Powrót do średniowiecza

PRAWO I OBYCZAJE 

W 1996 r. świat katolicki poruszony został wiadomością, że Kościół anglikański odstąpił od tradycyjnej nauki o piekle. Na tej podstawie prof. J. Tazbir stwierdził, że diabły “przejdą teraz na rentę”, bo miejsce ich pracy ulegnie likwidacji (W pogoni za Europą, Warszawa 1997, s. 269 i n.).
Wybitny historyk za wcześnie jednak uwierzył w zwycięstwo rozumu nad przerażającą głupotą ludzką. Najtęższym myślicielom ludzkości nie udało się dotąd wykorzenić zabobonów okultyzmu. Wiara w demony i w ludzi opętanych przez diabły żyje wciąż wśród ludu bożego. Średniowiecznego zacofania nie pokonała nawet nauka Kartezjusza (G. Minois, Historia piekła, Warszawa 1996, s. 231 i n.). Wiara w siły nadprzyrodzone okazała się silniejsza od ludzkiego intelektu. Jeszcze w XVII wieku odbywały się egzorcyzmy nad kobietami opętanymi przez inkuby (według św. Tomasza z Akwinu inkuby to demony, które uwodzą kobiety, aby mogły im rodzić dzieci, Summa Theologica, 1267-73).
Polowania na czarownice odbywały się nie tylko z inspiracji ciemnego duchowieństwa, które mając przyzwolenie samych papieży, dopuszczało się najstraszniejszych okrucieństw. Demonomanii nie potrafili się oprzeć nawet najświatlejsi ludzie odrodzenia. Np. Jean Bodin, omawiając sposoby postępowania z czarownicami przed sądami, twierdził, że w przypadku oskarżenia o czary samo przypuszczenie jest wystarczającą podstawą do wydania wyroku, gdyż “w plotkach tkwi zawsze ziarno prawdy”. “O wiele lepiej spalić kilku niewinnych, niż pozwolić uciec jednemu winnemu” (Procedury sądowe, Paryż 1580).
Zabobonna wiara w opętania kobiet przez diabła nie jest bynajmniej zwalczana przez współczesny Kościół katolicki. Przeciwnie, oficjalna nauka Kościoła wręcz nakazuje swym wyznawcom wierzyć w to nadprzyrodzone zjawisko. W nowym kodeksie prawa kanonicznego z 1983 r. utrzymana została średniowieczna celebracja wypędzania diabła z ludzi opętanych za pomocą egzorcyzmów. Według kanonu 1172, nikt nie może dokonywać zgodnie z prawem egzorcyzmów nad opętanymi, jeśli nie otrzymał od ordynariusza specjalnego i wyraźnego zezwolenia. Przed podjęciem egzorcyzmów należy upewnić się, że istotnie chodzi o obecność “Złego”, a nie o chorobę. W jaki sposób tę obecność można wykryć, tego katechizm Kościoła katolickiego, oczywiście, nie określa. Dzisiejsi egzorcyści mogą więc tak samo jak ich dawni poprzednicy, inkwizytorzy i łowcy czarownic, dopuszczać się nadużyć w maltretowaniu niewinnych ludzi pod pretekstem, że zostali opętani przez diabła.
Wstrząsający pokaz takiego średniowiecznego widowiska dała w dniu 23.01.br. Telewizja Polska, emitując film dokumentalny S. Smoczyńskiego pt. “Opętanie”. Ofiarą strasznego obrzędu była młodziutka, kilkunastoletnia dziewczyna, której wmówiono, że wstąpił w nią szatan. Niezbitym tego dowodem miały być m.in. bolesne kopnięcia w brzuchu (gdy w jej obecności ktoś głośno się modlił!). Nieszczęsną dziewczynę poddano najpierw próbie wody święconej, a następnie przez pięć godzin egzorcysta z gromadą pomocników pastwił się nad biednym dzieckiem, zadawał maltretowanej cierpienia psychiczne, krzyczał na nią i wzywał wcielonego w opętaną diabła do “przedstawienia się w imię Jezusa Chrystusa”. Doprowadzonej do krańcowej rozpaczy dziewczynie nie pozwolono uciec z miejsca torturowania, powalono na ziemię i męczono do skutku, tj. do chwili “wypędzenia” z niej diabła. Obskurancki obrzęd odbył się na zebraniu Wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym i pokazany został milionom telewidzów z jawnym pogwałceniem prawa sponiewieranej kobiety do prywatności.
Emisja kompromitującego Kościół filmu przemknęła bez echa. Zwrócił na ten dokument uwagę jedynie ks. Adam Boniecki, redaktor naczelny “Tygodnika Powszechnego” (Kurczę, nie wiem, czy to było opętanie, “TP” z 11.02.br.). W głęboko niemoralnym pokazie zniewolenia bezbronnej dziewczyny przez fanatycznych wyznawców jedynie słusznej wiary światły duchowny nie dopatrzył się niczego zdrożnego. Wprost przeciwnie, stwierdził, że był to “poważny film o opętaniu”.
Poniewieranie godności ludzkiej to była dla egzorcystów rzecz bez znaczenia, bo przecież kobieta opętana przez szatana żadnej godności w ich mniemaniu nie ma, sama bowiem jest diabłem (ks. Boniecki wprost utożsamiał małą Anię z diabłem, który w niej siedział!). Czy nie jest wobec tego zrozumiałe, że Kościół bez skrupułów palił kobiety, z których egzorcystom nie udało się wypędzić “Złego”? Cielesna powłoka szatana nie zasługiwała wszak na nic innego jak na stos ognisty…
Odprawianie egzorcyzmów w państwie świeckim jest zjawiskiem głęboko anachronicznym. Nad zdarzeniem opisanym w filmie S. Smoczyńskiego nie można przejść do porządku. Wspólnota religijna naruszyła, stosując brutalną przemoc wobec nieletniej dziewczyny, jej podstawowe prawa, a tym samym wykroczyła poza granice misji religijnej Kościoła. Konkordat między Stolicą Apostolską a Rzeczpospolitą Polską z 1993 r. wyraźnie zobowiązał strony tego traktatu do szanowania powszechnych zasad prawa międzynarodowego, łącznie z normami dotyczącymi praw człowieka i podstawowych swobód każdej jednostki ludzkiej.
Okultyzm we wszystkich swoich przejawach stanowi dla rodzaju ludzkiego trwałe zagrożenie. Nie łudźmy się przeto nadzieją, że historia diabłów z Loudun, czy polowania na czarownice z Salem to już zamierzchła przeszłość, do której nie ma powrotu. Średniowiecze wraca. Jeden z uczestników gwałtu nad “opętaną Anią” przyznał to otwarcie.

Wydanie: 9/2001

Kategorie: Felietony

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy