Porozmawiaj z robotem

Porozmawiaj z robotem

Robot będzie towarzyszył choremu na alzheimera, komunikował się z nim i prowadził rehabilitację

Prof. Konrad Rejdak – neurolog z Instytutu Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie oraz kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

W dzisiejszych czasach leczymy nie tylko za pomocą leków, ale także wykorzystując postęp technologiczny. Jak to wygląda w neurologii?
– Także w terapii i rehabilitacji chorych neurologicznie coraz częściej stosujemy nowoczesne technologie. Przykładem jest technika głębokiej stymulacji mózgu, pozwalająca kontrolować funkcje jego określonych obszarów dzięki wprowadzonym elektrodom i wysyłanym z generatora impulsom elektrycznym.

Urządzenie znane jest pod nazwą rozrusznika mózgu i ma zastosowanie w chorobie Parkinsona oraz padaczce.
– Tak to można ująć w skrócie. Wykorzystujemy też roboty w wymagających precyzji skomplikowanych i czasochłonnych operacjach mózgu. Bez nich nie wyobrażam sobie postępu we współczesnej neurochirurgii. Ale to nie wszystko. Okazuje się, że można skonstruować specjalnego robota, który będzie miał zastosowanie także w opiece nad pacjentami chorującymi z powodu zaburzeń funkcji poznawczych i ruchowych.

Jak takie urządzenie może być pomocne?
– Potencjalnych możliwości wykorzystania jest wiele. Zaprogramowanie go zależy i od potrzeb pacjenta, i od możliwości inżynierów, którzy zbudują robota. Ale konkretnie widzę wykorzystanie go w rehabilitacji osób z chorobą Alzheimera, u których dochodzi do zaburzenia pamięci, emocji, mowy oraz inicjowania i przeprowadzania złożonych zadań ruchowych.

Czy takie roboty mamy już w Polsce?
– Jeszcze nie, ale jesteśmy coraz bliżej celu. Od ponad roku prowadzimy intensywne prace nad stworzeniem urządzenia, które przejęłoby opiekę nad pacjentem z chorobą Alzheimera. Zadaniem robota będzie towarzyszenie choremu we wszystkich jego czynnościach życiowych, a także komunikowanie się z nim i prowadzenie rehabilitacji. Pierwszy prototyp powstanie już niebawem, ale na ostateczny efekt trzeba będzie poczekać. Przed nami bowiem testy kliniczne sprawdzające jego działanie, po których dopiero można będzie rozpocząć produkcję urządzeń, a potem przekazywać je do wykorzystania szpitalom oraz indywidualnym pacjentom. Dodam, że mamy już inżynierów z lubelskiej firmy Accrea, którzy zajmą się budową robotów.

Rozumiem, że idea wykorzystania robota jest taka: zastąpi on człowieka w roli opiekuna i rehabilitanta.
– Tak, np. pomoże choremu wstać z łóżka lub położyć się spać. Jedną z zalet jest to, że robot ma więcej „cierpliwości” niż człowiek, a więc będzie mógł zapewnić lepszą opiekę pacjentowi – przez dłuższy czas i w sposób ciągły.

To prawda, roboty przecież mają nad nami tę przewagę, że się nie denerwują. A jak może wyglądać rehabilitacja z pomocą takiego urządzenia?
– Robot będzie się komunikował z pacjentem, np. mówił do niego, zawsze w sposób dostosowany do jego możliwości. Będzie zaopatrzony w odpowiedni wyświetlacz i na ekranie będą się ukazywały specjalne komendy skierowane do chorego, również takiego, który nie rozumie mowy, ale czyta, np. polecenie: „Powtórz za mną 10 następujących wyrazów…”. Robot będzie ćwiczył z chorym mówienie, powtarzając słowa czy wyrażenia, aby zahamować postęp choroby albo w niektórych przypadkach wręcz ją cofnąć. Zauważono bowiem, że ćwiczenie mowy czy myślenia na pewnym etapie schorzenia powoduje, że zaczynają pracować zdrowe obszary mózgu, które jakby przejmują funkcje tych części, które w wyniku choroby uległy degeneracji. Rehabilitacja będzie więc polegała przede wszystkim na nawiązywaniu kontaktu z chorym i ćwiczeniu komunikowania się z nim.

Czy zostawiając bliską osobę pod opieką robota, możemy być pewni, że nic złego jej się nie stanie?
– Oczywiście. Robot będzie miał bowiem zamontowane specjalne czujniki, które zasygnalizują, że coś jest nie tak, np. że trzeba zgasić gaz pod garnkiem albo zakręcić kran, i zrobi to za podopiecznego, jeśli tamten nie będzie mógł. Dzięki zaś wmontowanym systemom alarmowym powiadomi nas, czyli opiekunów, o jakiejś niebezpiecznej sytuacji.

Świetna sprawa, szkoda, że jeszcze nie mamy takiej pomocy.
– Ale już nad tym pracujemy. Nasz zespół z Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie jako partner międzynarodowego konsorcjum, razem z naukowcami z Niemiec, Włoch, Grecji i Wielkiej Brytanii, wygrał prestiżowy konkurs z unijnego programu Horizon 2020, który dotyczył innowacji i wdrożeń w dziedzinie medycyny. Nasz projekt, w którym opracowaliśmy prototyp takiego urządzenia, pokonał 500 podmiotów z całej Europy. Dzięki temu możliwe będzie skonstruowanie wspomnianych robotów opiekunów dla pacjentów z chorobą Alzheimera.

Kiedy chorzy otrzymają te pomocne urządzenia?
– Będzie to możliwe za jakieś dwa-trzy lata. Bo jak powiedziałem, trzeba jeszcze poddać prototypy robotów wielu testom. Ale kiedy już proces badań klinicznych się zakończy, będzie można spokojnie przystąpić do produkcji tych wspaniałych urządzeń.


Stymulatory mózgu
Dzięki współpracy neurologów z inżynierami powstały stymulatory mózgu, które stosuje się w chorobach neurodegeneracyjnych, takich jak parkinsonizm i padaczka, a na etapie eksperymentalnym – w alzheimerze. Metoda leczenia zwana jest fachowo techniką głębokiej stymulacji mózgu (DBS – deep brain stimulation) i polega na pobudzaniu impulsami elektrycznymi tych partii mózgu, które w danym schorzeniu źle pracują. W padaczce chodzi o odblokowanie działania ośrodka ruchu, w chorobie Parkinsona – o jego zablokowanie, w alzheimerze – o stymulację ośrodków odpowiedzialnych za pamięć i procesy poznawcze.

W trakcie operacji do mózgu chorego są wszczepiane elektrody, które łączy się pod skórą z generatorem impulsów elektrycznych, umieszczonym poniżej obojczyka. Cały system jest uruchamiany zewnętrznie – pilotem obsługiwanym przez samego chorego lub przez jego opiekuna. Dzięki zdalnemu sterowaniu można regulować natężenie impulsów, które są wysyłane do określonego obszaru mózgu, po to by doprowadzić do jego aktywacji lub wyłączenia, wzmocnienia lub osłabienia funkcjonowania. Wielu specjalistów twierdzi, że przyczyną większości chorób neurodegeneracyjnych jest brak lub nadmiar dopaminy wytwarzanej przez mózg i stymulatory pełnią funkcję normującą wydzielanie tego neuroprzekaźnika.

Stymulatory mózgu są obecnie używane przez kilkaset osób w Polsce; zastępują farmakoterapię, która w miarę postępów choroby neurodegeneracyjnej przestaje być skuteczna. Często, aby znosić objawy schorzenia, trzeba brać coraz więcej leków, np. w zaawansowanej postaci parkinsonizmu łyka się tabletkę co godzinę.

Technika głębokiej stymulacji mózgu ma swoje wady i zalety. Zaletą jest to, że stymulatory są coraz doskonalsze, umożliwiają bardziej precyzyjne oddziaływanie na mózg. Dzięki nowym materiałom możliwe jest wykonanie rezonansu magnetycznego, z czym do tej pory był problem. Natomiast podstawowa wada tej metody polega na tym, że musimy się poddać operacji, co jest obarczone ryzykiem, nawet jeśli zostało ono zminimalizowane, dzięki m.in. postępom w neurochirurgii.

Stymulatory mózgu są już refundowane przez NFZ. Jednak zbyt ostre kryteria zdrowotne i limit wieku, do 70 lat, powodują, że tylko niewielki odsetek chorych może skorzystać z tej metody leczniczej.

Wydanie: 50/2016

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy