodu Naczelnego Dowództwa (bo te wchodziły w skład 1. i 2. Armii WP walczących na froncie), ale organizujące się wojsko, częściowo nieuzbrojone lub uzbrojone niedostatecznie i niewyszkolone.

Autorzy tej publikacji piszą wyraźnie o brakach w uzbrojeniu i „chronicznym braku środków transportowych” Wojska Polskiego na froncie wschodnim. Omawiają też m.in. odrzucony przez Stalina w połowie listopada 1944 r. plan Michała Żymierskiego (wówczas jeszcze generała) utworzenia Frontu Polskiego, który miał się składać z trzech armii i korpusu lotniczego. Żukow i Budionny podpisali nawet 3 października 1944 r. rozkaz o utworzeniu frontu z dniem 25 października 1944 r., ale dwa tygodnie później Stalin wszystko unieważnił. Powody były dwa: Stalin nie był przychylny aż takiej rozbudowie polskich sił zbrojnych na froncie wschodnim, ponieważ z jego punktu widzenia sytuacja polityczna Polski nie była jeszcze wyjaśniona, ponadto do planowanej 3. Armii WP brakowało kadry oficerskiej (brakowało jej też w 1. i 2. Armii). Kadra oficerska spoczywała w dołach Katynia, Bykowni i innych miejsc, których do dzisiaj nie znamy. Dlatego duża część (według autorów przywołanej publikacji połowa) kadry oficerskiej WP na froncie wschodnim pochodziła z Armii Czerwonej, co było faktem politycznie kompromitującym dla tworzącej się Polski Ludowej.

Te 176 tys. zmobilizowanych żołnierzy, którzy 1 maja 1945 r pozostawali poza formacjami frontowymi, było więc pozostałością po planie Żymierskiego utworzenia Frontu Polskiego złożonego z 1., 2. i 3. Armii WP oraz korpusu lotniczego, liczących w sumie 270-300 tys. żołnierzy. O tym, że było to wojsko we wstępnej fazie organizacji i szkolenia, w tym szkoląca się kadra oficerska i podoficerska, najlepiej świadczy fakt, że utworzony w maju 1945 r. Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego – przeznaczony do walki z podziemiem antykomunistycznym – formowano na bazie 4. Dywizji Piechoty z 1. Armii WP, która wróciła z frontu.

Oczywiście mogłem napisać, że Wojsko Polskie podległe Rządowi Tymczasowemu w Warszawie liczyło pod koniec wojny 334 812 zmobilizowanych oficerów i żołnierzy, z czego na froncie walczyło 158 812 żołnierzy w 1. i 2. Armii WP wraz z lotnictwem. Wtedy, jak sądzę, uniknąłbym zarzutu, że zaniżam wielkość tych formacji. Tutaj jednak rodzi się pytanie, czy nie jest manipulacją twierdzenie, że WP na froncie wschodnim liczyło w maju 1945 r. 335 tys., a nawet 400 tys. żołnierzy, dodawanie do tego 200 tys. żołnierzy z frontu zachodniego (a ściślej podległych rządowi RP w Londynie) i budowanie tezy o 600 tys. żołnierzy polskich walczących w 1945 r. jako „czwarta co do wielkości armia koalicji antyhitlerowskiej”. W rzeczywistości te zaokrąglone na wyrost 600 tys. byłoby dopiero ósmą armią koalicji antyhitlerowskiej, po ZSRR – 11,4 mln żołnierzy, USA – 10 mln, Wielkiej Brytanii – 6,4 mln, Chinach (Kuomintang wypowiedział w 1941 r. wojnę Niemcom i Włochom) – 4,6 mln, Francji – 1,25 mln, Kanadzie – 810 tys. i Jugosławii – 800 tys. Ewentualnie owe 600 tys. można by jeszcze powiększyć o 30 tys. żołnierzy polskiego podziemia, którzy pod koniec wojny też walczyli, ale z administracją PKWN/Rządu Tymczasowego i siłami NKWD.

Sądzę, że żołnierzom polskim walczącym na froncie wschodnim i zachodnim – podległym dwóm polskim rządom, które wzajemnie się nie uznawały – należy się równa pamięć i równy szacunek (a szerzej należą się one wszystkim polskim formacjom regularnym i konspiracyjnym bez względu na ich barwę polityczną). Aby oddać ten szacunek i podkreślić ogrom polskiego wysiłku zbrojnego w II wojnie światowej, nie jest konieczne podawanie liczby 600 tys. i tworzenie legendy „czwartej armii koalicji antyhitlerowskiej”. Wręcz przeciwnie – takie zabiegi mogą nawet szkodzić utrwalaniu pamięci o polskim wkładzie w zwycięstwo nad hitleryzmem. Myślę, że w swoim artykule ten równy szacunek oddałem i podkreśliłem ogrom polskiego wysiłku zbrojnego. Nie było moją intencją jakiekolwiek deprecjonowanie Wojska Polskiego walczącego na froncie wschodnim. Ramy tamtego tekstu były zbyt ograniczone na prowadzenie powyższych rozważań. Miejscem dla nich byłby z pewnością artykuł o Wojsku Polskim na froncie wschodnim.

Wydanie: 22/2017

Kategorie: Historia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy