Europo: przełamuj granice i burz mury!

Europo: przełamuj granice i burz mury!

Polacy generalnie nie ufają nikomu (ani państwu, ani urzędom, ani sobie nawzajem), to zaufanie w Polsce wciąż wzbudzają instytucje Unii Europejskiej. Lepiej walczyć o swoje przed trybunałami europejskimi, niż szarpać się z polską prokuraturą – o tym wie każdy obywatel. Niemieckie samochody, czeskie piwo, francuskie sery i włoskie wina też wywołują pozytywne emocje u mieszkańców ziem między Bugiem a Odrą. Podobnie jak szwedzka pomoc socjalna, austriackie Alpy, belgijska czekolada i zarobki mieszkańców starej części Unii.
Kulturowy luz, większa swoboda, otwartość i tolerancja spotykane w Berlinie czy Kopenhadze mają lepsze notowania wśród młodych Polaków niż dogmaty wygłaszane przez polskich biskupów, którzy mają coraz słabszy kontakt z realnym światem i zachodzącymi w nim zmianami.
To wszystko pokazuje, że jest w Polsce społeczne przyzwolenie i zapotrzebowanie na dalsze łączenie się z Europą. Po integracji politycznej i systemowej czas na integrację socjalną i mentalną. Te pomosty najszybciej powinna przerzucić lewica, ale wciąż nie może znaleźć właściwego paliwa do ostrego przyspieszenia, które pozwoli zostawić polską prawicę z jej fobiami i uprzedzeniami nie tylko w tyle, ale raz na zawsze w przeszłości. Przecież ani PiS, ani PO nigdy nie zalegalizują w Polsce innych modeli rodziny niż te uznawane przez mówców z ambony. Nie dopłacą też nigdy do antykoncepcji i nie zapewnią nowoczesnej edukacji seksualnej. Nigdy również nie będą zabiegać o Europę socjalną, w której pracownik jest ważniejszy niż interesy korporacji. Ci politycy tak naprawdę nie uznają wartości, które były fundamentem projektu europejskiego – akceptacji dla różnorodności kulturowej, obrony równości i tolerancji, poszerzania praw obywatelskich, europejskiego pacyfizmu i sprzeciwu wobec machiny militarnej. Konserwatywnej polskiej prawicy UE jawi się wyłącznie jako skarbonka i dojna krowa, która ze względu na historyczne zasługi powinna dofinansować polską gospodarkę. Dla liberalnej prawicy UE to przede wszystkim obszar wspólnego rynku i działań gospodarczych. Dla europejskiej lewicy Europa to jednak coś więcej: kanon wartości i praw obywatelskich zdobytych na różnych europejskich barykadach w minionych wiekach. Europa albo będzie demokratyczna, socjalna i egalitarna, albo stanie się zaprzeczeniem własnych starań, tradycji i ambicji.
W Polsce oznaczałoby to zastąpienie krajowego nacjonalizmu europejskim kosmopolityzmem. Zdemontowanie ostatecznie narodowych klatek na rzecz otwartych przestrzeni europejskich. Pozbawienie raz na zawsze uroczystości państwowych kościelnego kadzidła i przyjęcie standardów europejskiego społeczeństwa świeckiego, gdzie wyznanie jest sprawą prywatną, a nie publiczną, Kościół zaś jest tylko i wyłącznie instytucją religijną, a nie polityczną. Ratyfikowanie i wprowadzenie w życie Karty Praw Podstawowych blokowanej przez prawicę – najpierw przez PiS, później przez Platformę Obywatelską. Zadbanie wzorem Niemiec o energię odnawialną zamiast łudzenia się gazem z łupków czy zamykanymi w Europie elektrowniami atomowymi. Inwestowanie w edukację zamiast w nowe więzienia. Obronę praw obywatelskich, a nie amerykańskich podsłuchów i policyjnej inwigilacji. Kończąca się kampania wyborcza, nudna w Polsce, bez wyrazu i jakiejkolwiek debaty politycznej o przyszłości Europy, nie daje wielkich nadziei na wspieranie konsekwentnej polityki europejskiej.
Projekt europejski wymaga nowego przyspieszenia i świeżego oddechu. Nie można oddać go bez walki tym, którzy chcą uczynić z UE jedynie wspólny rynek zarządzany przez neoliberalnych polityków. UE musi dokonać kilku korekt i rozwiązać nierozwiązane dotąd problemy.
Nie wolno zamieniać Europy w twierdzę odgrodzoną od świata zasiekami, przez które próbują się wedrzeć emigranci z jego biedniejszych części. Nie wolno poddawać życia Europejczyków presji narzucanej przez amerykańskie firmy ratingowe i Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Trzeba wyrównać standardy socjalne między starą a nową UE. Wprowadzić wspólną, gwarantowaną pensję minimalną na terenie całej Unii. Powrócić do zadziornej i niepokornej tradycji europejskiej, która nie uznaje żadnych świętości i wciąż szuka lepszych rozwiązań dla ludzi i świata. Jak pisał Zygmunt Bauman, „jeszcze nigdy dotąd Europa nie potrzebowała tak bardzo swojej awanturniczej żyłki, [a planeta nigdy dotąd] nie potrzebowała tak bardzo awanturniczej, skorej do przygód Europy: Europy spoglądającej poza swoje granice, Europy krytycznej wobec własnej ciasnoty poglądów i zapatrzenia w siebie, Europy walczącej o to, by wyjść poza własne granice terytorialne, marzącej o przekroczeniu własnej kondycji, a tym samym kondycji reszty świata”. 

Wydanie: 21/2014

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy