Podsumowanie

Przychodzi taki moment w życiu, kiedy trzeba ocenić to, co pozostało za nami, i właśnie dzisiaj nadszedł czas, kiedy nachodzi człowieka, za przeproszeniem, refleksja. Piszę: „za przeproszeniem”, bo kiedy zobaczyłem kilka dni temu fragmenty filmu pokazującego nasze konie wysyłane na rzeź do Francji i Włoch, to odniosłem wrażenie, że porusza się między nami o wiele gorsze bydło, niż my zdajemy sobie z tego sprawę. I to są niejednokrotnie nasi znajomi, z którymi chodzimy na spacery i przepijamy pieniądze przez nich zaoszczędzone dzięki fundowaniu gestapowskich warunków dla niepotrzebnych nikomu koni, więc skąd u nich może znaleźć się jakakolwiek refleksja.
Nie jestem ani za karą śmierci, ani za kodeksem karnym grubszym i większym od Lecha Kaczyńskiego, ale miałbym wielką przyjemność uczestniczyć w społecznej inicjatywie, która spowodowałaby, że organizatorzy transportów jechaliby pociągami w tych samych warunkach, za to w pierwszych wagonach, bo człowiek to jednak człowiek, jak pewnie mówią sami o sobie. Zobaczylibyśmy, co Polak potrafi, jadąc przez tydzień w zamkniętym na kłódkę pomieszczeniu, na dodatek bez jedzenia i picia.
I tego im życzę w Nowym Roku, a jeżeli nie tego, to przynajmniej opamiętania się.
Opamiętania się życzę i tym, którzy starają się udowodnić nam wszystkim, że szatan mieszka przede wszystkim w Unii, a my, zamykając drzwi przed nią, ochronimy od nędzy nasze anioły, a poza tym „narodowy smród to też jest cud”.
Jeżeli za kilka lat przemieszamy się z innymi w Europie, to tylko łatwiej przyjdzie nam ich zrozumieć, bo inaczej ciągle będę napotykał na swojej drodze ludzi takich jak znajomy, który nienawidzi oprócz siebie wszystkich poruszających się na tym świecie o własnych siłach: Żydów, Rosjan, Niemców, Anglików, kobiet, dzieci, psów, kotów, papug, a już szczególnie Polaków, choć nosi dowód, z którego wynika, że urodził się niedaleko Ostrołęki. I nigdy nie zapomnę dnia, kiedy Wisława Szymborska otrzymała Nagrodę Nobla, a ja, pech chciał, będąc w euforii, zderzyłem się z nim na ulicy, nie mogąc nijak obejść.
– Co pan taki zadowolony? – zapytał.
– Bo przed chwilą powiedzieli w radiu, że Wisława Szymborska dostała Nobla.
– A z czego? – widać, że nie kojarzy.
– Z literatury.
Tu pan ów westchnął głęboko, udając przez chwilę głęboką refleksję, po czym szepnął z niekłamanym zmartwieniem: – Z literatury… No tak… Szkoda, że nie z fizyki.
Państwu życzę w Nowym Roku jak najmniej takich ludzi na drodze.

 

Wydanie: 1/2003

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy