Pamiętnik IV Rzepy

19.08 Dzisiaj o godzinie czternastej czasu warszawskiego miało w stolicy zagrzmieć i błysnąć, bo konferencję prasową zwołał pan minister Kaczmarek.
A jakie suporty przed nim występowały, jacy harcownicy – i Andrzej Lepper bez tytułu, i Wojciech Olejniczak wicemarszałek, i Aleksander Kwaśniewski prezydent… ale najważniejsza ta czternasta… Patrzę nerwowo na zegarek, a tu dopiero dwunasta, muszę jechać do miasta, ale nie jadę, bo przecież zaraz jak huknie, to z IV Rzeczypospolitej zostaną tylko kurz i kapcie… Godzina 13. Zaczynam sprzątać, a to oznacza, że już siadają mi nerwy z emocji… Gdyby w Sejmie działo się codziennie to, co się dzieje teraz, to ja bym był najbardziej wydajną sprzątaczką w kraju lub, jak napisano w PKP, operatorem powierzchni płaskich, z tego sprzątania wlazło mi w krzyż. Ale już jest… O Jezu, jak zaraz przypakuje w ten nowy układ, który powstał, żeby zniszczyć stary układ, żeby powstał całkiem inny układ. No i pan minister zaczął mówić i to wszystko, co powiedział, przypominało mi wyliczankę z mojego dzieciństwa: „A dziad wiedział, nie powiedział, a my wszyscy bęc”. A potem zaczęły się pytania wścibskich dziennikarzy, które przypominały drugą wyliczankę: „Dziad przemówił do obrazu, a obraz do niego ani razu”.
22.08 Obrady Sejmu. Przerwa do godziny 12, przerwa do godziny 14, przerwa do godziny 16, przerwa do godziny 18 itp., itd., itp.
23.08 Dzień zamykania ust przez marszałka Dorna, który jako działacz opozycji w latach 70. i 80. dałby się pochlastać za to, żeby nikt mu ich nie zamykał, a wczoraj przypominał szalonego krawca, który nawet w usta wszyłby zamki błyskawiczne, żeby je zamykać, kiedy trzeba.
24.08 Łyżwiński windą na szafot. Zepsutą windą.

Wydanie: 35/2007

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy