Szaleni, bezczelni, lekkomyślni

Szaleni, bezczelni, lekkomyślni

Italian-French director Valeria Bruni Tedeschi poses during a photocall for the film "Forever Young (Les Amandiers)" at the 75th edition of the Cannes Film Festival in Cannes, southern France, on May 23, 2022. (Photo by PATRICIA DE MELO MOREIRA / AFP)

Każdy niemal reżyser przez całe życie robi wyłącznie jeden film. O sobie Valeria Bruni Tedeschi – francusko-włoska aktorka filmowa i teatralna, reżyserka Kino przyniosło ci międzynarodowy sukces i rozpoznawalność, ale twoją pierwszą miłością pozostaje teatr. – Nadal regularnie występuję na scenie. Nie ma dnia, w którym nie wspominałabym człowieka, od którego wszystko się zaczęło: francuskiego reżysera teatralnego, operowego i filmowego Patrice’a Chéreau. Był pierwszą osobą, która zobaczyła mnie w sposób, w jaki chciałam być widziana. Odkrył mnie dla mnie samej. Nauczył czerpać radość z porzucenia konwencji. Na planie filmu „Hotel de France” była scena, w której nie mogłam przestać się śmiać. Patrice tego nie przerwał i nie wyciął potem w montażu. To było wyzwalające uczucie i dało mi więcej pewności i wiary w siebie, zaufania moim instynktom. „Forever Young”, twój najnowszy film, czerpie z osobistej historii. Powracasz w nim do pierwszych doświadczeń zawodowych z połowy lat 80. w legendarnej szkole teatralnej Patrice’a Chéreau i Pierre’a Romansa, Les Amandiers w Nanterre. – To była bardzo niekonwencjonalna szkoła. Doświadczaliśmy tam przyjemności zacierania granicy między życiem a sceną. Nie było czwartej ściany, mogliśmy swobodnie chodzić, zachowywać się. Chodziło nie o grę, udawanie czegoś, ale o bycie na scenie. Szkoła ta jednak miała też ciemną stronę: wszechobecność narkotyków. Heroina i kokaina krążyły wśród wykładowców i studentów. W tamtym czasie istniało także wiele innych niebezpieczeństw, np. AIDS, ale nie baliśmy się. Byliśmy bardziej szaleni, bezczelni, lekkomyślni, mniej przejmowaliśmy się reputacją. Z drugiej strony to była kultowa i elitarna szkoła. My, studenci, spotykaliśmy Michela Piccolego, Catherine Deneuve, Gérarda Depardieu, Luca Bondy’ego itd. To było ekscytujące! Ta historia jest opowiedziana z punktu widzenia dziewczyny, Stelli, która jest trochę taka jak ja. Co dziś pozostało z dziewczyny, która studiowała w Les Amandiers? – Gdyby nie było luster, nie dostrzegłabym żadnej różnicy! Moje dążenie zawsze było takie samo: najważniejsza jest prawda. Staram się zachować szczerość wobec postaci. Nienawidzę uprzedzeń. Kiedy przychodzę do teatru na próbę lub na plan filmowy, ekscytuje mnie moja niewiedza na temat bohaterek. Chcę je dopiero odkrywać. Jaki był Chéreau? – Wnosił niesamowitą energię. Miał określony chód, rytm w sposobie mówienia, który sprawiał, że nawet powietrze się zmieniało. Ale film nie jest biograficzny. Louis Garrel, który gra Chéreau, nie przedstawia go dokładnie takim, jakim był. To raczej moje wspomnienie. Postrzeganie Chéreau lub jego mit, jaki wytworzyliśmy w jego szkole, jako jego uczniowie, zamiast tego, kim był naprawdę. Czy nie traktujesz swoich młodych aktorów trochę jak twoje dzieci? – Mam dla nich ocean miłości. Tego uczył nas Patrice. Kocham ich, bo to kruche istoty, bardzo wrażliwe, potrzebujące wsparcia i zaufania. Wsłuchuję się w nich, czerpię siłę z ich energii, pomysłów, ale zostawiam sobie prawo do ostatecznych decyzji jako reżyserka. Pytam o to, ponieważ prywatnie dość późno doświadczyłaś siły instynktu macierzyńskiego. – Po 40. roku życia razem z moim partnerem zdecydowaliśmy się na adopcję dziewczynki z Senegalu. Dziś ma osiem lat. I młodszego braciszka, także adoptowanego chłopca z Wietnamu. To były jedne z najwspanialszych decyzji w moim życiu. Wreszcie wydoroślałam… Zyskałam przeciwwagę dla mojej pracy i dystans do niej. Stałam się bardziej kompletną osobą, znalazłam równowagę. Nie uważam, że kobieta musi biologicznie urodzić, by się spełnić. Co więcej, szanuję kobiety, które nie decydują się na posiadanie dzieci. Jestem przeciwna społeczeństwu, które sprawia, że kobiety czują się winne z powodu tego, że nie chcą mieć dzieci. Jesteś dobrą matką? – Nie wiem, ale staram się nią być. Wiem, jak ważne jest dla każdego z nas to, czy był w dzieciństwie dostatecznie kochany przez rodziców. To zostawia piętno na całe dorosłe życie. Jaki powinien być więc świat, w którym chciałabyś, żeby dorastała twoja córka? – Choć Céline jest jeszcze młoda i niekoniecznie chce zostać aktorką, to wiem, że czarnym aktorkom dużo trudniej jest znaleźć pracę. Mam znajomą aktorkę, która pochodzi z Senegalu i ma problemy ze znalezieniem pracy. Czarnym kobietom nadal przydziela się stereotypowe „role czarnych kobiet”. To, co mogę zrobić we własnym

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 06/2023, 2023

Kategorie: Kultura, Wywiady