Prawda o prawyborach w Nysie

Prawda o prawyborach w Nysie

ZAKAZANE MYŚLI KOBIET

Ujawniam prawdę o prawyborach w Nysie, prawdę, którą politycy (czytaj: mężczyźni) starali się skrzętnie ukryć. Otóż Nysa ma dwoje zwycięzców – SLD, o czym głośno lub kpiąco się mówiło w zależności od stopnia własnej klęski i… kobiety. Jakoś nikt nie chce powiedzieć, że radykalizm, który ujawnił się w Nysie, to nie tylko nadzieje wiązane z “Samoobroną” czy emerytami, jedynymi, którzy jeszcze w Polsce nie rządzili.
W Nysie zdecydowanie wygrały kobiety. Nie da się już tego ukryć. To one nigdy nie rządziły i to je zdesperowana Nysa chce widzieć w parlamencie, w rządzie. Może one będą miały pomysł na bezrobocie, a już na pewno zajmą się służbą zdrowia i nędzą opieki społecznej. Jakieś takie bardziej ludzkie są. Tak sobie ludzie myślą.
Referendum w sprawie przejęcia władzy przez kobiety przygotowało porozumienie kobiet przed wyborami, inicjatorem była OŚKA. Pytano, czy kobiet jest za mało w polityce. “Tak” odpowiedziało 84% kobiet i 66% mężczyzn. Pytano, czy partie powinny oddawać kobietom określoną liczbę miejsc na listach wyborczych. “Tak” odpowiedziało 69% kobiet i 52% mężczyzn. Przy okazji powiem, że w odpowiedzi na pytanie (nie przez OŚKĘ zadawane), jaki polityk powinien stanąć na czele ewentualnego rządu prawicowego, Janusz Tomaszewski dostał 0,00 % głosów. Ale wracajmy do kobiet. Dopiero co parlament skasował projekt systemu, wedle którego w ławach sejmowych mężczyźni musieliby się posunąć o jakieś 30%. Parlament skasował, a ludzie chcą inaczej. Po raz kolejny chcą inaczej.
Nysa powiedziała – wszyscy nas zawiedli, niech teraz porządzą kobiety. Już do nikogo nie trafiają argumenty, że kobiety najlepiej czują się w kuchni i wcale nie chcą siedzieć w Sejmie, tylko przy piaskownicy. Nie wierzą w to nie tylko one same, ale nawet ich mężowie.
Przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi tylko Unia Pracy dała kobietom określony procent na listach wyborczych. Na innych zamykały drugą dziesiątkę lub nie było ich wcale. Jednak panie walczyły, jak mogły. Piekły ciasteczka, przynosiły przysmaki – takie babskie sposoby, by zdobyć wyborców. Nie pomogło, bo nieobecni nie mają racji. Jak będzie teraz? “Platforma kobieca” zapewnia, że nie zwiąże się z żadnym ugrupowaniem politycznym. Każda kandydatka, która się do niej zgłosi, może liczyć na pomoc w prowadzeniu kampanii.
Wszystko jasne. W Nysie wybrano SLD, zjedzono zupę młodego Kuronia, nikt nie widział Krzaklewskiego, świętował Janowski, Platforma aż się dziwiła, że tyle ugrała, Geremek tańczył. Ale wygrały kobiety.

Wydanie: 18/2001

Kategorie: Publicystyka

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy