Z polisą bez kolejki

Z polisą bez kolejki

W Polsce startują prawdziwe ubezpieczenia zdrowotne

Dyr. Xenia Kruszewska z towarzystwa ubezpieczeniowego Signal Iduna

– Czy w Polsce jest zapotrzebowanie na prywatne ubezpieczenia zdrowotne?
– Jak najbardziej. Dużo zależy jednak od tego, w jaki sposób zostaną one skonstruowane. W ubezpieczeniach zdrowotnych, rozpowszechnionych np. w systemach anglosaskim czy hiszpańskim, proponowana jest usługa, a nie zwrot kosztów leczenia. Czyli – nie płaci się ubezpieczonemu po miesiącu za faktury, jakie otrzymał od lekarzy, lecz w ramach ubezpieczenia oferowane są mu usługi lekarskie. „Diagnoza Społeczna 2005” wykazuje, że takie dobrowolne, prywatne ubezpieczenie zdrowotne chce wykupić ok. 20% społeczeństwa. Większość pytanych gotowa byłaby za nie zapłacić do 100 zł miesięcznie.
– Tylko 20% czy aż 20%?
– Jeśli nie zostanie określony koszyk usług zdrowotnych gwarantowanych przez system publiczny, to trudno oczekiwać, by połowa mieszkańców Polski przystąpiła do takich ubezpieczeń. W Anglii i Hiszpanii wykupiło je ok. 10-15% społeczeństwa. I o takiej grupie docelowej należy myśleć u nas. Bank Światowy ocenia, że do 2010 r. właśnie 15% polskiego społeczeństwa będzie miało wykupione dodatkowe dobrowolne ubezpieczenia zdrowotne. W naszym kraju gwałtownie rosną sumy, jakie z własnej kieszeni przeznaczamy na ochronę zdrowia. Stanowią one prawie 40% wszystkich wydatków na ten cel, co oznacza, iż jest to rynek o wartości ponad 15 mld zł.
– Ale płacimy te pieniądze za prywatne wizyty lekarskie i zabiegi, a nie za ubezpieczenia.
– Tymczasem powinniśmy wybierać właśnie prywatne ubezpieczenia dodatkowe, które są dużo wygodniejsze i bezpieczniejsze dla każdego klienta. Chronią nas one przed nagłymi wydatkami związanymi z chorobą, pozwalają na korzystanie z drogich nawet sposobów leczenia. To swoiste rozłożenie na raty naszych obecnych i przyszłych kosztów ochrony zdrowia. W Polsce będzie rosło zapotrzebowanie na takie ubezpieczenia.
– Na razie jednak zainteresowanie nimi jest znikome.
– Bo takich ubezpieczeń jeszcze w Polsce nie było. Dotychczas obejmowały one jedynie porady lekarskie i proste zabiegi ambulatoryjne. Ubezpieczenie, jakie zaczyna oferować Signal Iduna, jest pierwszym pełnym ubezpieczeniem zdrowotnym. Nikt oprócz nas nie oferuje organizacji i pokrycia kosztów świadczeń szpitalnych, nie ubezpiecza leczenia operacyjnego poważnych chorób. A nasz produkt obejmuje np. koronarografię, by-passy, wymianę stawu biodrowego czy kolanowego. Sprzedaż tego ubezpieczenia rozpoczęliśmy 24 listopada.
– W jakich szpitalach będzie można przeprowadzać operacje w ramach waszego ubezpieczenia?
– W certyfikowanych przez nas szpitalach prywatnych i publicznych. W przypadku placówek publicznych jest to możliwe dzięki temu, że szpitale, które wyczerpią limit i wykonają wszystkie świadczenia zakontraktowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia, a mają jeszcze „moce przerobowe”, mogą sprzedawać swe usługi na rynku. Potwierdził to niedawno prezes NFZ ,Jerzy Miller. A polskie szpitale takie możliwości mają, bo to, że nie przeprowadzają wielu zabiegów, wynika nie ze słabego wyposażenia, lecz z niedostatku środków przekazywanych przez NFZ. Jeśli zaś szpitale przekroczą limit, to fundusz nie płaci im za dodatkowo wykonane usługi. Mamy więc na przykład szpital, który może wykonać 100 procedur leczniczych miesięcznie, bo ma do tego sprzęt, łóżka i lekarzy, a NFZ kupuje od niego 80 procedur. Co zrobić z pozostałymi? Można je sprzedać komuś, kto jest wiarygodny i na pewno zapłaci. Szpitale publiczne są zainteresowane współpracą z towarzystwami ubezpieczeniowymi, a dzięki temu my możemy podpisywać umowy z najlepszymi placówkami w Polsce. Kupujemy usługi w sprawdzonych, najbezpieczniejszych dla pacjentów oddziałach i klinikach. Mogą one wykonać znacznie więcej usług, niż zamawia u nich NFZ. Tę nadwyżkę zaczynamy kupować dla naszych ubezpieczonych.
– Czy ci ubezpieczeni powinni dysponować pokaźnymi pieniędzmi?
– Porównajmy utrzymanie zdrowia z utrzymaniem samochodu (oczywiście bez kupna paliwa). Autocasco, OC, przeglądy to wydatek średnio ok. 250 zł miesięcznie. A czy 200 zł miesięcznie za pełne ubezpieczenie zdrowotne dla całej rodziny (wraz z dziećmi do 25. roku życia, jeśli się uczą) to dużo? Nie trzeba być bogatym, by móc sobie na to pozwolić, trzeba mieć natomiast poczucie bezpieczeństwa finansowego i świadomość tego, co w życiu naprawdę należy chronić. Człowiek czekający pół roku na operację by-passów jest na zwolnieniu, a im dłuższa przerwa, tym mniejsze ma szanse na powrót do pozostawionych obowiązków zawodowych. Ubezpieczają się więc ludzie świadomi ryzyka, jakie niesie ze sobą utrata zdrowia.
– A co będzie, gdy ktoś, kto kupił wasze ubezpieczenie, musi iść do szpitala, bo grożą mu te by-passy?
– Dzwoni do nas, my umawiamy go na koronarografię (na którą w normalnym trybie może czekać i dwa lata), po paru dniach dochodzi do tego zabiegu. Potem umawiamy pacjenta na zabieg by-passów i w gruncie rzeczy prowadzimy go za rękę aż do szczęśliwego i szybkiego finału. Podobnie dzieje się, gdy przykładowo 22-letni student, objęty naszą ochroną syn ubezpieczonego, potwornie porozrywa sobie wiązadła krzyżowe na rowerze wyczynowym.
– Ale czy taka dyscyplina sportu nie jest wyłączona z waszego ubezpieczenia zdrowotnego?
– A skąd! Narty, łyżwy, rower czy turystyka górska – wszystko to wchodzi w zakres ubezpieczenia. Nasz produkt jest dopasowany praktycznie do każdej sytuacji życiowej. Katalog świadczeń gwarantowanych obejmuje konsultacje wszystkich specjalistów, wizyty domowe, diagnostykę, rehabilitację, zabiegi ambulatoryjne, stomatologię, operacje – m.in. oczu, serca, wyrostka, tarczycy, pęcherzyka żółciowego, dróg moczowych i rodnych, stawów, tętnic i żył. Wymieniać można długo, bo Signal Iduna oferuje do wyboru 27 pakietów i klient sam może dobrać świadczenia, na jakich mu zależy. Najtańsza opcja kosztuje 44 zł miesięcznie, najdroższa ok. 200 zł. Ubezpieczenie może zapewnić naprawdę pełną ochronę zdrowotną.

 

Wydanie: 48/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy