Plan na starość

Plan na starość

Trwa wyścig o coraz to nowe rozwiązania problemu starzejących się społeczeństw

Providence Mount St. Vincent to małe osiedle w Seattle na zachodzie USA. Na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym specjalnym – kilkanaście ulic zabudowanych blokami mieszkalnymi, wciśniętymi pomiędzy parki i tereny zielone. Na mapie amerykańskich badań demograficznych to jednak miejsce szczególne. Znajdujące się tam Międzypokoleniowe Centrum Edukacyjne (ILC) jest jednym z najbardziej znanych na świecie ośrodków opieki nad osobami starszymi. Przede wszystkim dlatego, że opieką obejmuje nie tylko tych najstarszych, ale i najmłodszych.

Dla najstarszych i najmłodszych

W ILC realizuje się pilotażowy program łączenia domu spokojnej starości z przedszkolem. 125 dzieci w wieku 0-5 lat oprócz uczestniczenia w regularnej edukacji przedszkolnej spędza czas z seniorami, bawiąc się, przebywając na świeżym powietrzu i rozwijając umiejętności praktyczne, takie jak gotowanie czy szycie. Połączenie obu instytucji jest podyktowane nie oszczędnością albo brakami infrastrukturalnymi, ale chęcią walki z jedną z najniebezpieczniejszych konsekwencji starzenia się społeczeństw, czyli samotnością.

Choć rozwiązanie to wciąż należy bardziej do eksperymentalnych niż powszechnych, w dodatku budzi wśród ekspertów liczne obawy (m.in. o bezpieczeństwo obu grup wiekowych w czasie wspólnych wycieczek), przynajmniej w skali placówki w Seattle działa niemal wzorowo. Wyniki badań pensjonariuszy ILC nie pozostawiają wątpliwości. Osoby w podeszłym wieku mające regularny kontakt z przedszkolakami cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym, niższym ciśnieniem, wyższą odpornością na zarazki i znacznie lepszym codziennym samopoczuciem. Z tej relacji korzyść czerpią też dzieci, które w kontakcie ze starszymi ludźmi uczą się szybciej i lepiej, bo rzadziej są krytykowane czy uznawane za niekompetentne. Najważniejsza jest jednak więź, która tworzy się między dziećmi a osobami starszymi. Zwłaszcza tym drugim pokazuje często sens dalszego funkcjonowania, przywraca radość z dzielenia się wiedzą. Czyni życie lepszym.

Historia z Mount St. Vincent doskonale obrazuje złożoność problemu, jakim jest starzenie się społeczeństw, przede wszystkim w krajach rozwiniętych. Choć to temat regularnie powracający na czołówki mediów, najczęściej ogranicza się go do kosztownych, potrzebnych, ale politycznie niepopularnych reform, takich jak podwyższenie wieku emerytalnego czy zmiana systemów świadczeń społecznych. Tymczasem warstw tego zjawiska jest dużo więcej niż tylko te dotyczące rynku pracy czy emerytur. Zmierzenie się z problemem rosnącego odsetka osób w podeszłym wieku wymaga również rozwiązań z zakresu zdrowia publicznego, edukacji, kultury, infrastruktury. A nawet dziedzin praktycznie niemożliwych do regulowania przez polityków, np. języka czy komunikacji społecznej.

Dłużej żyją, dłużej się leczą

Jedną z najlepiej widocznych zmian profilu demograficznego rozwiniętych społeczeństw jest stan zdrowia przeciętnego pacjenta w podeszłym wieku. Dzisiejsi pacjenci często żyją dłużej, ale przeszli dużo więcej zabiegów i kuracji, które w poprzednich dekadach albo w ogóle nie byłyby przeprowadzane, albo spowodowałyby ich szybszą śmierć. A pacjent wielokrotnie leczony to pacjent słabszy, u którego kolejna interwencja lekarska może być nie tylko skomplikowana, ale przede wszystkim niebezpieczna. Coraz starsze społeczeństwo oznacza po prostu społeczeństwo częściej leczone.

Niestety, nie zawsze są to społeczeństwa zdrowsze. Badania Age Concern, międzynarodowej organizacji zajmującej się mierzeniem jakości zdrowia publicznego w różnych krajach świata, wskazują, że największym problemem starszych pacjentów jest paradoksalnie ślepa wiara w medycynę. Według ubiegłorocznego raportu Age Concern aż 80% amerykańskich pacjentów powyżej 50. roku życia w ciągu ostatnich 12 miesięcy przynajmniej raz było u lekarza specjalisty. 70% z nich nie zostało jednak poinformowanych o tym, jak ich stan zdrowia mogłaby poprawić zmiana stylu życia. Innymi słowy, odpowiedzialność za ich zdrowie i dłuższe życie niemal w całości przypisywana jest działaniom lekarzy, a nie ich samych.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 26/2019, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Fot. Providence Mount St. Vincent

Wydanie: 26/2019

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy