Oszukani przez PiS i PO

Oszukani przez PiS i PO

PiS cieszy się z ustawy dezubekizacyjnej, podpisanej tuż przed Nowym Rokiem przez prezydenta Dudę. Nie za wcześnie na radość?

Ta ustawa jest jak jej twórcy – załgana i głupia. Załgana jest już sama nazwa, bo mówią, że to ustawa dezubekizacyjna, choć UB dotyczy w znikomym stopniu. Tak naprawdę dotyka przede wszystkim funkcjonariuszy służb III RP, tych, którzy gdzieś w początkach pracy otarli się o MSW lub WSW. Dlaczego tych ludzi mamy nazywać ubekami? Przecież z UB, instytucją rozwiązaną jeszcze w latach 50., nie mieli nic wspólnego. Jak rozumiem, jest to próba potocznego nazwania funkcjonariuszy służb specjalnych Polski Ludowej jednym określeniem. Takie poczucie humoru. Może więc się nie hamujmy – dlaczego ubekami mamy nie nazywać obecnych funkcjonariuszy? Zwłaszcza że tajnych służb jest dziś tak wiele i tak trudno zgrabnie nazwać ich pracowników. No bo jak: abewuk, cebeak? Czy nie łatwiej nazywać ich ubekami? Ubek Kamiński – jak to brzmi?

Oczywiście domyślam się, że owo nazewnictwo, ten slang IV RP, służy poniżeniu tysięcy ludzi, wystawieniu ich na publiczne potępienie. Zabieramy ubekom! Zabieramy katom! Oprawcom! Kto w takiej sytuacji miałby odwagę zaprotestować?

Przyjrzyjmy się więc tej ustawie – komu zabierają? Każdemu, kto choć jeden dzień przepracował w SB albo w Wojskach Ochrony Pogranicza, albo na Akademii Spraw Wewnętrznych. Ustawa wylicza te instytucje. Oto one: Resort Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego, a także jednostki organizacyjne im podległe. Służby i jednostki organizacyjne Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, jednostki wypełniające zadania wywiadowcze i kontrwywiadowcze, wypełniające zadania Służby Bezpieczeństwa, wykonujące czynności operacyjno-techniczne niezbędne w działalności Służby Bezpieczeństwa, a także odpowiedzialne za szkolnictwo, dyscyplinę, kadry i ideowo-wychowawcze aspekty pracy w SB.
Przepisy ustawy mają objąć również kadrę naukowo-dydaktyczną, naukową, naukowo-techniczną oraz słuchaczy i studentów m.in. Centrum Wyszkolenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Legionowie, Wyższej Szkoły Oficerskiej MSW w Legionowie, Szkoły Chorążych Milicji Obywatelskiej w Warszawie i Wydziału Pracy Operacyjnej w Ośrodku Doskonalenia Kadry Kierowniczej MSW w Łodzi. Kolejna grupa instytucji i formacji, które znalazły się w katalogu, to jednostki organizacyjne Ministerstwa Obrony Narodowej i ich poprzedniczki, m.in. Informacja Wojskowa, Wojskowa Służba Wewnętrzna, Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

Każdy, kto służył w którejkolwiek z tych formacji, zostanie teraz ukarany. Po pierwsze, zmniejszy się mu przelicznik emerytalny – z 0,7 do 0,5. A dodajmy, że do roku 2009, do czasu pierwszej ustawy tego typu, autorstwa PO, ów przelicznik wynosił 2,6.

Druga kara dotyczy służby w III RP. Ustawa wprowadza bowiem górny pułap emerytury – średnią krajową, 2053 zł. Można więc było przepracować w III RP 26 lat, ryzykować życiem, dorobić się stopnia generała i to okazuje się nieważne. Bo obecna władza tę pracę wycenia na 2053 zł miesięcznie.

Ustawa jest zatem karą dla wszystkich tych funkcjonariuszy, którzy zaufali III RP i po pozytywnej weryfikacji podjęli pracę w jej służbach, awansowali w nich, dorabiając się (dziś to teoria…) emerytur dużo wyższych niż średnia krajowa.

Gdyby poszli do biznesu, tak jak wielu ich ówczesnych kolegów, mieliby emerytury cywilne, liczone normalnie, jak każdemu obywatelowi. Widzą więc, jaki błąd popełnili w roku 1990.

To nie są jednostkowe historie. Niektóre już w PRZEGLĄDZIE wymienialiśmy.
• Gen. Michał Otrębski, były komendant stołeczny policji. Po studiach poszedł do szkoły milicyjnej, a po jej ukończeniu skierowano go na kurs oficerski. W tamtym czasie mogła to być tylko Akademia Spraw Wewnętrznych. A ona została przez autorów ustawy zaliczona do organów państwa totalitarnego. Choć nie przepracował w SB ani pół godziny, cały jego zawodowy dorobek to czas III RP i służba w policji, został przez nową ustawę potraktowany jak filar aparatu represji Polski Ludowej.
• Gen. dyw. Józef Klimowicz, były komendant główny Straży Granicznej. Cale życie spędził w jednej służbie. Ona jednak zmieniała przyporządkowanie. Był zatem czas, że Klimowicz przewinął się przez Zarząd Zwiadu WOP. To wystarczyło. Służył w formacji pracującej na rzecz totalitarnego państwa. Wszystko, co wypracował w III RP, jest nieistotne.
• Gen. bryg. Gromosław Czempiński był w grupie oficerów wywiadu, którzy budowali nowe służby. Ich chrztem bojowym była operacja wywiezienia amerykańskich oficerów z Iraku, co zaowocowało m.in. redukcją polskiego długu o prawie 20 mld dol. Teraz w nagrodę zamiast emerytury generalskiej będzie miał średnią krajową. Bo cały polski wywiad został uznany za służbę totalitarnego państwa.
• Grażyna Biskupska kierowała w Komendzie Stołecznej Policji Wydziałem Terroru Kryminalnego. W czasach, kiedy na ulicach panoszyła się mafia. Skuteczność jej wydziału spowodowała, że na pracujących tam policjantów i na nią samą bandyci wydali wyrok śmierci. Ustalono za ich głowy konkretną cenę. Teraz Biskupska straci emeryturę, bo w latach 1987-1989 pracowała w MSW jako maszynistka, a potem sekretarka. No i musi wysłuchiwać, że to sprawiedliwość dziejowa.

Na stronie Rzecznika Praw Obywatelskich przedstawiane są kolejne przykłady.
• Pan X od początku pracował w pionie kryminalnym. W ramach struktur PZ (specjalna komórka policji ds. przestępczości zorganizowanej, aktualnie CBŚ) rozpracowywał najniebezpieczniejsze grupy przestępcze o charakterze zbrojnym. Przestępcy wydali na niego wyrok śmierci (zleceniodawca został potem prawomocnie skazany). Odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi RP. W III RP został słuchaczem Akademii Spraw Wewnętrznych, Wydziału Bezpieczeństwa Państwa w Legionowie. W 2007 r. odszedł na emeryturę ze stanowiska w CBŚ. Ma trzy miesiące służby w SB. Emerytura zostanie obniżona do ok. 2 tys. zł.
• Pan Q został ranny jako żołnierz znanej jednostki specjalnej, która powstała w 1990 r., ale od początku była jednostką zawodową. Pan Q przeszedł rekrutację do niej, a wcześniej służył w formacjach PRL. Teraz jego renta zostanie zmniejszona do minimum – 1 tys. zł.
• Pan Yx, antyterrorysta (zaczynał jako szeregowy, odchodził ze służby jako wysoki rangą funkcjonariusz polskich służb zabezpieczenia antyterrorystycznego), instruktor taktyki i techniki antyterrorystycznej, instruktor płetwonurkowania, skoczek spadochronowy, karateka z drugim stopniem mistrzowskim. Uczestniczył w dziesiątkach działań bojowych, w likwidacji zorganizowanych grup przestępczych (m.in. pruszkowskiej, wołomińskiej, mokotowskiej, gangu obcinaczy palców), w odbijaniu zakładników. Ale przed 1990 r. pan Yx był milicjantem i w latach 1985-1990 pracował jako operator maszyny cyfrowej w biurze C Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Emerytura zostanie obniżona do 2 tys. zł.
• Pan Yq, pirotechnik, dzięki któremu powstał system szkolenia minersko-pirotechnicznego dla policji i który zabezpieczał pirotechnicznie pielgrzymki Jana Pawła II do Polski, współpracował przy szkoleniach antyterrorystycznych milicji ukraińskiej, został za to odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Wykładowca ASW, Wydziału Bezpieczeństwa Państwa w Legionowie. Emerytura zostanie obniżona do 2 tys. zł.
• Pan Xq, od początku służby w pionie kryminalnym. Jeden z pierwszych tzw. przykrywkowców – jako policjant przenikał do grup przestępczych, by rozpracowywać je od środka. To on pozyskał do współpracy z policją i przez wiele lat prowadził jako informatora członka przestępczej grupy zorganizowanej, późniejszego świadka koronnego, co umożliwiło rozbicie nie tylko tzw. grupy pruszkowskiej, ale także wielu innych, oraz zatrzymanie sprawców najcięższych przestępstw kryminalnych, w tym zabójstw. Z zemsty pomówiony przez środowisko przestępcze, w wyniku czego pół roku spędził w areszcie. Dwukrotnie uniewinniony i odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Słuchacz WSO MSW w Legionowie. W 1989 r. trzy miesiące w SB. Emerytura zostanie obniżona do 2 tys. zł.

Podobnych przykładów jest więcej. Pokazują one, jaką krzywdę może wyrządzić zasada odpowiedzialności zbiorowej, chęć zemsty, popisania się przed grupą mało wyrobionych wyborców.

Te przykłady są niewygodne dla samego PiS. Bo na porządku dziennym staje pytanie: kto więcej zrobił dla Polski, dla III RP – Czempiński, Petelicki i Biskupska czy Błaszczak, Szydło i Duda? Kto nadstawiał głowę? I kto teraz zostanie ukarany?

„Obniżenie emerytur dla byłych esbeków przywraca sprawiedliwość”, mówiła premier Beata Szydło, prezentując założenia ustawy. Nie są to słowa ani prawdziwe, ani mądre.

Wydanie: 4/2017

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy