Potrzebna piąta władza

Potrzebna piąta władza

Na straży swobód dziennikarskich i niezależności mediów stoi wiele międzynarodowych organizacji i stowarzyszeń. Tworząca się organizacja Media Watch Global zamierza wziąć pod ochronę ofiary mediów – czytelników, widzów i słuchaczy. Ma ona skupiać nie tylko dziennikarzy, ale także przedstawicieli świata akademickiego, działaczy społecznych i ogólnie aktywistów ruchów obywatelskich zaniepokojonych wzrastającym zanieczyszczeniem masowo przekazywanych informacji. Będzie to nowa odmiana ruchu ekologicznego, poszerzającego swoje zainteresowania na skutki działania mediów. Powody tworzenia takiej organizacji i jej ogólne cele przedstawił Ignacio Ramonet w czasopiśmie „Le Monde Diplomatique”. W końcowej części swego artykułu porównuje on eksplozję informacji, jej niesamowite zwielokrotnienie do rewolucji, jaka się dokonała w rolnictwie. Od początków historii ludzkiej pożywienie było trudne do zdobycia, myśl o nim towarzyszyła ludziom nieustannie i nad większością nieustannie wisiała groźba głodu. Obecnie w krajach Zachodu, a także w wielu innych żywność jest produkowana w nadmiarze. Niestety, ta obfitość została okupiona zatruciem produktów spożywczych pestycydami i innymi chemikaliami. Ludzie nie umierają już z głodu, ale są stopniowo zatruwani, zwiększa się zachorowalność na raka, pojawiają się choroby przedtem nieznane jak np. choroba wściekłych krów. Jest to analogia do tego, co autor dostrzega w sferze informacji, dawniej będącej rzadkością, dziś wszechobecną. I zatrutą. Masy połykają informacje wraz z kłamstwami, pogłoskami i półprawdami, najrozmaitszymi deformacjami upowszechnianymi przez dysponentów mediów, prowadzących bądź wojny ideologiczne, bądź dążących do pomnożenia zysków (jedno drugiego zresztą nie wyklucza). Media starają się spożytkować na swoją korzyść idealistyczną aurę dwu wolności: słowa i przedsiębiorczości. Jeśli kłamią, to w oparciu o prawo swobody wypowiedzi, gdy bezwzględnie dążą do zysku, to czynnie afirmują wolny rynek. Tak mamy to postrzegać według ich woli.
Słyszeliśmy niedawno w telewizji, że według Greka Empedoklesa świat składa się z powietrza, wody, ziemi i ognia, ale tak było w starożytności. Dziś w świat wchodzi jeszcze informacja, pisze Ramonet. Ten piąty żywioł jest wszechobecny jak powietrze, ale niestety potrafi zatruwać nam umysł, instalować w naszej podświadomości myśli, które nie są nasze. Ekologia informacji jest równie potrzebna jak ekologia ziemi czy powietrza.
„Czwarta władza” (nie zapominajmy, że tak została nazwana z przekąsem), która przez dziesięciolecia służyła społeczeństwu, zwalczając nadużycia trzech władz, wykonawczej, ustawodawczej i sądowniczej, bo wszystkie są skłonne do zepsucia, stała się obecnie władzą bez cudzysłowu. Kieruje się ona przeciw większości społeczeństwa, w tej mierze, w jakiej jest władzą globalną, bywa, że przeciw całym narodom. Miażdży autentyczną myśl za pomocą masywnej indoktrynacji, spycha racjonalną debatę na margines marginesu. „Obywatel Kane”, staroświecki magnat prasowy, posiadający parę gazet w jednym kraju, wydaje się nieszkodliwym pyskaczem w porównaniu z międzynarodowymi koncernami medialnymi, obejmującymi prasę, radio i telewizję w wielu krajach, a także produkcję filmową, agencje reklamy i propagandy, posługującymi się Internetem. Te środki dają im wpływ na kulturę masową, zakładając, że istnieje jeszcze jakaś inna. Wywierają przeważnie skuteczną presję na rządy, chcąc przełamać ustawy ograniczające monopole czy duopole. Media, ta dawna czwarta władza, przyłączyły się do innych władz – politycznych i ekonomicznych – i w wydzielonej dla siebie sferze panują nad społeczeństwem bez ograniczeń. Jak oprzeć się tej nowej władzy, która zdradziła społeczeństwo, przechodząc z bronią i taborami do obozu dawnego wroga? – pyta „Le Monde Diplomatique”. Trzeba tworzyć piątą władzę (obywatelską – zastrzega autor), która przejmie rolę dawnej kontrwładzy i zacznie kontrolować rozrastające się panowanie mediów. Nie jest to zadanie łatwe, zwłaszcza jeśli się weźmie pod uwagę, do jakiego stopnia piąty żywioł opanował świadomość społeczną, gdy się uwzględni jego potęgę ekonomiczną. Hiperkoncerny medialne korzystają z nowych możliwości, jakie otworzyła „neoliberalna” globalizacja, przejmują najrozmaitsze sektory masowej komunikacji w wielu krajach, rozszerzają się na informatykę, elektronikę i telefonię. Stają się głównymi aktorami „neoliberalnej” globalizacji, zdolnymi narzucać społeczeństwom swoją ideologię, wszczynać i wygaszać międzynarodowe „debaty”, prowadzić „brudne wojny” medialne.
Nie podpisuję się pod tendencją ideologiczną artykułu, którego główne myśli przedstawiam. Sądzę jednak, że zawiera on poglądy, nad którymi warto poważnie się zastanowić. Trzeba z całą pewnością pogłębić refleksję na temat mediów, trzeba uświadomić społeczeństwu, że ma ono prawo wymagać od nich więcej prawdy, więcej etyki. Mam nadzieję, że idea „piątej władzy” nie okaże się efemeryczna, a organizacja Media Watch Global pomyślnie się rozwinie.

Wydanie: 7/2004

Kategorie: Bronisław Łagowski, Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy