Plus na minusie

Plus na minusie

Czy katolickie Radio Plus zamilknie, czyli…

W piątek, 28 września w południe słuchacze Radia Plus nie doczekali się serwisu informacyjnego. Zamiast tego szef newsroomu, Jan Ruman, przeczytał komunikat dziennikarzy radia, a potem na dwie minuty w eterze zapanowała cisza. Wiadomości nie było też przez kolejne dwie godziny, następne przygotował zespół Plusa z Gdańska.
Piątkowy strajk to tylko kropla w morzu wydarzeń, które ciągną się od kilku miesięcy i pogarszają sytuację radia. Jednak to właśnie tego dnia pracownicy stacji postanowili dać wyraz swojej desperacji.

Piękny początek

Na początku wszystko wyglądało optymistycznie. Były prezes TVP, Wiesław Walendziak, zaproponował Episkopatowi Polski utworzenie stacji, która miała stać się przeciwwagą dla sprawiającego Kościołowi kłopoty, toruńskiego Radia Maryja. Pomysł był prosty: Walendziak chciał połączyć w sieć stacje diecezjalne o słabej słuchalności. Sieciowanie miało być receptą na sukces. Brakowało tylko pieniędzy. Wówczas pół miliona dolarów przekazał na ten cel szef firmy Prokom, Ryszard Krauze. W ten sposób powstała Spółka Producencka “Plus”. W jej Zarządzie zasiedli: ks. Ireneusz Sokalski, Waldemar Gasper, bliski współpracownik Walendziaka, i jego inny znajomy, Jacek Rusiecki.
Udziałowcami zostały stacje diecezjalne i Konferencja Episkopatu Polski. Zrzeszone rozgłośnie zyskały wspólne nazwę i logo. Wykorzystują też ten sam program (produkowany w Warszawie). Do Plusa trafiły znane nazwiska, m.in. grupa dziennikarzy, którzy kiedyś tworzyli w TVP “Puls Dnia”: Piotr Semka, Marek Budzisz i Jacek Łęski. Z RMF-u przeszedł Bogdan Rymanowski. Twórcy sieci głośno zapowiadali, że powstaje konkurencja dla RMF-u, Jedynki i Zetki.
Jednak Radio Plus nigdy nie osiągnęło poziomu konkurencji, mimo że do pierwszych 16 stacji przyłączały się kolejne (dziś jest ich 26). Wg badań, słuchalność większości rozgłośni należących do sieci mieści się w granicach błędu statystycznego lub wynosi niewiele więcej. Np. Radio Plus Kraków przyciąga 1,7% słuchaczy, a Radio Plus Warszawa – 0,8%. Na tym tle wyróżnia się Radio Plus Gdańsk, które w woj. pomorskim ma kilkunastoprocentową słuchalność. Do audytorium nie trafiła formuła radia katolickiego grającego muzykę rockową. Nie pomogły kampanie reklamowe i Bogusław Linda czytający żywoty świętych.
Zamiast tego potrzebne były kolejne pieniądze, więc szukano inwestora. Episkopat chciał, by był to polski kapitał. W kwietniu 1999 r. powstała Agencja Reklamowa “Plus”, której głównymi udziałowcami zostali: Prokom, High-Tech&Media Investments, zarejestrowana na Wyspach Dziewiczych oraz Middle Europe Investments, zarejestrowana w Lichtensteinie. W Zarządzie Agencji zasiedli: Rusiecki, Gasper oraz (ze strony Prokomu) Mirosław Kasza, członek prezydium Komisji Krajowej Solidarności.

Przepychanki personalne

Mimo zastrzyków finansowych na początku br. w kasie radia zabrakło pieniędzy na wypłaty. Zespół dostawał tylko pensje za etat (600 zł), bez kilkakrotnie wyższych honorariów. Ówczesne kierownictwo tłumaczyło to jako “chwilowe zaburzenia płynności finansowej”. Zaczęli odchodzić dziennikarze. W takiej sytuacji ponownie zaczęto szukać inwestora.
Latem tego roku realne stało się podpisanie umowy z Dresner Bank. Nowy inwestor uzależnił zawarcie porozumienia od zgody na restrukturyzację firmy w celu obniżenia kosztów. Mogło to oznaczać zwolnienie części dziennikarzy. Z taką koncepcją nie zgodziły się trzy osoby z szefostwa, które złożyły wymówienia: dyrektor programowy – Paweł Nowacki, dyrektor artystyczny – Jan Pospieszalski i szef newsroomu – Radosław Rybiński. Miejsce Nowackiego zajął Jacek Rusiecki.
Umowa była zapięta prawie na ostatni guzik, gdy pod koniec sierpnia Episkopat Polski nieoczekiwanie przekazał należące do niego udziały katowickiej spółce Silesia Plus Agencja Reklamowa (która jest własnością katowickiego Radia Plus). Zaskoczeni byli zarówno dziennikarze, jak i szefowie radia. Od prezesa Silesii, Piotra Czakańskiego, zespół dowiedział się tylko, że przejęcie udziałów “ma na celu dalszy rozwój spółki, a w konsekwencji rozwój radiofonii katolickiej”.
Tymczasem z funkcji prezesa Radia Plus odwołano księdza Ireneusza Sokalskiego, którego zastąpił popierany przez nowych udziałowców Krzysztof Wąsowski. Nowy szef spotkał się z dziennikarzami warszawskiego Plusa. Podczas zebrania używał wulgarnych słów i groził im. Interwencja oburzonego zespołu w Episkopacie spowodowała, że Wąsowski złożył rezygnację, ale przedtem Rada Nadzorcza zdążyła odwołać popieranego przez dziennikarzy Rusieckiego. Wiceszefem programowym został Aleksander Ostrowski, jak twierdzi zespół – osoba “bez kwalifikacji i na dodatek ateista”.

Smutny koniec?

Jakie są powody zamieszania w Radiu Plus? – Działania te były spowodowane obawami, czy umowa inwestycyjna z Dresner Bank w wystarczający sposób zabezpiecza interesy Kościoła jako właściciela Radia Plus – wyjaśnia przewodniczący Rady Nadzorczej spółki, ksiądz Mirosław Piesiur. Mówi też o zadłużeniu radia sięgającym kilkunastu milionów złotych. I właśnie takie były, według niego, przyczyny decyzji Episkopatu. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że za Radiem Plus od początku jego istnienia nie przepada prymas Józef Glemp.
Na posiedzeniu Konferencji Episkopatu w ub. tygodniu biskupi zapoznali się z programem naprawczym Radia Plus, choć – jak zaznacza ks. Adam Schulz, rzecznik Episkopatu – nie zyskał on całkowitego poparcia. W nieoficjalnej rozmowie jeden z hierarchów poradził dziennikarzom Plusa, by próbowali rozmawiać z Zarządem. A ten po piątkowym strajku przez kilka dni nie pojawiał się w pracy, choć zdążył zwolnić Jana Rumana za odczytanie listu na antenie.
Dziennikarze nie wiedzą, co się stanie ze stacją. Obawiają się, że Radio Plus przestanie istnieć.

 

Wydanie: 41/2001

Kategorie: Kultura

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy