Polska na wakacjach

Polska na wakacjach

Choć ok. 60% Polaków – z powodów głównie finansowych – nie wyjeżdża nigdzie latem na wakacje, a ok. 15% nie może mówić o urlopie, ponieważ nie ma pracy, to i tak upalna pogoda wprowadza atmosferę wakacyjną.
Od Bałtyku po Tatry i Bieszczady króluje w tym czasie kilka gatunków ludzkich plemion. Najpopularniejszym są spotykani w różnym wieku „brzuchacze pospolici” – fałdy „mięśni piwnych” dowodzą przywiązania rodaków do produkcji browarów. Inny gatunek to „wakacyjni sportowcy”, którzy chcąc w krótkim czasie nadrobić miesiące siedzenia w fotelu, energicznie podskakują, biegają i pocą się na słońcu. Są również tacy, którzy biorą serio hasła reklam i chcą „pożyć na maksa”. Odreagowując swój roboczy trud oddawany przez cały rok kapitalistycznej ojczyźnie i zrywając się ze smyczy szefa, chcą spróbować wszystkiego naraz. Tym bardziej że po dwóch tygodniach znowu trzeba wrócić do kieratu. A praca w Polsce długa jest i nisko płatna.
Dla wciąż nielicznej grupy jest jeszcze opcja all inclusive – choć ze znajomością obcych języków w narodzie wciąż krucho, to można poocierać się o niemiecką, francuską czy włoską klasę średnią na plażach Portugalii czy w hiszpańskich hotelach. I okazuje się, że oni również słuchają przebojów Boney M. i szlagierów włoskiego disco z lat 70., a w konsumpcyjnym wyścigu nie odbiegają od Polaków. Różnicą wciąż jest grubszy portfel i większy liberalizm w sprawach obyczajowych. Czasy gen. Franco, kiedy po hiszpańskich plażach wędrowały kościelno-państwowe patrole kontrolujące moralność i ubiór plażowiczów, dawno minęły. Dziś topless to niemal standard, a i zupełne golasy na nikim nie robią wrażenia. Nasze rodaczki z pewną zazdrością obserwują te zwyczaje zachodnioeuropejskich koleżanek i wbrew krajowej kulturze chętnie przejęłyby te zachowania. Ale co powie mąż? I co pomyślałby ksiądz proboszcz? Wieczorami można jednak poszaleć, tym bardziej że „turnus mija, a ja niczyja”. A może jakiś Włoch czy Niemiec wyzna – jakby powiedział porucznik Borewicz z „07 zgłoś się” – „na głębokim wydechu” swoją fascynację słowiańską urodą? Darmowe drinki ułatwiają takie kontakty.
Ale żeby jedni mogli wypoczywać, drudzy muszą czuwać i służyć. Polskim interesom oczywiście i polskiej racji stanu. Stąd m.in. czujność posła Tomasza Kaczmarka z PiS (znanego bardziej jako tajna broń CBA działająca pod przykryciem alkoholowego „agenta Tomka”), który obawia się „lewackich bojówek” 11 listopada na ulicach Warszawy. Eurolewacy ściągnięci tego dnia do stolicy pod pretekstem szczytu klimatycznego mieliby, zdaniem Kaczmarka, zagrozić bezpieczeństwu narodowemu i rzeszom prawdziwych Polaków oddającym się patriotycznym jasełkom. Dlatego rycerz PiS złożył doniesienie do prokuratury na premiera Tuska i ministra Korolca za popełnienie świętokradztwa, jakim jest zorganizowanie szczytu klimatycznego 11 listopada. Polska prokuratura, która – jak powszechnie wiadomo – ma mocno prawicowy przechył, zajmie się może tym zawiadomieniem. W końcu wiadomo, że prokuratorzy potrafią udowodnić zbrodnie i zebrać materiał dowodowy w każdym przypadku. Nawet jeśli trzeba trochę tu i tam nagiąć rzeczywistość i przetrzymać w tzw. areszcie tymczasowym nawet 10 lat, co spotkało ostatnio uniewinnionego Ryszarda Boguckiego. Może tym przypadkiem należy wreszcie zakończyć erę prokuratorskich świętych krów, które chronione immunitetem nie podlegają żadnemu nadzorowi? A trwanie tzw. aresztów tymczasowych ograniczyć ustawowo np. do pół roku. Jeśli prokuratura nie zbierze w tym czasie dowodów, to sprawa powinna być umarzana. Może SLD z PO, kierując się instynktem samozachowawczym, zrobią wspólnie coś w tym kierunku, zanim nadciągną hufce Kaczyńskiego, Ziobry i innych wybitnych znawców prawa? Bo może być za późno i inkwizycja będzie w imię „Polski dla prawdziwych Polaków” skazywać seryjnie wrogów narodu, Kościoła i członków różnych podejrzanych układów.
Bo kiedy my pijemy piwo i smażymy się na słońcu, różni stróże prawa, zbawcy narodu i sprzedawcy prostych wizji świata pracują w pocie czoła w imię świetlanej przyszłości. A to oni właśnie powinni zafundować sobie wypoczynek i być może dla dobra ogółu już nie wracać do swoich zajęć.

Wydanie: 33/2013

Kategorie: Felietony, Piotr Żuk
Tagi: Piotr Żuk

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy