Plastikowy ból głowy

Naukowcy uważają, że substancje zawarte w plastiku mogą powodować niepłodność, alzheimera, schizofrenię i depresję Naukowcy od lat toczą spory na temat szkodliwości plastiku dla zdrowia człowieka. Jedni zarzucają wytwórcom plastiku brak odpowiedzialności, drudzy mówią o niepotrzebnym sianiu paniki. Dyskusja trwa, a tymczasem najbardziej poszkodowani są zwykli konsumenci. W latach 80. wytwarzano więcej plastiku niż stali, dziś jego produkcja sięga 250 mln ton rocznie. Jest lekki, elastyczny, a przy tym odporny na uszkodzenia, dzięki czemu stosuje się go powszechnie, począwszy od produkcji zabawek, poprzez medycynę, na częściach do wahadłowców kosmicznych skończywszy. Czy możliwe, że substancje chemiczne wykorzystywane do jego produkcji są niebezpieczne dla człowieka? Bisfenol od dziecka Najwięcej wątpliwości budzi składnik plastiku o nazwie bisfenol A (BPA) – związek chemiczny z grupy fenoli. Uczeni z uniwersytetów w Missouri (USA) oraz Guelph (Kanada) po zbadaniu plastikowych opakowań żywności stwierdzili, że obecny w nich bisfenol A może prowadzić do wielu chorób, w tym alzheimera, schizofrenii i depresji. Amerykański ekspert, prof. Frederick vom Saal z Uniwersytetu Missouri, twierdzi, że substancja ta nie tylko wywołuje wady wrodzone, przedwczesne dojrzewanie dzieci, nadmierne pobudzenie oraz obniżoną płodność, lecz także zwiększa ryzyko zachorowania na raka. Znajdujące się w plastiku ftalany mogą powodować zakłócenia w rozwoju narządów płciowych u chłopców. Naukowcy z Uniwersytetu Rochester w amerykańskim stanie Nowy Jork zbadali 134 chłopców i ich matki, wykazując, że większe stężenie ftalanów we krwi kobiet powodowało zmniejszenie narządów płciowych u ich synów. Badacze argumentują, że ftalany, jako substancje podobne pod względem budowy do żeńskich hormonów, hamują działanie męskiego testosteronu. W konsekwencji może to prowadzić do wnętrostwa (niezstępowania jąder do moszny) i niepłodności. Dwa lata temu grono niezależnych naukowców sfinansowało pracę chemików, którzy przeprowadzili analizę plastiku. – Badania wykazały obecność antypirenów, obniżających jego palność, ponadto tributylocyny (TBT), będącej niezwykle silną substancją, której obecność w środowisku naturalnym powoduje, że u samic ślimaków morskich pojawiają się męskie narządy płciowe. Wykryto także bisfenol A (BPA) i ftalany – wylicza dr Theo Colborn, wiceprezeska organizacji World Wildlife Fund, która od lat zajmuje się ochroną środowiska. Colborn nie jest odosobniona w swoich poglądach. Śladem tych dociekań podążył Werner Boote, austriacki reżyser i pisarz, w nakręconym przez siebie filmie dokumentalnym „Plastikowa planeta”. Próbował on dostarczyć wyniki ponad 700 badań, świadczących o szkodliwości m.in. bisfenolu A (BPA), Johnowi Taylorowi, będącemu jednocześnie prezesem stowarzyszenia PlasticsEurope, zrzeszającego europejskich producentów tworzyw sztucznych, oraz dyrektorem generalnym grupy Borealis – jednego z największych na świecie producentów tworzyw sztucznych. Bezskutecznie. Firmy powołują się na własne badania, z których wynika, że wszystko jest w porządku. Jeden z bohaterów filmu dokumentalnego Taylora, Klaus Rhomberg, genetyk i badacz wpływu środowiska na zdrowie człowieka, nie ma złudzeń: – Mówi się, że plastik zawiera wprawdzie substancje, które budzą wątpliwości, ale są one trwale związane i nie przedostają się do organizmu ludzkiego. Nieprawda. Po pewnym czasie plastik rozkłada się pod wpływem temperatury, ścierania i procesów naturalnych. Cząsteczki, które pierwotnie były związane, zostają uwolnione. Podobne reakcje mogą zachodzić w skrajnie niskich temperaturach. Składniki tworzyw sztucznych można znaleźć wszędzie. Są wszechobecne, wieczne, a przede wszystkim mają fatalną cechę wnikania do łańcucha pokarmowego. Jeśli uznać te naukowe doniesienia za prawdziwe, okazuje się, że mamy nie lada kłopot. Z plastiku przecież pijemy, jemy, myjemy się w nim, a nawet wdychamy go. W ostatnich dekadach dał o sobie znać wzrost liczby niepłodnych par i coraz częstsze kłopoty z zajściem w ciążę. Czy ma to jakiś związek z plastikiem? Przecież Unia Europejska zapewnia, że bisfenol A jest nieszkodliwy dla zdrowia… Spór o autorytety Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) od kilku lat co roku wydaje oświadczenie, że bisfenol A jest nieszkodliwy dla człowieka. Powołuje się przy tym na kilkaset badań, przeprowadzonych przez wybitnych naukowców, z którymi współpracuje. – Konsumenci na całym świecie mogą mieć pewność, że intensywna kontrola EFSA potwierdza bezpieczeństwo bisfenolu A (BPA), którego poziom w kontakcie z produktami żywnościowymi nie przekracza norm mogących zagrażać zdrowiu człowieka. Dotyczy to również niemowląt i dzieci – zapewnia

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2011, 41/2011

Kategorie: Ekologia