Do Europy lewą stroną

Do Europy lewą stroną

Dość oczywiste i logiczne stwierdzenia min. Sikorskiego o tym, że prawdziwym zagrożeniem nie jest ani terroryzm, ani Rosja, ani niemiecka potęga, tylko kryzys gospodarczo-finansowy, który gna przez świat, zrobiły furorę w polskich mediach. Tak to bywa, kiedy przyzwyczajeni jesteśmy do sloganów i nagle ktoś wygłasza w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie oczywistą prawdę. Sikorski dość dobrze wyczuwa oczekiwania w Europie i zupełnie w swoim nowym wizerunku nie przypomina antykomunistycznego troglodyty, którzy zieje nienawiścią do Rosji i wszelkich „czerwonych pułapek”. A jeszcze kilka lat temu pozostawał tylko weteranem walk prowadzonych ramię w ramię z talibami przeciwko wojskom radzieckim w Afganistanie. To radykalny postęp w jego przypadku. A jednocześnie pierwsze od dłuższego czasu wydarzenie, kiedy polski polityk na forum międzynarodowym zamiast o przeszłości i narodowej martyrologii mówi o przyszłości i postulowanej koncepcji Europy.
Bez nacjonalistycznego zacietrzewienia, ale z europejską troską. Tylko czy premier Tusk nie wystraszy się zbytnio takiej przemiany i samodzielności w myśleniu? Rośnie mu pod bokiem poważny konkurent, który na dodatek lepiej porozumiewa się po angielsku na europejskich salonach.
Reakcja PiS na wystąpienie min. Sikorskiego pokazuje, że Kaczyński coraz bardziej oddala się od realnego świata i zamyka w swoich archaicznych majaczeniach. Próbuje z nim w świecie obłędu rywalizować Ziobro i jego drużyna, ale ziobryści są na tyle cyniczni, że aż sztuczni w wygłaszaniu swoich dogmatów. Kaczyński jest bardziej autentyczny w prawieniu prawicowego bełkotu.
Społeczeństwo polskie, choć w sondażach kompletnie odrzuca rządowy pomysł późniejszego przechodzenia na emeryturę, to wygłasza swoje wątpliwości w samotności i nie jest w stanie samoorganizować się ani wyrażać zbiorowo swojej opinii. Tutaj wciąż pozostaje do odrobienia wiele lekcji z przedmiotu demokracja obywatelska. W polskich warunkach obowiązek pracy do 67. roku życia oznaczać będzie tylko wyższe bezrobocie – w tej chwili już wiele osób powyżej 50. roku życia, które chcą pracować, pozostaje bez zatrudnienia. Czy oszczędności mają polegać na tym, że państwo woli płacić przez pół roku nędzny zasiłek dla bezrobotnych, niż wypłacać regularne emerytury? To żadna oszczędność, tylko produkcja nowych problemów społecznych, które będą sporo kosztować.

Te same kwestie w ostatnich dniach spowodowały strajk generalny w Portugalii oraz w Wielkiej Brytanii, w której następuje mobilizacja społeczna niespotykana od 30 lat – od czasów strajku górników w 1984 r. To wzmacnia i poszerza wpływy związków zawodowych i lewicy. Można powiedzieć, że czas sprzyja nowym ideom i poszukiwaniu postępowych rozwiązań. Po odejściu Berlusconiego szykują się również zmiany we Francji i w Niemczech. Wiatr coraz bardziej wieje w Europie z lewej strony.
Czy podmuchy te dotrą również do Polski? Sytuacja jest dość paradoksalna: istnieje zapotrzebowanie na lewicowe rozwiązania społeczne, ale nie ma silnej reprezentacji politycznej dla tych nastrojów. Aby coś zrozumieć w polskiej polityce, trzeba tutejsze podziały odnosić do warunków europejskich. W ten sposób pewne zjawiska nabierają nowego sensu. Ruch Palikota, który w polskich warunkach określany jest mianem „nowej lewicy”, w Europie ma odpowiedników wśród europejskich liberałów. Po spotkaniu z liderem Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy (ALDE), jednej z grup politycznych w Parlamencie Europejskim, Janusz Palikot oświadczył: „Nasze polityczne ambicje i cele są zgodne”. Przechył w Polsce nastąpił tak mocno na prawo, że to, co zaliczane jest w Europie do politycznego centrum i kręgów liberalnych, w polskich mediach zdobywa etykietkę radykalnej lewicy.

To znaczy tylko, że wbrew wielu komentarzom lewa część polskiej polityki wciąż czeka na zagospodarowanie. A europejska lewica także oczekuje silnego partnera z Polski. Czy SLD podoła temu zadaniu? Bez względu na rozwój wydarzeń nie ma powrotu do sytuacji sprzed wyborów. Jeśli ktoś jeszcze nie zrozumiał, że plastikowe uśmiechy i proste manipulacje nie zastąpią odważnych i porywających wizji, to powinien poszukać sobie innego zajęcia niż polityka. Rozproszeni lewicowi wyborcy zdecydowanie odrzucili nijakość i wewnątrzpartyjne gierki. Nie chodzi tylko o zmianę kierownictwa, ale o zmianę stylu uprawiania polityki i sposobu komunikowania się z ludźmi oraz zbudowanie lewicowej opowieści o Polsce i Europie. Silna lewica nie może dziś obejść się bez tworzenia sieci różnorodnych grup, środowisk i ruchów obywatelskich. Koncepcja obrony własnego podwórka za wszelką cenę i do ostatniej kropli krwi nie ma racji bytu.
To już naprawdę ostatni moment na mądre i odważne decyzje. A także na świeży oddech polskiej lewicy. Inaczej SLD podzieli los dawnej Unii Wolności. Życie społeczne nie znosi próżni, a demokracja bez lewicy jest kulawa. Lepiej jednak przekształcać i wykorzystywać istniejące zasoby, niż budować coś od zera.

Wydanie: 49/2011

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy